Z Jasnej Góry mówił do Polski i świata
fot: Jarosław Galusek
W imieniu metropolity krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza wystawę „Cóż powiedzieć, żal odjeżdżać...” w kopalni Mysłowice-Wesoła otwierał jasnogórski paulin o. Eustachy Rakoczy
fot: Jarosław Galusek
Tak Jana Pawła II wspomina jasnogórski paulin, ojciec prof. Eustachy Rakoczy. Pod koniec marca był delegatem metropolity krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza na otwarcie wystawy pn. „Cóż powiedzieć, żal odjeżdżać...” w cechowni kopalni Mysłowice-Wesoła. Na kilka tygodni przed beatyfikacją zaprezentowano na niej – przypomnijmy – zbiór dokumentujących życie i pontyfikat Ojca Świętego fotogramów 20 autorów z całego świata, pochodzących m.in. z archiwów krakowskiej Kurii Metropolitalnej i watykańskiego L’Osservatore Romano.
Szczęść Boże
– Jestem bardzo wzruszony, że jego eminencja upoważnił mnie – paulina z Jasnej Góry, duchowej stolicy Polski, skąd Jan Paweł II mówił do nas i całego świata – do otwarcia tej wystawy. W pamięci zachowuję sens homilii biskupa Rzymu, papieża modlitwy i wielkiego zawierzenia, a także syna polskiej ziemi, wygłoszonej w Krakowie w 1983 roku. Dotykała ona duchowych atrybutów Śląska, pracy i modlitwy, wyrażanych wśród ludzi ciężkiego trudu zwyczajowym pozdrowieniem „Szczęść Boże”. Ta wielka, trwająca na Śląsku od pokoleń modlitwa, towarzysząca trudom życia, była i jest czyniona za wstawiennictwem Piekarskiej Pani Miłości i Sprawiedliwości Społecznej. Błogosławiony, maryjny papież spod znaku „Totus Tuus” znał i nadzwyczaj cenił to śląskie przywiązanie do pracy i modlitwy. Wartość tej zwykłej, śląskiej pracy darzył najwyższym szacunkiem, otaczając swoją modlitwą ludzi dumnych i tą pracą wielkich – mówił w mysłowickiej kopalni ojciec Eustachy Rakoczy.
Ciągle z nami
– Dzisiaj, kiedy za naszych dni ten nasz kochany, wielki papież dostępuje chwały ołtarzy, nadal pozostaje wśród nas, wciąż, jak przed laty, uczy nas, jak kochać Kościół i jak kochać Polskę. I niezmiennie poddaję się głębokiemu wzruszeniu, kiedy na starość – w paulińskim habicie chodzę już od 50 lat – mam zaszczyt reprezentować jego bielą purpurę wielkich polskich kardynałów, w tym tego największego, który wyszedł spośród nich. Kiedy widzę kardynała Stanisława Dziwisza, to za każdym razem mam wrażenie, że za chwilę stanie przy nim On. Kiedyś zwierzyłem się księdzu metropolicie z tego przemożnego odczucia. Na co odpowiedział: „Ja też Go czuję, On ciągle jest ze mną” – zwierzał się w Mysłowicach ojciec Rakoczy.
Bliski każdemu człowiekowi
Do tutejszych górników ta szczególna wystawa w przeddzień beatyfikacji Jana Pawła II trafiła w drodze do ludzi różnych grup zawodowych w kraju oraz Polonii całego świata, by zakończyć tę peregrynację na dalekiej Syberii.
– W tej ekspozycji zawiera się początek i koniec, począwszy od dzieciństwa, poprzez lata kapłaństwa, biskupstwa i kardynalatu, po dzieje wielkiego pontyfikatu. Ona budzi człowieka, unaocznia nam, że trzeba odnaleźć w niej samych siebie, jest impulsem do przemyślenia własnego życia. Na tych fotogramach Jan Paweł II jest bliski każdemu człowiekowi, toteż przed beatyfikacją nie mogło jej nie być wśród górników – przekonywał kustosz wystawy Zbigniew Gretka.