Zabrze: Pstrowski stoi już 40 lat

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wincenty Pstrowski zapoczątkował w Polsce ruch stachanowski

fot: Andrzej Bęben/ARC

Właśnie minęło czterdzieści lat od momentu odsłonięcia pomnika Wincentego Pstrowskiego. Okrągła rocznica zbiegła się z dyskusją dotyczącą usunięcia monumentu w związku z zapisami ustawy o zakazie propagowania komunizmu. W Zabrzu chcą ocalić Pstrowskiego, wpisując go na listę zabytków.

Pstrowski, rębacz z kopalni Jadwiga, był symbolem współzawodnictwa pracy. Dzięki wyścigowi władze PRL chciały zachęcić górników do jeszcze cięższej pracy przy ferdowaniu „czarnego złota”, które w ówczesnych czasach było jednym z niewielu źródeł dewiz.

Pstrowski zasłynął listem, który 27 lipca 1947 r. na pierwszej stronie opublikowała „Trybuna Robotnicza”. „Od maja ubiegłego roku pracuję jako rębacz na kopalni Jadwiga w Zabrzu. W lutym br. wykonałem normę 240 proc., wyrąbując 72,5 m chodnika. W kwietniu wykonałem normę 293 proc., wyrąbując 85 m chodnika. W maju dałem 270 proc., wyrąbując 78 m chodnika” - przekonywał Pstrowski. Zakończył słynnym pytaniem „Kto da więcej niż ja?”, rozpoczynając tym samym wyścig pracy.

- Pstrowski mieszkał w Zabrzu tylko trzy lata, aż do śmierci w 1948 r., ale to na pewno wciąż jeden z symboli miasta dla starszego pokolenia. To najbardziej znany polski górnik, który już rok po śmierci na terenie miasta miał ponad 50 naśladowców, którzy w różnych zabrzańskich zakładach produkcyjnych brali czynny udział we współzawodnictwie, wykonując nawet do ponad 300 proc. normy. Warto tu przypomnieć, że ruch ten w latach 50., po wydarzeniach z czerwca i zmianie władz, zakończył swoją historię. Pomysł na przywrócenie współzawodnictwa ponownie powrócił w latach 70. i tu pojawia się pomysł na pomnik wielkiego górnika-rębacza w stolicy polskiego górnictwa, w Zabrzu – podkreśla Dariusz Walerjański, zabrzański historyk i przewodniczący Komisji Kultury i Dziedzictwa w Radzie Miejskiej Zabrza.

Kamień węgielny pod budowę pomnika został wmurowany 2 września 1977 r., a przygotowaniem rzeźby i odlewu zajął się znany i ceniony wówczas artysta rzeźbiarz prof. Marian Konieczny. Odsłonięcie nastąpiło 23 stycznia 1978 r. Na porfirowym cokole stanęła monumentalna statua górnika-herosa o wysokości 5,5 metra. „Wincentemu Pstrowskiemu, bohaterowi górniczego trudu, w XXX-lecie socjalistycznego współzawodnictwa pracy, społeczeństwo woj. katowickiego” - głosił napis na cokole. W latach 90. część napisu został usunięta, pozostały tylko dwa pierwsze wyrazy, czyli imię i nazwisko przodownika oraz dopisek „Mieszkańcy Województwa”.

Jak dodaje Walerjański, Pstrowski jest jedyną postacią związaną z Zabrzem, której zwłoki zostały wystawione na ogląd publiczny, a pogrzeb urządzony został z wielką pompą. Konduktowi pogrzebowemu towarzyszyły tłumy ludzi idących za trumną, ciągniętą na lawecie przez cztery czarne konie, a komunikacja w tym dniu była darmowa.

- Grób Pstrowskiego do dzisiaj zresztą znajduje się na cmentarzu katolickim w Zabrzu, choć wcale nie jest pewne, czy jego trumna wciąż tam spoczywa. To niepotwierdzone informacje, ale od miejscowego księdza słyszałem, że rodzina ekshumowała jego ciało i przeniosła w tylko sobie znane miejsce. Ponoć nie mogli znieść aktów wandalizmu, wynikających z niechęci ludzi do postaci peerelowskiego przodownika pracy – zaznacza historyk.

Czy teraz w związku z ustawą o zakazie propagowania komunizmu pomnik Pstrowskiego zniknie ze skweru przy ul. 3 Maja? Zgodnie z zapisami ustawy tak się powinno stać, ale władze miasta chcą obronić monument.

- Pstrowski to przykład prostego człowieka, który chciał pracować dla Polski i został przez ówczesne władze w instrumentalny sposób wykorzystany. To klasyczny przykład ofiary totalitarnego systemu i postać tragiczna, która swoim życiorysem opowiada o powojennych czasach, w których nie liczył się człowiek, tylko to, ile może on wypracować dla rodzącego się z wojennej pożogi kraju. Nie miał praktycznie żadnego wykształcenia, prawdopodobnie był analfabetą, ale nauczył się dobrze wykonywać swoją pracę pod ziemią. Co ciekawe, w niczym nie przypominał postawnego herosa z pomnika, był raczej chudy i żylasty. Po tym, jak ogłosił swoje słynne wezwanie do współzawodnictwa, stał się wielką sławą. Jego pozycję można było porównać do dzisiejszych celebrytów. Przestał pracować pod ziemią i jeździł po kraju, biorąc udział w najróżniejszych akademiach, imprezach i uroczystościach. Można powiedzieć, że to w jakiś sposób przyczyniło się do jego śmierci. Miał bardzo zepsute uzębienie, a towarzyszący temu przykry zapach nie pasował do roli bohatera. W końcu resztki zębów zostały usunięte, ale wstawienia nowych się nie doczekał. Zmarł w związku z zakażeniem, które się wdało, i dalszymi komplikacjami. Był kreowany na bohatera, ale z rozmów, które przeprowadziłem z ludźmi, którzy go znali, wynika, że przez cały czas to był dla nich „swój chłop”. Nie zapominał o znajomych, a z delegacji często przywoził im prezenty – mówi Walerjański.

W Zabrzu mają plan, jak ocalić pomnik. Władze miasta chcą, aby stał się eksponatem muzealnym, który dodatkowo będzie objęty ochroną konserwatorską. O tym, czy tak się stanie, mają zdecydować radni.

- Jako historyk, mieszkaniec Zabrza i radny sądzę, że pomnik w niezmienionym stanie powinien pozostać w tym miejscu, w którym stoi. Po pierwsze, jest to dzieło artystyczne, które na stałe już wpisało się w krajobraz miasta. Po drugie, pomnik i sama postać Pstrowskiego w żaden sposób nie gloryfikuje ideologii totalitarnej. Zamiast tego przypomina o górniczej pracy i związanej z nią górniczej przeszłości miasta. Pomysłem na pozostawienie pomnika jest objęcie go ochroną jako eksponat zabytkowy, który zostanie wpisany do zbioru muzealiów Muzeum Górnictwa Węglowego. Wtedy nie będzie można go usunąć. Inny pomysł mają radni PiS, którzy chcą usunąć z cokołu nazwisko Pstrowskiego i przemianować go na pomnik poświęcony trudowi górniczemu – dodaje historyk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W Katowice Airport w lipcu ponad milion pasażerów

Ponad 1 mln pasażerów obsłużyło w lipcu 2026 r. katowickie lotnisko. To o ponad 70 tys. osób więcej, niż w lipcu ub. roku oraz pierwsze przekroczenie wartości miliona pasażerów w tym porcie lotniczym w ciągu jednego miesiąca.

Za zakupy zapłacisz więcej

W lipcu br. ceny żywności i innych produktów codziennego użytku w sklepach wzrosły średnio o 1,9 proc. rok do roku - wynika z badania UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. Eksperci zwracają uwagę, że dynamika cen spada, ale jest duże prawdopodobieństwo zmiany tego trendu.

Naprawa szkód górniczych w korycie Imielanki. PGG czyści i udrażnia ciek w Chełmie Śląskim

Na terenie Gminy Chełm Śląski trwają roboty naprawcze w korycie cieku Imielanka, prowadzone przez Polską Grupę Górniczą w ramach usuwania szkód górniczych. Inwestycja, realizowana we współpracy z Wodami Polskimi, ma poprawić drożność cieku i zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców.

Utrata płynności, restrukturyzacja, pożyczka ratunkowa. Jak firmy wychodzą z kryzysu finansowego i co decyduje o tym, czy im się uda?

Firma może być rentowna i jednocześnie stanąć na skraju utraty płynności finansowej. Może mieć portfel kontraktów wartych setki milionów i nie mieć czym zapłacić faktur w tym miesiącu. Może wykazywać zysk w raporcie rocznym i nie mieć środków na obsługę bieżącego zadłużenia. To jeden z najczęstszych mechanizmów kryzysów finansowych w dużych spółkach przemysłowych. W 2026 roku doświadczyły go firmy dobrze znane czytelnikom tego portalu. Zastanawianie się jak do tego doszło to temat na osobną rozmowę. Ważniejsze jest jednak jakie narzędzia finansowe pozwalają firmie z takiego kryzysu wyjść i co decyduje o tym, czy próba się powiedzie?