Zabrzański „Teatr Marzeń”

Stadion

fot: ARC

Tak według projektu ma wyglądać w 2014 roku stadion Górnika Zabrze

fot: ARC

Wszystko wskazuje na to, że pierwszym klubem na Górnym Śląsku, który zagra na nowoczesnym stadionie będzie Górnik Zabrze. Radni już przegłosowali uchwałę o finansowaniu inwestycji, która w mieście rozpaliła niemal tak duże emocje jak krzyż pod Pałacem Prezydenckim!

 

Piłkarskie cudo w Zabrzu może nie będzie takim cackiem architektonicznym jak słynny „Teatr Marzeń” przy Old Trafford w Manchesterze, niemniej ma spełniać wymogi nowoczesnego obiektu typu „Elite”, na którym będzie można rozgrywać spotkania międzynarodowe. Zakończenie budowy przewidziano na 2014 r. Osią sporu pozostaje cena. Już teraz mówi się, że może kosztować grubo ponad 300 mln zł, choć w pierwszej wersji była mowa o 200 milionach...


– W pierwszym etapie będziemy mieli ponad 20 tysięcy miejsc siedzących pod dachem. Oczywiście, chodzi o to, by oddać do użytku pełny stadion, a nie 3/4 pojemności. W sumie to ma być stadion na 30 lub 32 tysiące widzów – zapewniała podczas wtorkowej konferencji prasowej Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza, która musi teraz odpierać ataki oponentów z Rady Miejskiej. W ich opinii nowy stadion Górnika to zbyt kosztowne przedsięwzięcie, a miasta na taki kaprys po prostu nie stać.


– My nie chcemy takiego stadionu jak w Poznaniu. Nie taki brzydki, nie taki duży – kontruje Łukasz Mazur, prezes zabrzańskiego klubu, który od dłuższego czasu główkuje nad tym, gdzie Górnik będzie rozgrywał ważne mecze ligowe, gdy na Roosevelta trwać będą prace budowlane. Pojemność obiektu, który został wybudowany w 1934 roku, skurczy się wówczas do 3 tysięcy miejsc. A to stanowczo za mało jak na potrzeby zabrzańskich fanów, którzy stanowią jedną z największych grup w kraju. Przypomnijmy, że rok temu górnicze derby pomiędzy Górnikiem i GKS-em Katowice obejrzało aż 20 tysięcy widzów.


– Te ważne mecze, takie jak chociażby z Ruchem Chorzów czy GKS-em Katowice, jak wejdzie do ekstraklasy, będziemy chcieli rozegrać na Stadionie Śląskim. Ta sprawa nie została jeszcze przesądzona, wcześniej odbyliśmy z dyrektorem sportowym klubu Tomkiem Wałdochem prawdziwy „tour” po Śląsku, szukając zastępczego obiektu – dodaje prezes Mazur.


Pani prezydent Mańka-Szulik bardzo często przypomina, że dla niej nowoczesny stadion w Zabrzu jest równie ważny jak szpitale, przedszkola czy nowe chodniki. Przeciąganie liny w Radzie Miejskiej trwało zresztą bardzo długo, jednak ostatecznie zdecydowano się na finansowanie z samorządowej kasy obiektu, który ma być nie tylko chlubą Zabrza, ale i całego Śląska.


– Jak wybudujemy piękny stadion, to firma Allianz, właściciel Górnika, chętnie wyłoży pieniądze na reklamę – uważa Mańka-Szulik, która na każdym kroku podkreśla swoją sympatię do klubu 14-krotnego mistrza Polski.

 

– Wierzę, że Pan Bóg jest zabrzaninem. Wcześniej pomagał utrzymać się Górnikowi w ekstraklasie, ale raz się zdrzemnął i był spadek. Teraz, po awansie, zespół radzi sobie znakomicie, zaś jego wspaniali kibice zasługują na tak nowoczesny obiekt. Jaka wielka była radość, gdy „wyszarpaliśmy” od radnych pierwszy milion dla Górnika. Allianz uwierzył wtedy jeszcze bardziej w klub, w to, że warto w niego inwestować. Gdy w latach 30-tych budowano ten stadion, to budowano go, chociaż nie było tak wielkiego klubu jak Górnik. Teraz mamy dla kogo budować stadion, zaś kibice pokazali, że są z drużyną na dobre i złe – dodaje prezydent Zabrza.


– Pozwolenie na budowę dostaniemy w październiku. A jak już będzie, to bardzo szybko ogłosimy przetarg na wykonawcę inwestycji – zaznacza z kolei wiceprezydent Zabrza Krzysztof Lewandowski, który ma nadzieję, że wiosną 2011 r. ruszą prace budowlane.
 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.