Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.76 PLN (-3.14%)

KGHM Polska Miedź S.A.

373.80 PLN (-1.24%)

ORLEN S.A.

145.04 PLN (+0.10%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.57 PLN (-0.33%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.49 PLN (-0.71%)

Enea S.A.

21.28 PLN (+2.11%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

22.10 PLN (-3.91%)

Złoto

4 703.72 USD (+0.08%)

Srebro

87.55 USD (-0.82%)

Ropa naftowa

105.63 USD (0.00%)

Gaz ziemny

2.86 USD (-0.17%)

Miedź

6.63 USD (+0.14%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.44%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.76 PLN (-3.14%)

KGHM Polska Miedź S.A.

373.80 PLN (-1.24%)

ORLEN S.A.

145.04 PLN (+0.10%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.57 PLN (-0.33%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.49 PLN (-0.71%)

Enea S.A.

21.28 PLN (+2.11%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

22.10 PLN (-3.91%)

Złoto

4 703.72 USD (+0.08%)

Srebro

87.55 USD (-0.82%)

Ropa naftowa

105.63 USD (0.00%)

Gaz ziemny

2.86 USD (-0.17%)

Miedź

6.63 USD (+0.14%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.44%)

W szoli z Kasią jest tłoczno

fot: Witold Gałązka/ARC

Katarzyna Wróblewska jest inspektorem urządzeń dźwignicowych w kopalni Wujek.

fot: Witold Gałązka/ARC

- Nie wiem, skąd mi się to bierze, ale ja muszę pracować pod ziemią! Najchętniej przy maszynach, i to dużych maszynach, wielkich i ciężkich, takich jak górnictwo - mówi Kasia Wróblewska, która uparła się, żeby zostać sztygarem. Rzuciła pracę w sklepie i zatrudniła się w sortowni węgla.

Tyrając na płuczce, zaocznie skończyła dwa fakultety, jest inżynierem i nie potrafi zrozumieć, dlaczego ciągle brakuje dla niej etatu w dozorze ruchu kopalni, skoro koledzy po politechnice dostają przydział.

Nikt z bliskich ani dalekich krewnych nigdy nie był górnikiem, tylko mama Kasi pracuje od lat w kopalnianej administracji. Tata ma własną firmę, handluje wyrobami stalowymi.

- Był przeciwny, żebym szła do górnictwa. Jak usłyszał, że miałabym zjeżdżać pod ziemię, to się chwycił za głowę i powiedział, że chyba upadłam na łeb! - wspomina Kasia, która kopalnię po raz pierwszy zobaczyła 10 lat temu na szkolnej wycieczce. Po kilkunastu minutach koleżanki jęczały, że je bolą nogi, a Katarzyna, w drelichu, z pochłaniaczem na ramieniu, nareszcie poczuła się sobą.

- Od dzieciństwa goniłam po podwórku w Chorzowie z chłopakami, zawsze byłam chachar, ekspedientki mówiły do mnie "chłopczyku", bo nosiłam krótkie włosy, zapuściciłam je dopiero na studiach - wspomina dziewczyna. Żeby móc pójść do kopalni, zarabiała na płuczce, studiując zaocznie kierunek maszyny górnicze i urządzenia wiertnicze na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. W lutym będzie bronić się na drugim kierunku: mechanika i budowa maszyn ze specjalnością technologie spawalnicze.

W kopalni Wujek już doceniono jej kwalifikacje - została inspektorem, ma sprawdzać dokumentację urządzeń dźwignicowych.

- Kobieta, jak wiadomo, ładnie pisze, więc niech przerzuca papiery. A mnie zawsze ciągnęło na dół, do ruchu. Jestem tak zdeterminowana, że nie ma innej opcji! - zapala się Kasia, która z własnej woli wykorzystuje każdą sposobność, żeby zaliczyć zjazdy pod ziemię. Stara podglądać poważne roboty szybowe, jak np. niedawną wymianę liny. Tłumaczy, że to rzadkie widoki, a nie wie, kiedy znowu będą jej dane. Marzy o tym, by znaleźć się w tzw. głowicy naczynia, z której przeprowadza się trudne reperacje szybu.

Chociaż Wróblewska nie boi się niebezpieczeństw ani wysiłku, po dwóch latach bezskutecznego ubiegania się o przeniesienie do oddziału wydobywczego, zaczęła zastanawiać się, gdzie właściwie tkwi problem.

- Wiedziałam, że będzie kłopot, ale nie, że aż taki! Kopalnia to połączenie wojska z samczą mentalnością. Gdyby ktoś mi otwarcie powiedział "tak" lub "nie". Najgorsze, że mnie zbywają. Nikt z kierownictwa nie powie wprost, że nie chce na dole dziewczyny, bo wiadomo, że to by była dyskryminacja - mówi Kasia, która świadomie zrezygnowała z oddzielnej kabiny w łaźni dozoru i kąpie się razem z kobietami z płuczki. Ma tam od lat swoją szafkę.

- Może nie chcą mnie w ruchu, bo wyglądam zbyt kobieco?

"Czy pani sobie poradzi?" - pytają inżynierowie, od których zależy decyzja. To irytuje Katarzynę, bo wie, że w przypadku dozoru argument siły fizycznej nie ma żadnego znaczenia.

- Chyba musiałabym przyjść z petem w gębie, w gumiorach, przeklinając, żeby spojrzeli na mnie jak na równą - ironizuje.

Jest pewna, że jako sztygar, mający pod sobą nawet kilkudziesięciu górników, z dyscypliną nie miałaby najmniejszego problemu.

- Nigdy się nie drę na nikogo. Jestem w stanie zwrócić uwagę mężczyźnie tak dosadnie, że pójdzie mu w pięty. Ale nie musiałam jeszcze robić z tego użytku - mówi Wróblewska. - Chciałabym wypracować sobie taki autorytet, żeby ludzie mnie poważali, szanowali przez wzgląd na wiedzę i fachowość, sumienność, konsekwencję. Nie trzeba wtedy stosować gróźb i krzyków. Kiedyś sztygar to była figura, a teraz sztygar pozwala sobie na kolesiostwo i każdy na dole ma go w nosie - zauważa Kasia.

Wcale nie peszy jej, gdy idzie chodnikiem przy podszybiu i często słyszy cmokanie, gwizdanie lub inne odgłosy męskiego zachwytu.

- To jest bardziej miłe niż denerwujące, przyzwyczaiłam się - mówi, że na powierzchni często miewała poważne propozycje, ale na dole to się raczej nie zdarza. Zamiast umawiać się z Wróblewską, pod ziemią górnicy grzecznie pozdrawiają "Szczęść Boże, pani inżynier!".

Zjeżdżając rzadko pod ziemię, Kasia spina długie włosy w koński ogon i chowa pod kask, ale kobiecości nie da się ukryć. Czasem spostrzega, że na jej widok musi spadać wydajność, bo w pierwszym momencie każdego zatyka i górnicy odrywają się od pracy. W szoli z Kasią nie odsuwają się jak zwykle od siebie. Przeciwnie, zawsze robi się tłok.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Woda, która łączy region. Jak system pierścieniowy GPW chroni Śląsk przed awariami?

Woda jest jedną z tych rzeczy, których zwykle nie zauważamy – dopóki nie zaczyna jej brakować. W przypadku Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów to codzienne, ciche działanie nabiera szczególnego znaczenia, bo od pracy Spółki zależy bezpieczeństwo i komfort życia milionów mieszkańców Śląska.

20250911 145110

Rekultywacja poprzemysłowej hałdy w Czerwionce-Leszczynach

W sercu Śląska, na terenie dawnej kopalni KWK Dębieńsko, spółka ZOWER (powołana do życia w 2002 roku przez Elektrownię Rybnik) od ponad dwóch dekad realizuje ambitny projekt rewitalizacji zdegradowanego obszaru pogórniczego. To przedsięwzięcie, choć niepozbawione wyzwań, przynosi wymierne korzyści środowiskowe, społeczne i gospodarcze. Spółka naprawdę ma się czym pochwalić.

W Górniczej o górniku ze Szczygłowic i załodze kopalni Bolesław Śmiały

Jaka przyszłość czeka JSW? Co słychać u załogi łaziskiej kopalni? W jaki sposób górnicze spółki angażują się w sektor zbrojeniowy? Kopalnie na Jurze – powstaną czy nie? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek, 15 maja. Polecamy też historię Mirosława Romańczuka, górnika uratowanego po wybuchu metanu w kopalni Szczygłowice.

Zapasy gazu w magazynach UE coraz bliżej 36 proc. W Polsce prawie 49 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 35,7 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę, wynoszącej 48,4 proc. W magazynach jest 404,21 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe. W Polsce w magazynach jest 18,00 TWh tego paliwa, a ich zapełnienie sięga 48,9 proc.