Wielki piec gaśnie, a związkowcy chcą premii
fot: slask.blox.pl
Wielki Piec nr 2 w kombinacie Mittal Steel w Dąbrowie (Huta Katowice)
fot: slask.blox.pl
Kilka tygodni temu ArcelorMittal, największy na świecie producent stali, podjął niespodziewaną decyzję o wygaszeniu jednego z dwóch działających w Dąbrowie Górniczej wielkich pieców (trzeci nie funkcjonuje tu od dawna). Taki sam los spotkał też piec znajdujący się w należącej do Mittala hucie w Krakowie. Koncern tłumaczył, że musi ograniczyć produkcję, bo ze względu na kryzys spadła liczba zamówień od przemysłu samochodowego, budowlanego oraz firm zajmujących się produkcją sprzętu AGD. - Nikt nie straci pracy - uspokoił wzburzonych pracowników - napisała \"Gazeta Wyborcza\" w Katowicach.
Choć nastroje wśród załogi z dnia na dzień stawały się coraz bardziej fatalne, związkowcy nie stracili rezonu. \"Solidarność\" domaga się, by jeszcze przed Bożym Narodzeniem każdy z pracowników ArcelorMittal Poland dostał po tysiąc złotych premii ekstra. Związkowcy przekonują, że mimo spadku zamówień zarówno polskie, jak i zagraniczne huty należące do Mittala zanotowały w tym roku spore zyski. Specjalistyczny portal gospodarczy wnp.pl wyliczył, że koncern ArcelorMittal w pierwszym półroczu 2008 roku zarobił na czysto 5,3 mld euro. Ile z tej kwoty przypada na Polskę, nie wiadomo, bo firma nie chce ujawnić tych danych. Związkowcy są jednak przekonani, że i polskie huty będą miały w tym roku zyski. - Hutnikom za dobrą pracę należą się premie świąteczne. Jesteśmy przekonani, że pracodawcę na nie stać - mówi Jerzy Goiński, szef \"S\" w ArcelorMittal Poland, i dodaje, by sprawy premii nie łączyć z wygaszaniem pieców, bo decyzję w tej sprawie nazywa pochopną. - Sankcje dotknęły tylko polskich hut, podczas gdy europejskie zakłady należące do Mittala produkują w najlepsze - podkreśla związkowiec.
Andrzej Krzyształowski, rzecznik ArcelorMittal Poland, przyznaje, że pierwsze półrocze było rzeczywiście dobre, ale pod koniec roku sytuacja się zmieniła. Sprzedaż stali znacznie spadła, co na pewno odbije się na wynikach finansowych firmy. Czy w takiej sytuacji pracownicy dostaną nagrody? - pytamy.
- Skupiamy się na obronie miejsc pracy, a nie wypłacie jednorazowych premii - mówi Krzyształowski, ale zastrzega, że decyzja w sprawie tysiączłotowych nagród nie zapadła. - Zawsze gdy mieliśmy zyski, dzieliliśmy się nimi z załogą - zapewnia rzecznik.
Związkowcy patrzą na to mniej optymistycznie. - Co roku musimy wydzierać każdą dodatkową złotówkę - odpowiadają.