W kopalnaich rośnie popyt na roboty przygotowawcze
Tę dobrą koniunkturę na usługi z zakresu budownictwa podziemnego gołym okiem widać już przed bramą do mysłowickiej siedziby Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów SA. Rozpięty na niej transparent głosi: „Przyjmujemy pracowników”.
W strukturze spółki znajdują się dwa podmioty: Zakłady Robót Górniczych w Mysłowicach i Rybniku. Łącznie zatrudniają nieco ponad 900 pracowników. Firma specjalizuje się w wykonywaniu robót udostępniających – biciu przekopów, budowie podziemnych komór i zbiorników, przebudowach wyrobisk oraz głębieniu i remontach szybów – a także przygotowawczych, tj. w rozcinkach nowych parcel i pokładów.
Nie brak zleceń
W tym roku spółka realizuje 20 już podpisanych umów. Jej największymi zleceniodawcami – porządkując według wartości zawartych kontraktów – są: Kompania Węglowa SA, Południowy Koncern Węglowy SA i Jastrzębska Spółka Węglowa SA. Zarząd firmy na bieżąco śledzi ogłaszane przez górniczych przedsiębiorców przetargi, aspirując do podejmowana się kolejnych zamówień.
– Ubiegłoroczny obrót zakładów naszej spółki wyniósł mniej więcej 54 mln złotych. W zamierzeniach na ten rok ma przekroczyć 60 mln złotych – mówi Andrzej Michalik, prezes zarządu KPRGiBSz SA.
Ale popyt na pracowników łączy się nie tylko z planowanym rozszerzeniem podziemnych usług. W ubiegłym roku w zakładach spółki doszło do prawdziwego personalnego „pogromu”. Łącznie odeszło z nich przeszło 600 osób, czyli dwie trzecie załogi. Obok pracowników, którzy nabyli górnicze uprawnienia emerytalne, sporą gromadę „wypłukała” – zwłaszcza na początku roku – bardzo dobra koniunktura w budownictwie i zarobkowa emigracja na Zachód. Owszem, firma uzupełniła ten ubytek przyjęciem do pracy w ubiegłym roku przeszło 500 osób, ale – jak zauważa prezes Michalik – nowo zaangażowani z rynku pracy ludzie byli na ogół robotnikami bez jakichkolwiek kwalifikacji górniczych, a więc potrzeba przynajmniej dwóch-trzech lat, by w pełni mogli zastąpić nieobecnych już profesjonalistów.
Wprawdzie obwieszczenie na bramie „Przyjmujemy pracowników” także i teraz jest adresowane do reflektantów bez zawodowych kwalifikacji, niemniej w regularnie ponawianych co tydzień anonsach prasowych zarząd spółki podnosi już poprzeczkę. W pierwszym rzędzie ogłoszenia zachęcają do podejmowania pracy w zakładach konsorcjum wykwalifikowanych górników. Preferowane są zwłaszcza uprawnienia strzałowych, kombajnistów, operatorów ładowarek, specjalistów robót szybowych oraz elektryków i ślusarzy.
Wyniki odczuwane w portfelu
Jest rzeczą oczywistą, że najsilniejszym magnesem w angażowaniu nowych pracowników jest oferowany zarobek. Prezes Andrzej Michalik otwarcie przyznaje, że spółka nie może pod tym względem dorównać wynagrodzeniom, równorzędnym do płaconych przez kopalnie. Twierdzi jednak, że bywają one „zbliżone”.
– O każde zamówienie z górnictwa rywalizujemy w przetargach. Wiadomo, że podstawowym kryterium w tego rodzaju konkursach jest jak najniższa cena usługi. W naszej kalkulacji ważną pozycją tej ceny jest koszt pracy. Dlatego stosowany w konsorcjum system płac został zbudowany tak, by w jak największym stopniu odzwierciedlał związek między pracą a zarobkiem. Innymi słowy – poza obowiązkowymi, kodeksowymi składnikami pensji – unikamy płacenia za przychodzenie do pracy. Natomiast zasadniczą częścią zarobku jest premia. Jej wielkość jest zależna od postępu robót i – generalnie – uzyskiwanych wyników. System premiuje zatem tę grupę pracowników, która ciągnie całą robotę i bierze na siebie największą odpowiedzialność za jej rezultaty. I w tym sensie można mówić o zbliżonych wynagrodzeniach – tłumaczy prezes Michalik.
Ożywienie w szybach
Dla szefa konsorcjum ważnym zwiastunem wzrostu zapotrzebowania na usługi z zakresu budownictwa podziemnego jest ogłoszony na początku marca przez Jastrzębską Spółkę Węglową SA przetarg na budowę „od trawy” szybu „1 Bzie”, udostępniającego wydobycie węgla z parceli Bzie-Dębina 1 Zachód w kopalni „Zofiówka”.
– To bardzo poważne zadanie. Rozważamy, czy nasza spółka jest zdolna, by ubiegać się o to zamówienie w przetargowym postępowaniu. Nie tyle w sensie możliwości wykonawczych, lecz raczej w kontekście kalkulacji, czy oferowana kwota jest wystarczająca, by firma wyszła na swoje. Przy realizacji zadania w grę będzie wchodziła bowiem droga technologia mrożenia szybu. W tej chwili analizujemy więc ekonomiczną atrakcyjność ewentualnej umowy – mówi Michalik.
Nowy szyb będzie inwestycją realizowaną – jak to określa Michalik – od niepamiętnych czasów. Zdaniem prezesa konsorcjum górnictwo w nieodległym czasie będzie zmuszone zlecać również pogłębianie i remonty już istniejących szybów. Nie może być inaczej w kontekście coraz większych rozmiarów tzw. eksploatacji podpoziomowej. W jego ocenie, obliczone na zwiększanie wydobycia inwestycje dobrze rokują więc firmom, wyspecjalizowanym w budownictwie podziemnym.