Wojna w Ukrainie, to wojna o surowce

1646396833 ukraina

fot: Depositphotos

Ukraińska armia stawia silny opór rosyjskiemu najeźdźcy

fot: Depositphotos

Współczesna rywalizacja wielkich mocarstw o potrzebne im surowce trwa od początku XX wieku. Jej przyczyną były kolejne dwie wojny światowe, w wyniku których następował nowy podział wpływów i dostępu do najbardziej atrakcyjnych surowców na świecie.

Pozornie wydawało sie, że nowoczesna technologia informatyczna, która wymaga minimum surowców do swojego rozwoju ograniczy coraz większą ich konsumpcję. Początek dwudziestego pierwszego wieku i szybki rozwój gospodarczy Chin zużywających do tego celu blisko połowy światowego ich wydobycia, zaprzeczył tym prognozom.

Nie mniej zaalarmował on zachodnie cywilizacje do potrzeby dorównania Chinom w ich rozwoju, do czego, jak się okazało niezbędne są surowce.

Problem pozyskania strategicznych zasobów najbardziej spostrzegany jest w Stanach Zjednoczonych, które pod tym względem pragną uniezależnić się od chińskiej dominacji. W tym kontekście dziennik Washington Post ukazuje wojnę w Ukrainie.

Jej celem ma być pozbawienie Europy dostępu do zasobów tego kraju, które dziennik ten określa jako największe w Europie i jedne z najbogatszych na świecie.

Analizy, na które powołuje się amerykańska gazeta wskazują na to, że ukraińskie złoża energetyczne, metale i minerały o wartości co najmniej 12,4 biliona dolarów znajdują się obecnie pod kontrolą Rosji. Liczba ta stanowi prawie połowę wartości z 2209 depozytów surowcowych na Ukrainie. Oprócz 63 procent złóż węgla, Moskwa przejęła 11 procent złóż ropy naftowej, 20 procent złóż gazu ziemnego, 42 procent metali i 33 procent złóż metali ziem rzadkich, litu i innych krytycznych minerałów. Rosjanie zajęli już 41 pól węglowych, 27 kopalni gazu ziemnego, 14 kopalni propanu, dziewięć pól naftowych, sześć złóż rudy żelaza, dwa rudy tytanu, dwa rudy cyrkonu, jedno złoże strontu, jedno złoże litu, jedno złoże uranu, jedno złoże złota i znaczny kamieniołom wapienia, który wcześniej był wykorzystywany do produkcji stali na Ukrainie.

Gazeta podsumowuje swoje spostrzeżenia na ten temat stwierdzeniem, że dla Europy Zachodniej rozszerzone zawłaszczanie ziemi przez Rosję w Ukrainie jest równoznaczne z taktyczną porażką, a rosyjska okupacja terytorium Ukrainy ma bezpośrednie implikacje dla energetycznego bezpieczeństwa Zachodu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen przedłuża promocję paliwową do końca wakacji

Orlen przedłuża promocję paliwową. Kierowcy będą mogli zatankować nawet 700 litrów paliwa w obniżonej cenie. Oferta będzie obowiązywać we wszystkie weekendy do końca wakacji.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

W Górniczej o wynikach JSW i zmianach w Hucie Częstochowa

Co wydarzyło się w pierwszym kwartale tego roku w JSW? Czy górnicy przesiądą się na lokomotywy? Jaka przyszłość maluje się przed Hutą Częstochowa? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek, 22 maja.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.