Wrocław: Prymas Polski i lud śląski w modlitwie za ofiary katastrofy w Smoleńsku

Czb muszynski henryk prymas ARC

fot: ARC

- Dziwnym zbiegiem okoliczności Opatrzność złączyła w śmierci jednych i drugich - mówił we Wrocławiu o ofiarach Katynia sprzed 70 lat i współczesnych abp. Henryk Muszyński, prymas Polski

fot: ARC

Wieczorem w dniu katastrofy w kościele garnizonowym Śląskiego Okręgu Wojskowego odprawiona została msza św. za spokój duszy ofiar katastrofy w Smoleńsku. Do bazyliki św. Elżbiety we Wrocławiu tłumnie przybyli mieszkańcy miasta. Ponieważ nie mogła ona pomieścić wszystkich wiernych, obok na placu ustawiono ekran, dzięki czemu, pozostali poza świątynią mogli uczestniczyć we wspólnej modlitwie.


Mszę św. odprawił metropolita wrocławski ks. arcybiskup Marian Gołębiewski wraz z przebywającym we Wrocławiu Prymasem Polski ks. arcybiskupem Henrykiem Muszyńskim. Do świątyni przebyło kilkadziesiąt pocztów sztandarowych, kompania honorowa Policji i Śląskiego Okręgu Wojskowego. Przybył prezydent miasta, wojewoda dolnośląski, posłowie i politycy oraz żołnierze, dowódcy, oficerowie i generałowie.

Zebrani stojąc oddali hołd ofiarom wypadku lotniczego w Smoleńsku, odczytano listę wszystkich poległych. Uroczystość rozpoczęła się przejmującą melodią marsza żałobnego Szopena w wykonaniu orkiestry wojskowej.

Przy słowach pieśni „Z dawna Polski Tyś Królową” rozpoczęto liturgię mszy św. homilię wygłosił Prymas Polski. Powiedział on między innymi:

- Nikt z nas tutaj obecnych nie przeżywał jeszcze takiej chwili, takiego momentu, takiej uroczystości. W jednym wypadku samolotowym dzisiaj przed południem zginął Pan Prezydent RP z małżonką, a wraz z nim elity narodowe, polityczne, społeczne i intelektualne. Zginęli ludzie, którzy udali się, by oddać hołd modlitewny bestialsko zamordowanym oficerom, którzy na zawsze spoczęli w katyńskim lesie.

Dziwnym zbiegiem okoliczności Opatrzność złączyła w śmierci jednych i drugich. Tych, którzy leżą tu od 70 lat, z tymi, którzy jechali złożyć im hołd modlitewny. Jechali budować pamięć i pojednanie z Bogiem i ludźmi… Jak cenna jest niewinnie przelana krew naszych oficerów i żołnierzy, którzy leżą na rosyjskiej, ukraińskiej i polskiej ziemi? Przelana krew nie była jednak daremna. Dzięki niej żyjemy w wolnej i niepodległej ojczyźnie.

Wierzymy, że ta śmierć przyczyni się do scalenia serca Polaków. Zginęli, aby to dziedzictwo pojednania i zbliżenia narodów mogło być kontynuowane. Cena tego jest przeogromna. Jesteśmy solidarni w modlitwie, która jest konieczna i potrzebna, abyśmy nie ulegli smutkowi i rozpaczy. Trzeba nam zabiegać, by z ofiary tych, którzy śpieszyli z modlitwą, aby z tych ofiar zrodziło się dobro, abyśmy z tej ofiary umieli czerpać siłę i moc do służenia naszej umiłowanej ojczyźnie.

Dobry Jezu, a nasz Panie daj wszystkim wieczne spoczywanie. Amen”

 

Ostatnie słowa modlitwy wraz z prymasem odmówili wszyscy wierni. Po mszy św. metropolita wrocławski poinformował, że we wszystkich parafiach odbędą się podobne msze żałobne. Uroczystość zakończyło odśpiewanie „Boże coś Polskę”.

 

Przed wrocławskim ratuszem do połowy opuszczono przybrane kirem flagi narodowe. Obok, stanęły warty honorowe. Zapalono setki świec i zniczy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.