Rok wcześniej do końca października roboty wstrzymano 1436 razy, a mandatami ukarano 1093 osoby. Postępowań wyjaśniających było 149. Oznacza to, że w tym roku liczba stwierdzonych nieprawidłowości wzrosła co najmniej o kilka procent.
- Inspektorzy urzędów górniczych nakazują wstrzymanie robót w każdym przypadku, gdy stwierdzają naruszenie przepisów, niesprawność maszyn i urządzeń oraz inne zagrożenia dla bezpiecznej pracy. W każdym miesiącu jest od ponad 100 do przeszło 200 takich przypadków – powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka WUG, Edyta Tomaszewska.
Podkreśliła, że ponad połowa (812) przypadków wstrzymania prac dotyczy niesprawnych lub niewłaściwie użytkowanych urządzeń transportowych, urządzeń elektrycznych (168) oraz urządzeń i maszyn górniczych (161). Nieprawidłowości wykrywane są także przy robotach przygotowawczych (121) i eksploatacji węgla (92). W tym mieszczą się także sprawy związane z profilaktyką zagrożeń metanowych i pożarowych.
Urzędy górnicze nie mają wielu instrumentów karania odpowiedzialnych za naruszenie przepisów. Najpoważniejszą karą wymierzoną przez nadzór górniczy może być zakaz pełnienia określonych funkcji maksymalnie na dwa lata. Poważne sprawy kierowane są do rozpatrzenia przez sądy w sprawach karnych lub – w przypadku wykroczeń - przez sądy grodzkie.
W ciągu 10 miesięcy tego roku inspektorzy ukarali mandatami 1220 osób, z czego 32 zapłaciły osoby z kierownictwa, 971 osoby z dozoru ruchu, a 217 pracownicy fizyczni. Pouczenia, ostrzeżenia, upomnienia i nagany za popełnione wykroczenia otrzymało 318 osób, a wobec 185 toczą się postępowania wyjaśniające, w dużej części znajdujące finał w sądach. Przeważająca część dotyczy osób dozoru.
W samym październiku roboty wstrzymano 148 razy, wobec 149 w tym samym czasie zeszłego roku. Przyczyny są od lat takie same: niewłaściwy stan obudowy, nieprawidłowa obudowa skrzyżowań ściany z chodnikami, nieprzestrzeganie rygorów dotyczących zagrożenia metanowego i pożarowego, niesprawność czujników sygnalizujących otwarcie tam, nieprawidłowy stan urządzeń wentylacyjnych, brak wymaganej prędkości powietrza pod ziemią, niewystarczająca profilaktyka w zakresie zwalczania zagrożenia wybuchem pyłu węglowego.
Wśród kopalń, gdzie najczęściej wstrzymywano prace, jest m.in. „Halemba” (blisko sto przypadków), gdzie przed rokiem po wybuchach metanu i pyłu węglowego zginęło 23 górników. Przedstawiciele nadzoru górniczego podkreślają jednak, że nieprawidłowości prowadzące do wstrzymywania robót występują we wszystkich bez wyjątku kopalniach, a wzrost ich wykrywalności wiąże się m.in. ze szczegółowością i restrykcyjnością prowadzonych kontroli.
Prokuratorzy, prowadzący śledztwo w sprawie katastrofy w „Halembie”, w nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzami przyznają, że przesłuchiwani w tym roku górnicy zauważają poprawę bezpieczeństwa, zeznając, że prace przerywane są nawet kilkanaście razy w ciągu dnia, kiedy czujniki wykazują przekroczone stężenie metanu. Czujniki automatycznie odłączają prąd, gdy stężenie przekracza 2 proc. (metan wybucha powyżej 5 proc.). Wcześniej częste były przypadki ignorowania wskazań czujników lub oszukiwania ich, aby kontynuować pracę.
W tym roku, do połowy listopada, w polskim górnictwie węgla kamiennego doszło do 2099 wypadków, wobec 1925 w tym samym czasie zeszłego roku (wzrost o 9 proc.). Zginęło 12 górników, a 14 uległo ciężkim wypadkom. W ubiegłym roku do połowy listopada śmiertelnych wypadków było 20, a ciężkich 13. W całym ubiegłym roku zginęły 44 osoby, a 16 odniosło ciężkie obrażenia.
Wśród najważniejszych przyczyn wypadków nadzór górniczy wskazuje nieskuteczną ocenę i profilaktykę zagrożeń, złą organizację pracy, przebywanie pracowników w miejscach niedozwolonych, brak prawidłowego nadzoru, niezgodną z przepisami obsługę maszyn i urządzeń, niedostosowanie technologii do potrzeb oraz niewystarczające szkolenia.
Hutnictwo zyska oddech? Unia ogranicza napływ stali spoza Europy
Od 1 lipca 2026 r. w Unii Europejskiej obowiązują przepisy, które mają chronić europejski przemysł stalowy. Nowy unijny mechanizm zakłada zmniejszenie o niemal połowę bezcłowych limitów importu stali. - Te przepisy to w znacznej mierze realizacja postulatów hutniczych związków zawodowych – podkreślają w Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”.