Wśród przyczyn aż 63 proc. wypadków do jakich doszło w górnictwie w tym roku inspektorzy wymieniają tzw. czynnik ludzki. Oznacza to: zaniedbania w organizacji pracy, brak analizy ryzyka zawodowego i skutecznego nadzoru oraz tolerowanie niebezpiecznych zachowań.
Na wszelkie statystyki należy patrzeć z kilku stron – akcentował Piotr Buchwald, prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach (WUG). - Z jednej strony polskie górnictwo należy do bezpiecznych na świecie. Plasuje się na trzecim miejscu po amerykańskim i niemieckim, a to ostatnie zamyka kopalnie. Z drugiej strony jednak analizy tegorocznych wypadków wskazują, że w ciągu ośmiu miesięcy nastąpiło znaczne obniżenie bezpieczeństwa i dyscypliny pracy w ruchu podziemnych zakładów górniczych.
W tym roku w górnictwie zginęło 25 osób, w tym w kopalniach węgla kamiennego – 19. Rok wcześniej w tym samym czasie w kopalniach zginęło 12 osób. Zdarzyło się także 16 wypadków ciężkich (rok wcześniej – 11).
Ogółem do końca sierpnia w górnictwie doszło do 2156 wypadków, w tym 1638 w kopalniach węgla (o 41 mniej niż w tym samym czasie rok temu).
Fałszywa solidarność
Niektóre wypadki w ogóle nie powinny się zdarzyć. Po porannym podziale pracy na dole w kopalni Bogdanka górnik wszedł wprost pod jadący pociąg z urobkiem. Po sekcji okazało się, że pracownik miał 2,5 promila.
Jak to możliwe, że nikt nie zwrócił uwagi, na stan tego pracownika? Na dole w kopalni, gdzie zapach alkoholu czuć z daleka - zastanawiał się prezes Buchwald?
Czy inny wypadek. Z platformy wiertniczej z wysokości 18 m spadł pracownik, który za miesiąc miał przejść na emeryturę. Miał 25-letnie doświadczenie w górnictwie. Zastanawiano się jak mógł spaść, skoro śmigał po tej konstrukcji kilka razy dziennie. Po sekcji lekarze stwierdzili, że miał 2,1 promila.
Prezes Buchwald podkreślał, że są to co prawda incydentalne wypadki, ale gdyby nie poczucie fałszywej solidarność nie doszło by do nich.
Droga na skróty
Wśród niepokojących zjawisk, obserwowanych przez inspektorów nadzoru górniczego w kopalniach, Piotr Buchwald wymienił także tolerowanie przez przełożonych niebezpiecznych zachowań pracowników oraz brak należytego nadzoru. To wszystko powoduje, że kultura bezpieczeństwa pogarsza się, a wiele prac wykonywanych jest – jak mówił prezes – za przyzwoleniem dozoru „na skróty”, z pogwałceniem zasad bezpiecznej pracy.
Według naszej oceny żaden z systemów bezpieczeństwa, wprowadzanych w kopalniach od 2003 roku, praktycznie nie działa. Aby działały, nie wystarczy certyfikat na ścianie gabinetu dyrektora, potrzeba ludzi, którzy rozumieją na czym polega system i dbają o jego stosowanie – mówił prezes WUG.
Luka pokoleniowa
Poważnym problemem jest występująca w górnictwie luka pokoleniowa. W tym roku na emerytury odejdzie 8770 osób, w tym Kompanii Węglowej – 5691, w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – 1456 i w Katowickim Holdingu Węglowym – 1338.
Prawie 5 tys. z nich to fachowcy z wieloletnim doświadczeniem – przypomniał prezes Buchwald.
W tym roku kopalnie przyjmą nowych pracowników - prawie 9200 osób, ale upłynie sporo czasu, nim zdobędą doświadczenie.
WUG postuluje m.in. wzmożenie dozoru oraz wprowadzenie skutecznego systemu badań psychotechnicznych, które rzetelnie ocenią predyspozycje młodych górników do pracy pod ziemią.
Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło 2,5 miesiąca temu w kopalni Borynia w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników - czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli w szpitalach. 17 górników zostało rannych. Przyczyny wypadku wciąż wyjaśnia specjalna komisja.
JSW Koks podlicza trzy dekady certyfikowanych standardów zarządzania
W 2026 roku przypada 30-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Jakością w JSW Koks oraz 15-lecie certyfikacji Systemu Zarządzania Energią. Wieloletnie utrzymywanie certyfikowanych systemów zarządzania oraz ich regularna recertyfikacja potwierdzają zgodność funkcjonowania spółki z międzynarodowymi normami oraz zachowanie najwyższych standardów zarządzania - podkreśla JSW Koks.