Za uprawnieniami emerytalnymi dla górników
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
- Byłem i pozostaję zwolennikiem zachowania specjalnych uprawnień emerytalnych dla górników, choć może nie tak rozbudowanych, na jakie liczą - mówi Jan Lityński, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego
fot: Bartłomiej Szopa/ARC
Według deklaracji doradcy prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, Jana Lityńskiego należy on do zwolenników specjalnych uprawnień emerytalnych dla górników.
- Wprawdzie zawodowo nigdy nie byłem związany z ludźmi tej profesji, niemniej czuję silną więź z tym środowiskiem. W 1980 roku byłem doradcą wałbrzyskiej - wówczas z natury górniczej - Solidarności. Później wypadł epizod dwutygodniowego strajku w ówczesnej kopalni Manifest Lipcowy, który pamiętam jako jeden z najciekawszych momentów mojego życia. Nie tylko z tamtego okresu mam więc wśród górników wielu przyjaciół, których bardzo lubię i szanuję - wyjaśnia tę emocjonalną więź Jan Lityński.
Prezydencki doradca odżegnuje się od postrzegania górników jako szczególnie uprzywilejowanej i pazernej grupy zawodowej. Odnosząc się do najświeższej dyskusji wokół tworzonej ustawy emerytalnej stwierdza:
- Byłem i pozostaję zwolennikiem zachowania specjalnych uprawnień emerytalnych dla górników, choć może nie tak rozbudowanych, na jakie liczą. Wielokroć miewałem starcia z działaczami związkowymi, w których spieraliśmy się o różnicowanie w pojmowaniu pracy górniczej. Zawsze były to jednak starcia przyjacielskie. Oczekuję, że nowy system emerytalny zachowa istotne uprawnienia dla górników, a więc ludzi uprawiających ciężką i niebezpieczną pracę. Rzecz jednak w tym, żeby precyzyjnie określić status górnika. Traktowanie pracy w biurze jako górniczej byłoby przecież deprecjacją pracy górniczej. Uważam więc, że szczególne uprawnienia powinny obejmować przede wszystkim tych, którzy ciężko pracują pod ziemią - uzasadnia Jan Lityński.