Wielkanoc po szychcie na dole

Do udziału w wyprawie zgłosiło się sześciu śmiałków, reprezentujących parafie diecezji cieszyńskiej i katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Jej celem były podziemne wyrobiska kopalni węgla kamiennego. Wybór padł na Bytom, stare górnicze miasto.

Najpierw przeszliśmy badania lekarskie, później polecono nam przebrać się w ubrania robocze i nauczono obsługi aparatu ucieczkowego. W pełnym rynsztunku zjechaliśmy 730 metrów w dół – wspomina swą ostatnią podróż w głąb kopalni Bobrek-Centrum ks. Mirosław Czyż z parafii ewangelicko-augsburskiej w Skoczowie.
Jak sam powiada, pełnej wrażeń podróży długo nie zapomni. Dla towarzyszących mu w tej wyprawie duchownych było to równie wielkie przeżycie.

– Część drogi na dole pokonaliśmy wagonami do transportu załogi. Ostatni odcinek trzeba było przejść piechotą, by dotrzeć na ścianę, do miejsca, gdzie aktualnie prowadzone są prace wydobywcze. Księża mieli możliwość zobaczyć pracę „warana” i „pytona”, specjalnych urządzeń do transportowania węgla, widzieliśmy także kruszarkę brył węglowych oraz kombajn. W trakcie tych niecodziennych doświadczeń stawialiśmy wiele pytań, na które odpowiadali przedstawiciele służb technicznych kopalni. Usłyszeliśmy również wiele ciekawych informacji na temat nowoczesnych technologii eksploatacji węgla – opowiada ks. Czyż.

Wielkanocna skarbonka

Wśród uczestników zjazdu był m.in. ks. Bogusław Cichy, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Chorzowie, do której należy zabytkowy kościół imienia Marcina Lutra. To on zaprezentował nam małą, tekturową skarbonkę, do której w okresie Wielkiego Postu wrzuca się drobne datki. Kto zebrał ich tyle, że kartonik pęka w szwach, ten z całą pewnością czasu pokuty nie zmarnował.
Akcja „Skarbonka” jest w Kościele Luterańskim symbolem zbliżającej się Wielkanocy. Pomysł realizuje Diakonia, organizacja charytatywna działająca po jego auspicjami.
– Ludzie odmawiają sobie różnych przyjemności, na przykład zakupu smakołyków, odkładając pieniądze do skarbonek. Zdarza się, że w jednej rodzinie jest ich po kilka. Zebrane kwoty przekazywane są później na szczytny cel. Każdego roku jest on inny. Teraz pomagamy ludziom chorym – wyjaśnia ks. Cichy.
Pewnie mało kto wie, że swoją skarbonkę założył również nasz czołowy skoczek narciarski Adam Małysz. Zebrane do niej pieniądze ofiaruje jeszcze przed Wielkanocą parafii ewangelickiej w rodzinnej Wiśle.

Symbol ekumeniczny

Co ciekawe, od sześciu już lat „Skarbonka” jest symbolem ekumenicznym. W akcję pomocy potrzebującym włączyły się katolicka Caritas Polska oraz prawosławna organizacja dobroczynna Eleos.
– Luteranie, podobnie jak chrześcijanie innych wyznań, starają się jak najlepiej przygotować do Wielkanocy. Nasz Kościół uroczyście obchodzi Wielki Czwartek jako dzień wdzięczności za Sakrament Ołtarza. W środku Wielkiego Tygodnia jest to dzień szczególny, dzień radosny. W czasie nabożeństwa wielkoczwartkowego dzwonią wszystkie dzwony kościelne, które po jego zakończeniu milkną aż do Zmartwychwstania. Wielki Piątek z kolei jest dla nas wielkim dniem w roku kościelnym ze względu na pamiątkę śmierci Pana Jezusa, a także ze względu na luterańską „teologię krzyża” – podsumowuje ks. Mirosław Czyż.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.