Wkrótce prace nad projektem ustawy węglowodorowej

fot: Andrzej Bęben/ARC

Zdaniem wiceministra środowiska, opłaty za wywóz śmieci wzrosną, ale tylko dla tych, którzy do tej pory nie ponosili żadnych kosztów z tym związanych...

fot: Andrzej Bęben/ARC

W przyszłym tygodniu rząd zajmie się projektem ustawy dotyczącej wydobycia węglowodorów w Polsce, m.in. gazu łupkowego - poinformował (we wtorek 9 października) na konferencji premier Donald Tusk.

Jak powiedział, przez wiele miesięcy dyskutanci w rządzie usiłowali połączyć dwie ważne potrzeby - przepisy, które nie zniechęcą inwestorów do wydobywania gazu łupkowego, a z drugiej strony utrzymanie kontroli państwowej nad procesem wydobywania, a następnie nad redystrybucją korzyści płynących z wydobywania gazu łupkowego.

- Te dwie potrzeby trzeba było umieć pogodzić. Założenia są gotowe - zaznaczył.

Jak zaznaczył, za projekt ustawy odpowiada minister środowiska, a w jego imieniu wiceminister środowiska Piotr Woźniak.

- Cały projekt łupkowy to nie tylko ochrona środowiska, to przede wszystkim gospodarka, spodziewane zyski, wielki biznes, który jest tym zainteresowany, polityka zagraniczna, niechęć producentów gazu tradycyjnego, a więc także osłona dyplomatyczna, działanie w Unii Europejskiej. To wymaga pracy bardzo licznego zespołu. On się spotyka permanentnie, w różnych formatach. To są ludzie z różnych resortów, którzy nieustannie pracują na rzecz optymalnego dla Polski modelu wydobycia gazu łupkowego - wyjaśnił.

Projekt ustawy o wydobywaniu węglowodorów, ich opodatkowaniu i Funduszu Węglowodorowym miał zostać upubliczniony i trafić do konsultacji w połowie czerwca. Tak się jednak nie stało.

Również w połowie czerwca wiceminister środowiska, Główny Geolog Kraju, Piotr Woźniak informował w wywiadzie dla PAP, że najważniejsze w projekcie są regulacje rynku wydobywczego, a nie kwestie podatkowe. Projekt ma jednak zawierać propozycje stawki podatkowej, która ma obowiązywać od 2016 roku.

Oprócz tego zwiększyć ma się tzw. opłata eksploatacyjna, która pobierana jest za wykorzystywanie złoża. Obecnie firmy za 1 tys. metrów sześc. wydobytego gazu płacą ok. 6 zł, a to kwota - zdaniem Woźniaka - na niezwykle niskim poziomie. Pieniądze te maja trafiać nie jak obecnie tylko i wyłącznie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz gmin, ale także do powiatów i województw.

Założenia do projektu zakładają powołanie Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych (NOKE). Będzie to strategiczna spółka w 100 proc. należąca do Skarbu Państwa. Instytucja ta będzie nadzorowała działalność sektora wydobywczego. Resort środowiska chce też, żeby operator miał udziały w złożach. Dzięki temu, NOKE będzie kontrolował, czy wydobywania surowców na złożach odbywa się w sposób zrównoważony i racjonalny geologicznie, ale z drugiej strony czy nie dochodzi do opóźniania wydobycia oraz czy spółki prowadzą swoją działalność zgodnie z prawem, interesami finansowymi państwa i bezpieczeństwem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.