W MSP rozmowy ze związkami Stoczni Marynarki Wojennej
Przed spotkaniem Gawlik powiedział PAP, że restrukturyzacja stoczni jest niezbędna, by zakład był rentowny i mógł konkurować na rynku.
Przewodniczący Solidarności w Stoczni MW Mirosław Kamieński podkreślił, że restrukturyzacja stoczni musi uwzględniać interesy pracowników. \"Dzisiaj tak nie jest. Chcemy, by zatrudnienie w przedsiębiorstwie pozostało na obecnym poziomie\" - powiedział.
Kamieński poinformował, że zarząd zakładu chce zwolnić ponad 30 proc. pracowników; stocznia zatrudnia ok. 1250 osób. - My się z tym nie zgadzamy. To oznacza typową likwidację zakładu - powiedział. Ponadto w tym roku w ramach dobrowolnych odejść ma zrezygnować z pracy około 100 osób.
- Wyjaśnienia wymaga również kwestia przyszłości stoczni pod kątem decyzji Rady Ministrów, zgodnie z którą celem komercjalizacji stoczni nie miała być jej prywatyzacja. Na dzisiaj mamy nieformalną informację, że stocznia ma być prywatyzowana - podkreślił. Przypomniał, że w statucie firmy jest zapis, iż rząd podjął decyzję o komercjalizacji stoczni w celu realizacji programu restrukturyzacji do 2011 roku.
Kamieński powiedział po spotkaniu w MSP, że nie spełniło ono oczekiwań związkowców. - Wiceminister Gawlik zwrócił się do zarządu, by liczba osób przewidzianych do zwolnienia była jak najmniejsza. Te słowa nas nie zadowalają - powiedział. Dodał, że obecny na spotkaniu wiceminister ds. uzbrojenia i modernizacji Zenon Kosiniak-Kamysz zapewnił związki, że Stocznia Marynarki Wojennej jest potrzebna Ministerstwu Obrony Narodowej.
Przewodniczący w Stoczni MW poinformował również o zapewnieniu Gawlika, zgodnie z którym resort skarbu ma przedstawić związkom opinię prawną, wyjaśniającą, czy możliwa jest prywatyzacja zakładu bez zgody Rady Ministrów. Mamy na ten temat od ministerstwa skarbu otrzymać na piśmie opinię prawną. W momencie kiedy ją otrzymamy, to do niej się odniesiemy - zapowiedział Kamieński.
Poinformował, że w przyszłym tygodniu może dojść do roboczych spotkań związkowców z prezesem Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciechem Dąbrowskim w sprawie restrukturyzacji i przyszłości stoczni. \"Na pewno nie zaakceptujemy zwolnień, a szczególnie w skali zapowiadanej przez zarząd. Będziemy bronić miejsc pracy\" - powiedział Kamieński. Nie wykluczył protestu pracowników zakładu, jeśli doszłoby do redukcji zatrudnienia w zakładzie.
Pod koniec sierpnia przed ministerstwami obrony narodowej oraz skarbu państwa odbyły się pikiety związkowców Stoczni Marynarki Wojennej z Gdyni przeciwko planowanym zwolnieniom w zakładzie. Przedstawiciele związków złożyli na ręce szefa MON Bogdana Klicha oraz wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika petycję skierowaną do premiera Donalda Tuska.
Wobec drastycznego zagrożenia dla dalszego funkcjonowania Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni i groźby zwolnień ponad 30 proc. pracowników, NSZZ Solidarność i NSZZ Pracowników Wojska, zmuszone są zaprotestować względem takiego stanu rzeczy - napisali w oświadczeniu związkowcy.
Na początku sierpnia prezes Stoczni MW Roman Kraiński złożył w Sądzie Rejonowym w Gdańsku wniosek o możliwość przeprowadzenia postępowania układowego w zakładzie. Jeżeli zgodzą się na to sąd i wierzyciele, może zapobiec to upadłości przedsiębiorstwa. Ponad 99 proc. akcji Stoczni Marynarki Wojennej posiada Agencja Rozwoju Przemysłu; pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej.
Stocznia MW w Gdyni w 2006 r. dwukrotnie straciła płynność finansową. ARP tłumaczyła wówczas, że powodem kłopotów był przerost zatrudnienia oraz nierentowne kontrakty. Sytuacja poprawiła się pod koniec 2007 r., kiedy zredukowano zatrudnienie; po komercjalizacji przedsiębiorstwa stocznia mogła zacząć realizować zlecenia nie tylko dla wojska, ale też dla kontrahentów cywilnych. Obecnie stocznia - oprócz zamówień MON - realizuje także kontrakty m.in. dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR oraz dla zleceniodawców z Belgii, Wielkiej Brytanii i Norwegii.