W kopalni Budryk zbudują tamy
Podczas spotkania oceniono stan zagrożenia pożarowego zakładu, który na skutek strajku od 40 dni nie prowadzi wydobycia węgla. Komisja potwierdziła wcześniejsze doniesienia, że zagrożenie pożarowe występuje tam na dwóch ścianach na poziomie 1050 metrów.
- Stan zagrożenia pożarowego określono jednak jako stabilny - powiedziała Edyta Tomaszewska, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego.
Niemniej jednak zespół ustalił, że konieczne jest podjęcie działań profilaktycznych, zmierzających do ograniczenia dopływu powietrza w wyrobisku jednej z zagrożonych ścian.
- Mają tam zostać postawione tamy wentylacyjne, które ograniczą dopływ powietrza - sprecyzowała Tomaszewska.
Do opracowania planu prac i ich nadzorowania został zobowiązany dyrektor kopalni Budryk Piotr Chmiel.
Mimo strajku, stan zagrożenia pożarowego w Budryku monitorowany jest na bieżąco. Średnio na zmianie pod ziemią jest ok. 35-40 osób, w tym 8 do kontroli wyrobisk oraz 2 zastępy ratowników.
Następne spotkanie zespołu dobędzie się w przyszły piątek, 1 lutego.