Wojewoda śląski z górniczym rodowodem
Prezentując swoje doświadczenie wspomniał o związkach z górnictwem. Dla fotela wojewody zrezygnował z prezesury Laboratorium Pomiarowo - Badawczego wchodzącego do grupy Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA, w której wcześniej Łukaszczyk był wiceprezesem zarządu ds. nadzoru właścicielskiego i strategii kapitałowej.
Nowy wojewoda śląski kwalifikacje menedżerskie łączy z politycznym dorobkiem. Przez dwie kadencje był prezydentem Żor, a następnie przewodniczącym Rady Miejskiej. W gremiach opiniotwórczych można było usłyszeć, że ten działacz Platformy Obywatelskiej i kompetentny samorządowiec może przejąć ster w zarządzie JSW. Zdecydował się jednak na posadę urzędnika państwowego.
W czwartek z rąk premiera otrzymał nominację na wojewodę śląskiego. Pod nieobecność swojego poprzednika - Tomasza Pietrzykowskiego (przebywającego w USA) - przejął urząd od wicewojewody Artura Warzochy.
- Moja pierwsza decyzja dotyczy 111 przedsiębiorstw, dla których wojewoda śląski jest organem założycielskim. Poleciłem je podzielić na trzy grupy: firmy będące w stanie likwidacji, którą trzeba dokończyć, komunalne oraz takie, które należy usamodzielnić. To jest punkt wyjścia do sprawnego nimi zarządzania. Co ma wojewoda do produkcji kapeluszy lub śrubek? - pytał retorycznie Zygmunt Łukaszczyk podczas swojego pierwszego spotkania z dziennikarzami.
Wojewoda śląski zapewnił, że w przyszłym tygodniu przygotuje wnioski w sprawie wicewojewodów. Obiecał, że nie będzie kadrowego trzęsienia w podległym mu urzędzie. Będzie jednak przekazywał sukcesywnie w ciągu kilkunastu miesięcy zadania (wraz z urzędnikami) władzom samorządowym.