Za miesiąc w Gliwicach ruszy produkcja astry IV

 W drugiej połowie listopada w gliwickiej fabryce Opla ruszy seryjna produkcja nowego modelu tej marki - astry czwartej generacji. Na polskim rynku samochód będzie dostępny w styczniu - podali w czwartek przedstawiciele General Motors Poland.

Od kilku tygodni samochód jest już dostępny w Niemczech, a jeszcze w tym roku będzie go można kupić także we Francji i Wielkiej Brytanii. Nowa astra powstaje również od niedawna w brytyjskiej fabryce GM w Ellesmere Port. Gliwicki zakład będzie drugim, gdzie ruszy seryjna produkcja tego modelu.

Nowy model po raz pierwszy zaprezentowano publicznie w połowie września podczas targów motoryzacyjnych we Frankfurcie. W czwartek, także w tym mieście, podczas pokazu prasowego po raz pierwszy ujawniono cenę, jaką trzeba będzie zapłacić za podstawową wersję astry IV z benzynowym silnikiem 1,4. Takie auto będzie kosztować 58,5 tys. zł.

Z ośmiu rodzajów silników, jakie będą montowane w nowym samochodzie z Gliwic, dwa są wytwarzane w Polsce - to silniki diesla o pojemności 1,7 i 1,3 litra, produkowane przez fabrykę Ispol w Tychach (wspólne przedsięwzięcie GM i Isuzu) i Powertrain w Bielsku-Białej (spółka GM i Fiata).

Przedstawiciele GM w Polsce i w Europie wiążą duże nadzieje z nowa astrą. Jej poprzednie wersje cieszyły się dużym powodzeniem na rynku, stanowiąc nawet trzecią część sprzedaży Opla, rzędu 500 tys. egzemplarzy rocznie.

- Nowa astra to bardzo ważny program dla Opla - podkreślił w czwartek Olaf Kaden z GM.

Wprowadzenie nowego modelu ma być impulsem prowadzącym do wzrostu produkcji w gliwickiej fabryce, która w tym roku, w związku z kryzysem na europejskim rynku, zmniejszyła produkcję o ponad połowę. Od początku roku do końca września z linii produkcyjnych w zakładzie zjechało 66 tys. 955 aut wobec 151 tys. 779 w tym samym czasie zeszłego roku.

Oprócz astry IV w Gliwicach nadal będą wytwarzane modele astra III sedan i zafira. W sierpniu, po niespełna sześciu latach od uruchomienia produkcji, zakład zakończył wytwarzanie astry classic II. W Gliwicach powstało niespełna 244 tys. tych aut.

GM nie ujawnia, ile kosztowało wdrożenie produkcji nowego modelu. Całość wielomilionowych nakładów pokryły środki własne koncernu. Inwestycje w Gliwicach objęły m.in. wydział tłoczni, który powiększono o 4 tys. m kw. Zainstalowano nową, w pełni zrobotyzowaną linię pras. Rozbudowano też linię produkcyjną wydziału spawalni, powiększając ten wydział o 6 tys. m kw. Zamontowano tam 90 robotów.

Inwestycje objęły też stacje robotów do uszczelnień karoserii oraz piec zabezpieczenia antykorozyjnego karoserii. Na wydziale głównego montażu auta zastosowano nowe, elektroniczne i komputerowe rozwiązania, m.in. programowanie samochodów on-line na linii produkcyjnej. Według GM, nowa astra będzie najbardziej zaawansowanym technologicznie samochodem wytwarzanym w Polsce.

Według danych GM, w 2008 r. z taśm gliwickiego zakładu zjechał ponad 171,6 tys. samochodów wobec niespełna 187,3 tys. rok wcześniej. Fabryka zatrudnia ok. 2,5 tys. pracowników, czyli ok. 500 osób mniej niż przed rokiem.

Przedstawiciele GM Poland nie komentują toczących się negocjacji dotyczących sprzedaży Opla konsorcjum spółki Magna i rosyjskiego Sbierbanku, tłumacząc, że polskie struktury GM nie uczestniczą w tych rozmowach i nie mają bieżących informacji o ich przebiegu. Priorytetem ostatnich miesięcy dla GM w Polsce było przygotowanie i wdrożenie produkcji nowej astry.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.