Węgiel z europejskim połyskiem

Rozmowa z Markiem Kluskiem, prezesem zarządu Katowickiego Węgla

Mijający rok był dobry dla Katowickiego Węgla?

Myślę, że tak. Tuż przed Barbórką otrzymaliśmy swoisty prezent, czyli – przyznany przez Business Centre Club przy wsparciu Komitetu Integracji Europejskiej – Medal Europejski dla naszego sztandarowego produktu, tj. kwalifikowanego paliwa węglowego pn. ekoret.

Ten handlowy rarytas był już tylekroć wyróżniany, że – wydawałoby się – urok kolejnych nagród powinien spółce spowszednieć.

Medal Europejski musi cieszyć przede wszystkim właśnie w kontekście towarzyszącego mu przymiotnika. Nobilituje w gruncie rzeczy niespotykaną w tej grupie paliw jakość produktu, a więc sięgającą 26 MJ wartość opałową oraz niższą o 0,6 proc. zawartość siarki. Ekoret, spalany w specjalnych kotłach z paleniskami retortowymi, przyczynia się do znacznego ograniczania tzw. niskiej emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Prawda, te jego walory są znane, odkąd zaczęliśmy go produkować, natomiast wiadomo, że w Europie – delikatnie rzecz ujmując – próżno by szukać fascynacji węglem. Dlatego ten medal dla paliwa węglowego jest dla nas tak ważny.

Zastanawiam się jednak, czy również nie irytujący dla konsumentów ekoretu. Irytujący, bo przecież przez kilka lat byli zachęcani akcjami promocyjnymi do rugowania przestarzałych kotłów i zastępowania ich nowoczesnymi i ekologicznymi, a tymczasem – kiedy ponieśli już związane z tym koszty – Katowicki Węgiel ich zawodzi. Podaż ekoretu nie nadąża po prostu za popytem. Czyż nie?

Nie można mówić, że ich zawodzimy. Począwszy od 2002 roku, jego produkcja ustawicznie rośnie od kilku wówczas tysięcy ton do 300 tys. ton w tym roku. W nadchodzącym znowu dorzucimy w granicach
10 proc. więcej. Z tą myślą systematycznie inwestujemy w modernizację i rozbudowę ciągu technologicznego w Zakładzie Przeróbczym w Sosnowcu. Mając na uwadze wygodę klientów, standardowo konfekcjonujemy ekoret w 25-kilogramowe worki, ale – dostosowując się do ich oczekiwań – także i w te mniejsze, 10-kilogramowe. Powiedziałbym więc, że panujemy nad tym specyficznym segmentem rynku. Realizujemy umowy i z odbiorcami ekoretu, i z wytwórcami kotłów retortowych, a nawet prowadzimy bezpośrednią dystrybucję wprost z naszego sosnowieckiego zakładu. Odbywa się to na zasadzie w pełni awizowanej sprzedaży, a więc nienarażającej odbiorców na wyczekiwanie przez kilka dni w kolejkach.

Nie spotkał się Pan z – poszatkowanymi w paski z numerami telefonów – ogłoszeniami tajemniczej proweniencji wytwórców ekogroszków, oferujących rzekomo równorzędny produkt?

Niestety. Na rynku pojawiło się wiele węgli, reklamowanych jako ekogroszek, które w najmniejszym stopniu nie spełniają właściwych im, wysokich standardów jakościowych paliwa kwalifikowanego. Oferuje je mnóstwo tzw. mieszalni w najgorszym tego słowa znaczeniu. Ich właściciele próbują się podszywać pod naszą markę, nie stroniąc nawet od sięgania po zastrzeżoną nazwę handlową.

Dlaczego więc – wobec takiej furory – nie zasypiecie rynku obfitością ekoretu, wypierając tego rodzaju surogaty?

Problem nie polega tylko na rozwijaniu zdolności produkcyjnych. Tak rzadkich węgli po prostu brakuje. Obok ściśle określonego uziarnienia, wartości opałowej i zawartości zanieczyszczeń, ich ważną właściwością jest również parametr jak najniższej spiekalności. Ekoret powstaje więc przede wszystkim na bazie surowca z dwóch kopalń Katowickiego Holdingu Węglowego, czyli „Mysłowic-Wesołej” i „Kazimierza-Juliusza”.

... i importowanego?

Tak, zdarza się, właśnie z tego powodu, że uciekamy się do niewielkiego, uzupełniającego importu.

Na ekspansję eksportową – nawiązuję do europejskiego medalu – próżno więc liczyć?

Mamy słowackiego kontrahenta, producenta kotłów, któremu dostarczamy niewielkie ilości ekoretu. Oprócz Słowacji, część sprzedajemy również na Węgrzech. Nie traktujemy tego jednak jako eksportu, lecz jako dostawę wewnątrzunijną. Ale na razie musimy przede wszystkim myśleć o zaspokojeniu naszego rynku.

Ten rynek oczekuje również większych ilości reglamentowanych technologią wydobycia węgli grubych i średnich.

Dlatego w planie inwestycyjnym Katowickiego Węgla na przyszły rok mamy wpisany zakup i montaż instalacji do brykietowania miałów. W tej chwili zastanawiamy się nad wyborem najlepszej z możliwych technologii. Taka linia ma powstać także w Zakładzie Przeróbczym w Sosnowcu. Wstępne badanie popytu, a także eksperymentalna sprzedaż brykietów innych wytwórców, przekonują, że rynek je weźmie.

Mijający rok był dobry dla Katowickiego Węgla?

Finansowa prognoza na jego zakończenie nie jest najgorsza.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Błędem było odejście od dotowania górnictwa

Jak nie dopuścić do upadku spółek węglowych i czy podwyższać ceny węgla energetycznego. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 19 września 1996 r.

Raport: Kryzys w Cieśninie Ormuz wstrząsa rynkiem energii

Blokada kluczowych szlaków na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy i gazu, uderzając w domowe budżety oraz przemysł - zauważyli analitycy Allianz Trade. Jak dodali, choć rynek ropy ma szansę na stabilizację i spadki cen w IV kwartale 2026.r, to ceny gazu w Europie pozostaną pod presją.

Ekspertka: Wyższe ceny ropy w kontraktach spotowych nie muszą przełożyć się na stacje

Nawet jeśli kupowana teraz przez Orlen ropa w kontraktach spotowych będzie droższa niż ta w umowach długoterminowych, to nie musi to wpłynąć na ceny paliw na stacjach - wskazała w rozmowie z PAP analityczka biura Reflex Urszula Cieślak. Zwróciła uwagę, że taka sytuacja może ograniczyć marżę Orlenu.

Balczun: Negocjacje ws. budowy fabryki elektryków w Polsce mogą zamknąć się w najbliższych tygodniach

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun spodziewa się, że negocjacje z tajwańskim Foxconn ws. budowy fabryki aut elektrycznych i półprzewodników w Polsce zakończą się w najbliższych tygodniach. Dodał, że liczy, iż wiosną przyszłego roku wbita zostanie "pierwsza łopata" pod jej budowę.