W ukraińskiej kopalni im. Zasiadki znowu wybuchł metan
Zdaniem Ihora Krola, rzecznika ukraińskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, wszystko wskazuje na to, że tym razem nie będzie ofiar śmiertelnych.
- Siedmiu górników, którzy znaleźli się w strefie wybuchu, znajduje się w szpitalach - powiedział Krol, cytowany przez \"Gazetę Wyborczą\" - Trzech z nich doznało obrażeń ciała, a czterech hospitalizowano z objawami zaczadzenia - dodał, podkreślając, że akcja ratunkowa dobiega już końca.
Tymczasem doniecki portal Ostro.org napisał, że, w miejscowym szpitalu obwodowym z objawami zaczadzenia znalazło się aż 35 górników. Według cytowanego przez portal lekarza głównego szpitala Jewhenija Hładczuka, ich życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.
Z pierwszych doniesień miejscowych mediów, przekazanych przez agencję Associated Press, wynikało, że w sobotnim wybuchu, co najmniej pięć osób zostało poważnie rannych a około 35 ludzi uznawano za zaginionych. Stacja 5.Kanał podała jednak później, że w momencie eksplozji, w jej strefie mogło znajdować się nawet 65 górników.
Wybuch metanu nastąpił w sobotę o godz. 5.00 czasu polskiego, tak jak poprzednio na głębokości 1078 m. Pod ziemią znajdowało się wówczas 385 górników.
Stacja 5.Kanał poinformowała, że nadzór górniczy odsunął od wykonywania obowiązków głównego inżyniera kopalni, Witalija Szewczenkę.
- Naruszył on zasady bezpieczeństwa, zgadzając się na pracę górników na niebezpiecznym odcinku kopalni - podano w specjalnym oświadczeniu.
Przed dwoma tygodniami w tej samej kopalni na głębokości ponad tysiąca metrów doszło do groźnego wybuchu metanu. Pod ziemią przebywało wówczas ok. 450 górników nocnej zmiany. Większość z nich udało się ewakuować - stu z nich zginęło.