fot: ARC
Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna będzie wizytówką Śląska - uważa Małgorzata Mańka-Szulik
fot: ARC
Zabrze, z miasta kojarzącego się głównie z przemysłem ciężkim, staje się symbolem turystyki poprzemysłowej. Czy inwestycja związana z rewitalizacją Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej, będzie wizytówką Zabrza w całej Polsce?
- Myślę, że nie tylko wizytówką Zabrza, jestem przekonana, że to będzie wizytówka Śląska w świecie. Tak naprawdę już kopalnia „Guido” zrobiła bardzo dużo dobrego, jeśli chodzi o promocję Śląska. Wystarczy powiedzieć, że w niespełna dwa lata zabytkową kopalnię odwiedziło 100 tys. turystów. Spoglądając w księgi pamiątkowe widać, że byli to nie tylko goście z Europy, ale także na przykład z Japonii czy Kanady. W „Guido” gościły też najpiękniejsze kobiety świata – finalistki konkursu Miss Intercontinental. Wszyscy goście zjeżdżali pod ziemię z tym samym drżeniem serca, a wyjeżdżali z tym samym zachwytem. Mam nadzieję, że podobnie będzie w wypadku Kluczowej Sztolni Dziedzicznej. Projekt stanie się uzupełnieniem śląskiego Szlaku Zabytków Techniki, europejską perełką. W Zabrzu sztolnia dopełni kompleks złożony z kopalni „Guido”, skansenu „Królowa Luiza” i szybu „Maciej”, a podróż barką podziemną trasą z pewnością będzie wycieczką, którą trzeba będzie odbyć.
Co w tej chwili dzieje się wokół tego projektu?
- Udrożniono część wyrobisk poziomych i szyb „Carnall” do głębokości 47 metrów. Uzyskano przepływ powietrza, którego kierunek obecnie stabilizujemy. Przez część korytarzy poruszać się trzeba na czworakach. Trasa jest mocno zamulona, ale oprócz tego jest w niezłym stanie. Od czasu do czasu wykonawcy pokazują nam zdjęcia, które potrafią zachwycić, do tego stopnia, że z okazji górniczego święta postaram się zejść na dół, żeby zobaczyć sztolnię na własne oczy. Dodam, że na wsparcie finansowe tego projektu pozyskujemy fundusze zewnętrzne.
O ile rewitalizacja sztolni to projekt, który nie utrudnia codziennego życia mieszkańcom miasta, to rozkopane ulice dają się we znaki szczególnie kierowcom. Kiedy będzie można przejechać przez centrum Zabrza, nie stojąc w korkach?
- Pytanie trudne, ale myślę, że może warto przeżyć te korki, żeby już niedługo sprawniej przejechać przez Zabrze. Realizujemy jeden z największych w Polsce, pod względem skali robót i zaangażowania środków unijnych, projekt poprawy gospodarki wodno-ściekowej. Znacznie więcej czasu na realizację swych projektów modernizacji wodociągów i kanalizacji miały Gliwice oraz Katowice. Ruda Śląska doprowadza ten proces do końca. W Zabrzu czekano do ostatniej chwili, więc projekt musimy zrealizować w dwa lata, czyli do końca 2009 roku.
Dlaczego tylko w dwa lata?
- W naszym mieście dawno mówiono o konieczności przeprowadzenia tego projektu. Na początku mojej kadencji wielu urzędników w Warszawie żartowało, że wyciągnęliśmy projekt z kosza. W dwa lata musieliśmy wykonać prace, które w innych miastach zajęły sześć, a nawet 10 lat. Gdybyśmy jednak tego projektu nie przeprowadzili, niebawem musielibyśmy płacić ogromne opłaty za zanieczyszczanie środowiska. Teraz, po wymianie podziemnych instalacji, trwa budowa i ulepszanie nawierzchni dróg i chodników na długości 200 kilometrów, docelowo za kwotę 140 mln zł.
Z jakich środków finansowane jest to przedsięwzięcie?
- Po wykonaniu dokumentacji na zakres rzeczowy decyzji Unii Europejskiej okazało się, że projekt będzie kosztował nie 426 mln zł a ok. 900 mln zł. Zapadła więc szybka decyzja o podziale projektu. Pozwoliło to m.in. uzyskać 200 mln zł więcej na wsparcie finansowe oraz włączyć do projektu osiedle Wyzwolenia.
Kolejne ogromne wyzwanie to Drogowa Trasa Średnicowa…
- DTŚ to historia z długą siwą brodą: 50 lat historii i 20 lat budowania. Realizacja tego przedsięwzięcia równocześnie z innymi dużymi projektami, to takie wyzwanie, jak równoczesny remont elewacji domu i jego wnętrza. A my nie mamy wielkiego wyboru, bo albo skorzystamy teraz z dostępnego finansowania, albo będziemy musieli realizacji projektu zaniechać. Mamy szczęście, że trafiliśmy na doskonałych wykonawców i dzięki temu, zgodnie z harmonogramem, w 2011 roku dwa budowane obecnie odcinki DTŚ powinny być gotowe. Powiedzmy sobie otwarcie, że ponosimy konsekwencje lat zaniedbań, bo w Zabrzu inwestycji drogowych nie było za wiele. Mówią o mnie, że ciągle biegnę. Dynamiczne postępowanie to konieczność, bo gdy wielu naszych sąsiadów szło umiarkowanym tempem, Zabrze pozwoliło sobie na zwolnienie kroku. Teraz musimy ich dogonić.
Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle?
- Jeśli nie nadrobimy straconego czasu, Zabrze zostanie w ogonie. A przecież jesteśmy piątym miastem w aglomeracji śląskiej! Mamy ogromny potencjał gospodarczy, naukowy i kulturalny. Doprowadziliśmy od poszerzenia Specjalnej Strefy Ekonomicznej z 10 do 108 hektarów. Pozyskujemy inwestorów. Tworzymy klimat przyjazny przedsiębiorczości, także opierając się na doskonale przygotowanej kadrze. W Zabrzu funkcjonują przecież takie wyższe uczelnie, jak m.in. Politechnika Śląska, Śląski Uniwersytet Medyczny czy Akademia Wychowania Fizycznego, która u nas zainaugurowała działalność w tym roku akademickim. W mieście mamy niepowtarzalny Dom Muzyki i Tańca, Teatr Nowy, Filharmonię, Ogród Botaniczny. To tutaj odbywają się liczne międzynarodowe konferencje i festiwale. Kto więc może tak promować region osiągnięciami z zakresu kultury i turystyki? W 2011 roku mamy szansę gościć w Zabrzu 38 ministrów turystyki z całej Europy, którzy dyskutować będą o turystyce poprzemysłowej. Możemy się ponadto pochwalić Śląskim Centrum Chorób Serca czy Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii. Zabrze ma wiele niezaprzeczalnych atutów. Trzeba je tylko umieć ukazać.