Wicepremier Pawlak zadowolony z wyroku sądu w sprawie opcji walutowych

Podczas piątkowej wizyty w Zabrzu wicepremier Waldemar Pawlak spotkał się z dziennikarzami. W trakcie konferencji prasowej odniósł się do pierwszego, wczorajszego wyroku sądu w sprawie opcji walutowych.

- Wyrok sądu w sprawie opcji walutowych pokazuje, że są to kontrakty szkodliwe, że to było nadużywanie pozycji i wykorzystywanie przedsiębiorców, że straty, które ponieśli z tego tytułu polscy przedsiębiorcy są większe niż straty po powodzi. Cieszę się, że po dwóch latach jest pierwszy wyrok sądu. Można powiedzieć, że chwała bohaterom, którzy przeżyli i doczekali się sprawiedliwości, ale nie doczekali się jasnych i klarownych działań ze strony państwa. Zwracałem na tę sprawę uwagę jeszcze w 2008 roku. Mam też osobistą satysfakcję, że Amerykanie nie patyczkowali się w sprawie opcji, natomiast w Polsce dwa największe ugrupowania dały w krzaki i udawały, że nie ma sprawy. Ze strony instytucji finansowych problem ten wyglądał w ten sposób, że ryzyko po stronie banków było bardzo niewielkie, natomiast bardzo duże było ryzyko po stronie przedsiębiorców. W tym przypadku przykłady brytyjskie i amerykańskie pokazują, że porządnie zorganizowane państwo stoi na straży uczciwej konkurencji. Problem opcji walutowych dotknął także firmy śląskie. Z górnictwa i otoczenia górnictwa wyprowadzono o wiele więcej pieniędzy, niż te 400 mln przeznaczonych w tym roku na inwestycje początkowe w branży, które damy teraz z budżetu. Przedsiębiorcy zostali naciągnięci przez banki, które ich przez lata obsługiwały. To jest przykład pokazujący, jak brutalna jest dzisiaj gospodarka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.