Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.91 PLN (+3.27%)

KGHM Polska Miedź S.A.

284.60 PLN (+0.21%)

ORLEN S.A.

129.64 PLN (+0.64%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.37 PLN (-0.34%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.19 PLN (+1.84%)

Enea S.A.

20.96 PLN (+1.55%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.45 PLN (-0.20%)

Złoto

5 100.54 USD (+0.04%)

Srebro

83.33 USD (-1.27%)

Ropa naftowa

99.46 USD (-2.16%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.99%)

Miedź

5.80 USD (-0.49%)

Węgiel kamienny

128.60 USD (-0.23%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.91 PLN (+3.27%)

KGHM Polska Miedź S.A.

284.60 PLN (+0.21%)

ORLEN S.A.

129.64 PLN (+0.64%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.37 PLN (-0.34%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.19 PLN (+1.84%)

Enea S.A.

20.96 PLN (+1.55%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.45 PLN (-0.20%)

Złoto

5 100.54 USD (+0.04%)

Srebro

83.33 USD (-1.27%)

Ropa naftowa

99.46 USD (-2.16%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.99%)

Miedź

5.80 USD (-0.49%)

Węgiel kamienny

128.60 USD (-0.23%)

Wojna z węglem

fot: Jarosław Galusek/ARC

Obecnie w PGE 67 proc. energii wytwarzają bloki na węgiel brunatny, 27 proc. na węgiel kamienny, 4 proc. gazowe, a 3 proc. pochodzi z OZE

fot: Jarosław Galusek/ARC

Greenpeace nie odpuszcza polskiemu węglowi. Sięga po coraz drastyczniejsze środki. Ostatnio media obiega ich tekst pt. "Węgiel zabija". Twierdzą oni, że każdego roku z powodu spalania węgla umiera w Polsce 5400 osób na choroby wywołane zanieczyszczeniem powietrza. Załóżmy, że jest to prawda. Jaki z tego wniosek? Taki, aby zrezygnować ze spalania węgla w energetyce, gospodarstwach domowych i całej gospodarce.

Dalej załóżmy, że chcąc ocalić życie tych 5400 osób zrezygnujemy ze spalania tego nieszczęsnego węgla. Piękna sprawa. Ocaliliśmy tylu ludzi. To pozytyw wielce chwalebny. Popatrzmy teraz na pozostałe skutki tej decyzji. Brak elektryczności staje się powszechny. Z tego powodu w szpitalach umierać będzie co roku nie owe 5400 osób, ale kilkakrotnie więcej.

Wszak cała nowoczesna aparatura medyczna opiera się na zasilaniu elektrycznym. Już choćby tylko z tego punktu widzenia jest to operacja wielce szkodliwa, o skutkach wielokrotnie przekraczających śmierć owych 5400 osób. Sama w sobie chwalebna troska o życie musi liczyć się ze skutkami, czy nie będą one gorsze niż zalecone lekarstwo. Sławna dewiza medyczna głosi prawdę uniwersalną: po pierwsze nie szkodzić.

Strategia docelowa?
Przeciwnicy węgla odpowiadają, że jest to strategia docelowa. Trzeba układać plany zastępowania energetyki węglowej elementami odnawialnych źródeł energii (OZE). To, że źródła te są dużo droższe i zawodne w sensie ciągłości dostaw, nie jest brane pod uwagę. Co to znaczy droższe? Wszak najdroższe jest życie! Ratujemy w ten sposób owe 5400 naszych rodaków. Tak to wygląda w propagandzie. W rzeczywistości droższe źródła energii to mniej konkurencyjny przemysł, to większe bezrobocie i niższy standard cywilizacyjny, w wyniku którego będzie umierać znów kilkakrotnie więcej ludzi niż owe 5400. To mniejsze dochody zarówno państwa, jak i indywidualnych jego obywateli. Na to "zieloni" odpowiedzą: przecież w takich Niemczech, Francji, Holandii, a nawet w Szwajcarii stawia się na OZE.

Tam się to opłaci, to i u nas też się opłaci. Tego rodzaju porównania są przynajmniej nie na miejscu. Polska to nie Niemcy i inne kraje Zachodu. My dopiero w 1989 r. wystartowaliśmy do niepodległości i suwerenności. Tamte kraje zrobiły to gdzieś 100-200 lat wcześniej. Nie mówiąc o tym, że za wyjątkiem Szwajcarii były to imperia kolonialne, które sprowadzały stamtąd wszelkie surowce i materiały do kraju praktycznie za darmo. Nie rozwijając dalej tego wątku, można powiedzieć, że porównywalne dla nas mogą być inne kraje Europy Środkowej, na tle których generalnie wychodzimy nie najgorzej. I nie możemy nawet w dalekiej perspektywie brać tego pod uwagę, bo nie ma niczego innego w naszym kraju, co mogłoby ekonomicznie zastąpić węgiel kamienny i brunatny.

Import energii?
Jeżeli nie możemy nawet w perspektywie zastąpić węgla, to przynajmniej ograniczajmy jego rolę na tyle, na ile to jest możliwe. Wszak ratujemy 5400 osób. Brakującą energię można importować. Owszem można, ale raczej tylko teoretycznie. Po pierwsze nie ma wystarczających linii przesyłowych. Na to już Napoleon Bonaparte znalazł właściwą odpowiedź, mówiąc, że wystarczy. Dalszych argumentów nie trzeba. Import energii jest zjawiskiem marginalnym, uzupełniającym, a nie podstawowym sposobem na zaopatrzenie w prąd elektryczny kraju i jego przemysłu.

Na końcu trzeba coś powiedzieć o bezpieczeństwie energetycznym, które w czasach współczesnych porównywalne jest z bezpieczeństwem militarnym. Wystarczy przypomnieć sobie, jak jesteśmy jednostronnie zależni od dostaw gazowych z jednego tylko kierunku. Cena tego gazu dla nas jest znacznie wyższa niż dla innych krajów, które mają możliwości konkurencyjnych dostaw. Import na większą skalę energii elektrycznej do Polski jest niemożliwy z tych i z wielu jeszcze innych powodów. Takich, jak choćby ten, że naszym sąsiadom też nie zbywa na energii. Dlatego może dojść do sytuacji, ze nikt nam jej nie sprzeda. Wtedy zginie w kraju znacznie więcej ludzi niż owe 5400.

Chronić życie za wszelką cenę?
To piękna dewiza, tylko w praktyce niemożliwa do realizacji. Ludzie jedzą niezdrową żywność. Dlaczego ją jedzą? Dlatego, że innej nie ma. Ile osób umiera rocznie z tego powodu na wszelkie choroby, które można wymieniać w dziesiątkach? To wiele więcej tysięcy. Owszem, apeluje się o zdrowe odżywianie, ale raczej mało kto się tym przejmuje. Otyłych jest coraz więcej. I co na to Greenpeace? Nic. Tu nikt by ich nawet nie chciał słuchać, wszak człowiek musi jeść średnio przynajmniej trzy razy dziennie. Mimo tej świadomości ludzie nadal odżywiają się tym, czym mogą, a nie na ogół tym, czym by najbardziej pragnęli. Podobnie jest też z energetyką węglową. Surowiec jest pod ręką, i to prawie w nieograniczonej ilości, dlaczego nie korzystać z tego, co tak hojnie dała nam natura? Że jest to szkodliwe? Jeden z filozofów powiedział, że najbardziej człowiekowi szkodzi życie, bo każdego dnia jest on bliżej śmierci.

Czysta atmosfera?
Wielu zwolennikom zakazu spalania węgla wydaje się, że te 5400 ofiar dałoby się uratować, gdybyśmy nie spalali tego trefnego węgla. Otóż atmosfera nie ma granic państwowych. Wiatr, który wieje, kędy chce, nie zwraca na nie uwagi i nic ani nikt nie jest w stanie go zatrzymać na granicy. Nie potrzebuje on paszportu, ani wizy. Dlatego ograniczenie spalania węgla w jednym tylko kraju może dać jedynie krótkotrwałą i lokalną poprawę sytuacji. W rzeczywistości atmosfera jest czymś globalnym, a jej zasięg i przemieszczanie się wiatrów jest generalnie znane, ale w dłuższym okresie zanieczyszczenia przemieszczają się na odległość setek, a nawet tysięcy kilometrów. Czy możliwa jest czysta atmosfera, kiedy Chiny spalają połowę wydobycia węgla na świecie. My spalamy raptem bliska jeden procent. O ten jeden procent jest walka bezpardonowa. Na temat tych 50 proc. spalanego chińskiego węgla i 25 amerykańskiego, a także podobnie niemieckiego w Polsce się milczy.

Podrzucone powietrze Niejeden raz w filmach kryminalnych pokazywana jest wersja fałszywego przestępcy. Jest nim z reguły ten, u którego znaleziono narzędzie zbrodni. Po wnikliwym śledztwie okazuje się, że zostało ono podrzucone, po to aby zmylić śledztwo i ukryć prawdziwego winowajcę. Ta wersja zanieczyszczenia powietrza w Polsce widoczna jest w sposób elementarny. Jednakże Greenpeace, zauroczony naszym zachodnim sąsiadem, albo boi się to zauważyć, albo nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistego stanu rzeczy. Jedno i drugie jest karygodne. Oto jeden dzień pomiarowy wiatrów. Sobota 28 września portal Weather online podaje, że na 25 stacji pomiarowych w kraju wszystkie one odnotowały kierunek zachodni, lub północno-zachodni. Na mapie widać, że ten ostatni to cz

ysto zachodni, lecz w centrum kraju skręcający na północ. Takie kierunki wiatru dominują w naszym kraju. Nie trzeba być specjalistą, aby wiedzieć, że niemiecki przemysł jest wielokrotnie większy od polskiego i wytwarza też więcej wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń atmosferycznych. Co się z nimi dzieje? Ano wiatr podrzuca ten niemiecki smog do nas. Tu mierzy się jego skalę w sposób czysto polityczny, zakładając, że powietrze atmosferyczne nie ma prawa bez pozwolenia przekraczać granic państwowych.

Jeżeli nawet przekracza, to państwo, które na to pozwala bierze odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Są to założenia obłędne. Skutek tego jest taki, że zanieczyszczone powietrze w Polsce jest pochodzenia niemieckiego. I bez względu na to, co byśmy u siebie zrobili, to nie jesteśmy w stanie sytuacji tej zmienić. Ostatnio, wraz z zamknięciem elektrowni jądrowych znacznie wzrosła ilość spalanego węgla w tym kraju i po raz pierwszy od wielu lat Kraj ten odnotował 1,5-procentowy wzrost ilości dwutlenku węgla wydzielanego do atmosfery. O innych zanieczyszczeniach media i statystyki milczą.

Demagogia
Słowniki i encyklopedie podają, że demagogia to głoszenie chwytliwych, emocjonalnych, lecz nierealnych haseł i obietnic. Demagogia jest wielce popularnym chwytem nie tylko w polityce. Metoda ta jest z powodzeniem stosowana też w walce z węglem. Owszem, nie jest to paliwo idealne i nikt tego nie twierdzi. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, że nikt i nic na tym świecie nie jest idealne. Demagogia ma zawsze wdzięczne pole do popisu tam, gdzie wiedza jest na niskim poziomie. Przykro to stwierdzić, ale wiedza na tematy przyrodnicze, a szczególnie związane z naukami o Ziemi, nie stoi w naszym kraju na zbyt wysokim poziomie. Chodzi tu o wiedzę nie uniwersytecką, ale tę powszechną dostępną każdemu obywatelowi. Z tego korzysta demagogia Greenpeace i innych przeciwników węgla. Czas położyć jej kres poprzez coraz liczniejsze książki, publikacje, filmy, audycje i programy. Wykształcony, choćby nawet elementarnie, człowiek nie poprze tego rodzaju demagogów i populistów. Stracą oni wtedy grunt pod nogami, bo w ich bajki nikt już nie będzie wierzył.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW uzgodniła z ArcelorMittal Poland sprzedaż węgla koksowego za 2,1 mld zł w tym roku

Jastrzębska Spółka Węglowa zawarła z ArcelorMittal Poland umowę roczną dotyczącą sprzedaży węgla koksowego o szacowanej wartości w 2026 r. 2,1 mld zł - podała w piątek JSW w raporcie bieżącym.

Inflacja? Jest całkiem dobrze

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lutym 2026 r. wzrosły rdr o 2,1 proc., a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 0,3 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny. To jest zbieżne z oczekiwaniami rynku. Co najbardziej podrożał? Koszty mieszkania.

Spośród 100 mld zł inwestycji Taurona do 2035 r., 25 mld zł w woj. śląskim

Prezes Lot wystąpił na konferencji “Program inwestycji Grupy Tauron - local content“, zorganizowanej w Jaworznie w kompleksie, w którym działa węglowy blok 910 MW Taurona i wokół którego prowadzone są najnowsze inwestycje grupy.Prezes mówił m.in., że fundamentem planu inwestycyjnego dla regionu jest ewolucyjna transformacja energetyczna. W miejscach, gdzie dotąd działają elektrownie konwencjonalne, mają powstawać nowoczesne rozwiązania energetyczne, z którymi ma współgrać zmodernizowana sieć energetyczna.Zgodnie ze strategią Tauron zamierza w ciągu 10 lat, do 2035 r., zainwestować ogółem 100 mld zł, w tym 60 mld zł w dystrybucję, 30 mld zł w źródła odnawialne i 5 mld zł w ciepło. W czwartek prezes Lot wskazał, że jedna czwarta z tej wartości pozostanie w woj. śląskim.- Potwierdzamy, że co najmniej 25 mld zł będzie wydawane tutaj - zapowiedział szef Taurona, wskazując, że do woj. śląskiego trafi 30 proc. nakładów inwestycyjnych ogółem w dystrybucję (16 mld zł), 99 proc. nakładów w wytwarzanie (4 mld zł), 96 proc. nakładów w ciepło (4 mld zł) i 1 mld zł na pozostałe przedsięwzięcia.- Odnośnie local contentu, to oprócz tej ogólnej definicji, koncentrujemy się na lokalnych społecznościach, gdzie prowadzimy biznes. Nie ma możliwości, żeby Tauron pozostawił te miejsca, w których prowadzi działalność - zadeklarował Lot.Jak wyjaśniał, Tauron czuje się odpowiedzialny, aby w miejscach, w których będzie znikała energetyka konwencjonalna, doprowadzić do zastąpienia jej innym biznesem.Wiceprezes Taurona ds. zarządzania majątkiem i rozwoju Michał Orłowski przedstawił szczegóły planu inwestycyjnego w woj. śląskim. Mówiąc o Jaworznie wymienił szczytową inwestycję gazową o mocy ok. 600 MW elektrycznych, na którą spółka wygrała kontrakt mocowy oraz źródło ciepła dla miasta oparte o miks kotłów gazowo-olejowych (3x10 MW i 2x22,5 MW), kotłów elektrodowych (2x14,5 MW), silników gazowych (2x4,5 MW), a także magazynu ciepła (400 MWh).Ponadto Tauron planuje budowę w Jaworznie elektrolizera o mocy 20 MW - pod kątem dostaw wodoru dla podmiotów zewnętrznych. Orłowski wskazał, że takiemu nagromadzeniu inwestycji w tej lokalizacji sprzyja istniejąca infrastruktura dystrybucyjna, bliskość farm fotowoltaicznych w Jaworznie i w Mysłowicach oraz możliwość wspólnego zarządzania systemowego.- Lokalizacje elektrowni są świetnym miejscem dla magazynowania energii, ponieważ wokół jest realizowana bardzo silna infrastruktura przyłączeniowa, która dawniej wyprowadzała moc z bloków węglowych, natomiast teraz można ją wykorzystać także na inne potrzeby - tłumaczył wiceprezes.

Orlen rozwija flotę gazowców. Dwie nowe jednostki gotowe

Grupa Orlen zwiększa swoje możliwości transportu skroplonego gazu ziemnego. W stoczni Hanwha Ocean w Korei Południowej odbyła się uroczystość nadania imion dwóm nowoczesnym gazowcom LNG, które dołączą do floty koncernu. Jednostki zwiększą stabilność i elastyczność dostaw gazu do Polski oraz wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne regionu. Każdy z nowych statków może jednorazowo dostarczyć do kraju tyle gazu, ile zużywa nawet dwa miliony gospodarstw domowych.