W kopalni „Darkov”, na skutek wstrząsu, zginął górnik

Darkov ARC HORNIK

fot: ARC-Hornik

W czeskiej kopalni Darkov przetransportowano metodą bezdemontażową wielki kompleks ścianowy

fot: ARC-Hornik

W kopalni „Darkov” w Karwinie, wskutek wstrząsu w podziemnym wyrobisku, zginał wczoraj 48-letni górnik. Drugi pracownik, który przebywał w tym samym miejscu doznał lekkiego urazu. Niezwłocznie po wyprowadzeniu na powierzchnię został przewieziony do szpitala.

O wypadku poinformował portal nettg.pl Vladislav Sobol, rzecznik prasowy spółki węglowej OKD w Ostrawie.
- Wstrząs miał miejscu w Ruchu „9 maja” kopalni „Darkov”, 800 metrów pod ziemią.

- Ta wiadomość bardzo nami wstrząsnęła, zwłaszcza, że nadchodzą przecież święta – przyznał prezes zarządu OKD Klaus-Dieter Beck dodając, że firma czyni ogromne starania, aby warunki pracy w kopalniach stawały się coraz bezpieczniejsze.

- Niestety, siłom natury trudno jest stawić czoła – dodał Beck składając rodzinie zmarłego górnika i całej górniczej braci wyrazy współczucia.

Przyczyny wypadku bada komisja powołana przez dyrektora Obwodowego Urzędu Górniczego w Ostrawie przy współpracy przedstawicieli związków zawodowych i dyrekcji kopalni.
To trzeci wypadek śmiertelny w czeskim górnictwie w br.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.