My ze sceny mówimy o najważniejszych sprawach, takich jak rodzina, tradycja, praca. Warto posłuchać wzruszających monologów o śląskiej tożsamości, te tematy są takie nasze – mówi Gosia Spyra

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Małgorzata Spyra ma 21 lat, wszystko przed nią

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Małgorzata Spyra z Ornontowic pochodzi z górniczej rodziny. Jej dziadkowie, wujowie, a przede wszystkim tata byli związani z kopalnią Budryk. Gosia tańczy, śpiewa, gra w amatorskim teatrze, a w rodzinnym domu godo. Jej pasją od zawsze było aktorstwo. Dziś jest studentką pierwszego roku Akademii Sztuk Teatralnych im. St. Wyspiańskiego w Krakowie. – Dostałam się do tej szkoły za trzecim podejściem. Dzień, gdy ogłoszono listę przyjętych, był najszczęśliwszym w moim życiu – mówi.

Ma burzę czarnych loków, uśmiech od ucha do ucha i konkretne plany na najbliższą przyszłość. – Gdy dostałam się do wymarzonej szkoły teatralnej, to najpierw pomyślałam o tym, że to jest moje miejsce. Czeka mnie bardzo, bardzo dużo pracy, ale ja wiem, po co tam jestem. Muszę wykorzystać ten czas nie na 100, ale 200 procent – mówi zdecydowanie.

O grubie w teatrze

W każdy weekend Gosia Spyra wraca z Krakowa do Ornontowic. Czekają tam na nią wszyscy. Ot, klasyczna śląska rodzina, gdzie tata pracował na kopalni, a dziadek hodował gołębie. No i oczywiście w domu się godało. – Jestem dumna z tej godki, to wielka część mojej duszy. Jak ktoś się zastanawia, czy przyznawać się do śląskości, czy może jednak się ukrywać – ja mocno polecam to pierwsze – mówi Gosia.

Mama dbała o to, by Gosia mówiła dobrze po polsku. – Dlatego niekiedy śmiano się ze mnie, że jestem gorol. A ja dobrze się odnajduję i w polskim, i w śląskim języku – uśmiecha się. – Podczas ostatniego etapu egzaminu do szkoły teatralnej mówiłam tekst po śląsku. Komisja była zaskoczona i zachwycona, zrozumiała wszystko.

W Gimnazjum im. Noblistów Śląskich w Ornontowicach Gosia chodziła do klasy z rozszerzonym angielskim. W I LO im. Powstańców Śląskich trafiła do klasy biologiczno-chemiczno-angielskiej. – Już w gimnazjum myślałam o aktorstwie, ale wiedziałam, że muszę mieć też plan B. Była nim weterynaria, dlatego w ostatniej klasie liceum chodziłam na dodatkowe zajęcia z chemii. Rodzina nawet podpowiadała, żebym się bardziej skupiła na tej weterynarii – śmieje się.

Klasa maturalna to był w życiu Gosi prawdziwy hardcore. – Chyba najtrudniejszy rok z mojego szkolnego życia, który pokazał mi, ile jestem w stanie zrobić i że jak się czemuś poświęcę, to dam radę – mówi dzisiaj. – Przygotowanie do matury, dodatkowe zajęcia, kurs prawa jazdy, a w weekendy zajęcia w Art-Play, szkole aktorskiej, którą prowadziła Dorota Pomykała – wylicza.

No i do tego wszystkiego dodajmy teatr. Amatorski Teatr Naumiony w Ornontowicach to też ważny adres w życiu Gosi. Występuje w nim od czterech lat, jeździ na przeglądy, gra sztuki po śląsku, akurat szykuje się do Tyskich Spotkań Teatralnych, wystąpi tam ze sztuką „Bajtle”. – W tym teatrze gra około 30 aktorów, dla których występy też są pasją. Jedna z naszych sztuk mówi o grubie, ma tytuł „Last minute”. A my ze sceny mówimy o najważniejszych sprawach, jak rodzina, tradycja, przywiązanie do ziemi, miłość i praca. Warto posłuchać wzruszających monologów o śląskiej tożsamości, te tematy są takie nasze – mówi.

Zaraz po maturze Gosi nie udało się dostać do szkoły teatralnej, składała papiery do Łodzi, Krakowa, Warszawy oraz Wrocławia. Rok później też się nie udało, Gosia złożyła wtedy dokumenty tylko do Krakowa. Przez dwa lata pracowała w sklepie na stanowisku konsultant-sprzedawca.

Egzamin do szkoły teatralnej jest wymagający, trzyetapowy. Od przesłania filmu on-line po egzamin ruchowy z interpretacją oraz monolog. W 2024 r. ponownie złożyła dokumenty na wszystkie uczelnie, a nawet na wydział lalkarski do Białegostoku. Co więcej, przez rok jeździła 100 kilometrów w jedną stronę, by przygotować się do egzaminu w szkole Waligórki. – W tym roku po drugim etapie byłam przekonana, że dalej nie przejdę, że zepsułam interpretację. Po finale byłam już zadowolona i znalazłam się w gronie studentów – cieszy się.

Na kierunek aktorstwo dramatyczne startowało w tym roku 1079 osób, miejsc było 22.

Tata. Najważniejszy

8 lipca 2024 r. Gosia Spyra dowiedziała się, że jest studentką Akademii Sztuk Teatralnych im. St. Wyspiańskiego w Krakowie. 10 dni później odszedł jej tata, dwa dni po swoich 54. urodzinach. Zawsze jej kibicował. – W tym wielkim nieszczęściu byłam o tyle spokojna, że zdążyłam powiedzieć tacie, że dostałam się do szkoły teatralnej. Bardzo się cieszył – mówi wzruszona.

Tata pracował na kopalni Budryk, podobnie jak Gosi dziadek i wujek. – Tata był hajerem, pracował na ścianie do momentu, gdy miał ciężki wypadek, przygniótł do wagonik. Nie pamiętam tego wypadku w ogóle, wiem, że miał pogruchotany kręgosłup. Potem był sygnalistą – opowiada studentka.

Z tatą Gosia uwielbiała jeździć nad wodę. – Pogoria IV to było nasze miejsce. Tata jeździł na nartach wodnych, ja dzięki niemu mam patent motorowodny, sternikiem jest moja mama i siostra. Nauczył mnie pływać, jeździć na motorze, trochę też konno – wylicza.

– W ostatnim czasie tata ciężko chorował, ale był bardzo silny i nie poddawał się w walce o zdrowie. Podobał mi się jego upór i to stanowiło dla mnie wzór, który chciałam naśladować – mówi Gosia.

Co potem? Spełnianie marzeń

Gosia nie ma kompleksów, że pochodzi z małej miejscowości. – Wręcz przeciwnie, jestem dumna z tego, że pochodzę ze wsi, że jeździłam traktorem i bawiłam się w stodole. Dziadek miał gospodarstwo, hodował gołębie pocztowe. To wszystko mnie ukształtowało. Ja teraz wykludziłam się do miasta, ale zawsze będę stąd – mówi dzisiaj.

– A gdy nauczyciele w obecnej szkole powiedzieli mi, że słyszą w mojej mowie śląski akcent, byłam z tego naprawdę dumna. Ale sporo pracy przede mną, jeśli chodzi o naukę prawidłowej wymowy. Zdaję sobie z tego sprawę i jestem gotowa do ćwiczeń – zapowiada. – U nos wszyscy godają, ale to nie taki śląski jak pierwyj – uważa.

Ta przygoda ze szkołą aktorską dopiero się zaczyna. – A ja już jestem zachwycona. Lubię wszystkie zajęcia, taniec, śpiew, podpatruję dyplomy i egzaminy starszych kolegów, jestem zaskoczona profesjonalnym podejściem nawet do zajęć z wuefu. To, że dostałam się do takiej szkoły, dało mi poczucie, że jest we mnie potencjał, że muszę uwierzyć w siebie – mówi. – Wiem, że będzie trudno, ale wiem też, po co to robię, taką drogę sobie wybrałam.

Gosia ma 21 lat, wszystko przed nią. A tata? Na pewno będzie oglądał z góry wszystkie jej spektakle…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

Śląsk ma ogromny potencjał ludzi i gospodarczy – te atuty trzeba wykorzystać

Monika Rosa: Branże przemysłu ciężkiego pozostawiły po sobie wysoką kulturę pracy i wiedzę techniczną, którą posiadają mieszkańcy regiony i te atuty  stanowią doskonałą płaszczyznę w kierunku rozwoju nowych kompetencji.

Traczyk z COIG: W oddali zobaczyłem ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś najgorszego

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom.