Wyprawa na Nordkapp była dla małżonków prawdziwą sztuką przetrwania

1573209893 kabalarower arc

fot: Archiwum domowe

Iwona i Tomasz Kabałowie na Nordkapp dojechali rowerami

fot: Archiwum domowe

Na dwóch kółkach przez Europę? Czemu nie! W zasadzie na czterech, ponieważ Tomaszowi Kabale, zakładowemu społecznemu inspektorowi pracy z Budryka, postanowiła towarzyszyć w wyprawach małżonka Iwona. Ich wspólne wojaże zaowocowały licznymi przygodami, o których oboje chętnie opowiadają.

- Z pomysłem zwiedzania Europy na rowerach wyszła właśnie moja żona. To ona  opracowała trasę pierwszej wyprawy wiodącej przez Niemcy, Szwecję i Danię wraz z wyspą Bornholm – wspomina Tomasz.

Trasa z uwagi na nizinny charakter nie była zbyt uciążliwa, lecz – jak zgodnie przyznają - pomogła ocenić możliwości na dalsze wyprawy.

- W Szwecji to dopiero mieliśmy przygodę. Po całym dniu jazdy namiot rozbiliśmy w całkowitych ciemnościach, w zagajniku. Rankiem przebudzenie, pierwszy rzut oka na okolicę i… konsternacja. Okazało się, że wybrany po ciemku zagajnik okazał się w rzeczywistości starym cmentarzem – opowiada Tomasz.

Następnym wyzwaniem było zaliczenie najwyższych przełęczy w Europie, m.in. Passo dello Stelvio we Włoszech, Col d’Izoard we Francji, Trasy Transfogarskiej w Rumunii oraz Parku Narodowego Durmitor w Czarnogórze.

- Ciekawa przygoda przytrafiła się nam właśnie na Trasie Transfogarskiej. W kierunku kempingu prowadzi droga czynna do godziny 20. Podziwiając piękne widoki, najprawdopodobniej przeoczyliśmy go. Było już ciemno, więc postawiliśmy namiot w zagajniku. I wówczas doszły naszych uszu charakterystyczne dźwięki łamanych gałęzi. Rankiem dowiedzieliśmy się, że w okolicy można spotkać niedźwiedzie. Czy spędziliśmy noc w ich bliskim towarzystwie? Tego nie wiem, ale na samo wspomnienie do dziś przechodzi mi po plecach delikatny dreszczyk – śmieje się podróżnik z Budryka.

Za miejsca noclegowe służyły cyklistom domowe ogrody, przydrożne bary i parkingi samochodowe, zaś trudy pokonywanych kilometrów wynagradzały im piękne widoki.

- Wiele mógłbym pisać o naszych podróżach, ale ostatnia, na przylądek Nordkapp w Norwegii, latem br. była doprawdy wyjątkowa. To najdalej wysunięte na północ miejsce, do którego można dojechać drogą. Wyprawie towarzyszyła fatalna pogoda. Praktycznie spędziliśmy ją w strugach deszczu, a temperatury nocą spadały do 5 st. C. Dojazd do celu znacznie utrudniły nam tunele schodzące nieraz głęboko w dół, co wiązało się z pokonywaniem sporych nachyleń. Na przylądek dotarliśmy około północy. Zrobiła się piękna pogoda, no i cały czas było widno. O tej porze roku panuje tam dzień polarny. Cel został osiągnięty i mimo ogromnego zmęczenia, ale pełni radości, wpatrywaliśmy się w horyzont, który w promieniach słońca stwarzał wyjątkowy nastrój. Tego dnia mieliśmy na licznikach prawie 120 km – wspomina Tomasz.

Wyprawa na Nordkapp była dla małżonków prawdziwą sztuką przetrwania. W nocy, kiedy temperatura spadała do 5 st. C, zakładali na siebie bluzy z kapturami, lecz zimno i tak dawało się im mocno we znaki. Jak powiadają - wyjście ze śpiwora było nie lada wyzwaniem, a na zewnątrz namiotu jeszcze większym. Na podróżników czekały tam bowiem chmary komarów spragnionych świeżej krwi.

- Pakowaliśmy się w rekordowo szybkim tempie, przeklinając przy tym, na czym świat stoi. Ale kiedy już wsiedliśmy na rowery, wszystko stawało się piękne, a zmieniające się niczym w kalejdoskopie krajobrazy dodawały sił i chęci do dalszej jazdy – przyznaje Tomasz.

Ostatnią noc na Nordkapp podróżnicy postanowili spędzić w namiocie rozbitym na malowniczej polanie. Rankiem czekało ich kolejne ciekawe spotkanie. Oto bowiem do ich namiotu zawitali nieproszeni goście. Kto?

- Żadni tam policjanci, ani strażnicy leśni, a stado fantastycznych reniferów. Tego widoku prędko nie zapomnimy – przyznaje Iwona.

Powrotną drogę oboje pokonywali przez Finlandię, nocując nad krystalicznie czystymi jeziorami, zaś w stolicy Laponii, Rovaniemi, spotkali św. Mikołaja we własnej osobie. Ma on tam swoje biuro i można go oglądać face to face przez okrągły rok, a nie tylko 6 grudnia.

- Przemierzając drogi i bezdroża Skandynawii, pomyślałem sobie, że z jazdą rowerem jest trochę tak jak z całym życiem. Raz z górki, a innym razem pod górkę. Tylko nie należy zapominać o tym, że kiedy jedzie się z górki, trzeba nabrać takiego rozpędu, aby przypadkiem następna góra nas nie pokonała – podsumowuje Tomasz Kabała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska i Niemcy udostępnią 60 tys. Biletów Przyjaźni dla młodych podróżnych

Resort infrastruktury oraz Federalne Ministerstwo Transportu Niemiec uruchamiają kolejowy Polsko-Niemiecki Bilet Przyjaźni, z którego będzie mogło skorzystać 60 tys. młodych osób w wieku od 18 do 27 lat. Każdy z krajów udostępni po 30 tys. biletów - poinformowało w środę polskie ministerstwo.

Fotografie z kopalń, hut, fabryki obrabiarek i wielu innych zakładów. Warto je zobaczyć!

Jeśli ktoś ma wolne popołudnie albo weekend, polecamy wycieczkę do Muzeum Miejskiego „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej. Można tam zwiedzić nie tylko kopalnię ćwiczebną z lat 20. ubiegłego wieku, ale i świetną wystawę „Razem dla przemysłu. Oblicza dąbrowskich zakładów w fotografii i designie”. Wystawa na pewno będzie czynna przez całe wakacje.

Golenie wąsa, Wodecki z Mitchami i łzy na Bartosiewicz. Dorastałem razem z OFF Festivalem

Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja OFF Festivalu, jednego z najlepszych festiwali muzycznych w Polsce. Mnie osobiście towarzyszy on od 18 lat. Dojrzewałem razem z nim, dzięki niemu kształtował się mój gust muzyczny i to z nim wiążą się moje najwspanialsze koncertowe wspomnienia.

Zabytkowa Kopalnia Węgla Jawiszowice już w lipcu będzie udostępniona dla turystów

Fundacja Pobliskie Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau w Brzeszczach, która ma pod opieką Zabytkową Kopalnię Węgla Jawiszowice zapowiada, że już w lipcu kopalnia będzie udostępniona do zwiedzania także dla turystów indywidualnych. Ten zakład ma niesamowitą historię.