W Karwinie górnicy obchodzili swoje święto, było zdecydowanie radośniej niż w latach poprzednich

fot: Kajetan Berezowski

fot: Kajetan Berezowski

+14 Zobacz galerię

Galeria
(17 zdjęć)

Tradycyjnie we wrześniu przypada w Czechach górnicze święto. W tym roku, wzorem lat poprzednich, jego obchody zorganizowano w Karwinie, 17 bm.

Gospodarzem była spółka węglowa OKD, która przygotowała dla mieszkańców miasta i przyjezdnych sporo atrakcji. Na początek jednak oddano hołd wszystkim górnikom, którzy oddali życie na posterunku pracy. Zabrzmiał hymn górniczy po czym zabrał głos Roman Sikora, prezes zarządu OKD. W swym wystąpieniu nawiązał właśnie do słów hymnu górniczego:

- „Górniczy stan, niech nam żyje! Bo choć przed nami dzienne światło kryje, to dla Ojczyzny trud ten jest nam dan”. Proszę zwrócić uwagę na wydźwięk tych słów dziś, w tej trudnej sytuacji, jaką przeżywamy. Przypominają nam one, jak bardzo ważny jest zawód górnika, ale są one również wyrazem szacunku pokory, siły, a jednocześnie strachu, obawy i wreszcie nadziei. Są odzwierciedleniem emocji każdego, kto pracuje, bądź kiedykolwiek pracował pod ziemią. Są też bliskie wszystkim krewnym górników. Dziś spotykamy się w Karwinie, żeby pokłonić się tym, którzy oddali za górnictwo to, co mieli najcenniejszego, czyli życie. Oni wciąż żyją w naszych sercach, w serach rodzin i bliskich – powiedział Sikora.

Po złożeniu wieńców i kwiatów pod pomnikiem Georgiusa Agricoli, górnika, mineraloga i metalurga, na dziedzińcu karwińskiej filii Uniwersytetu Śląskiego w Opawie, górniczy orszak ruszył w kierunku centrum miasta do kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, gdzie odprawiona została msza św. w intencji poległych górników i ich rodzin. Celebrowali ją miejscowy proboszcz, Martin Šmíd w asyście wikarego Davida Kantora.

Przy dźwiękach organów ponownie odśpiewano hymn górniczy.

- Górnicza profesja jest nie tylko trudna, ale również niebezpieczna. Zadałem sobie trud, aby sięgnąć do archiwów i spisać wszystkie tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w naszych kopalniach przez ostatnie 200 lat. Otóż w tym okresie śmierć na dole poniosło 791 górników – zwrócił uwagę duchowny podczas kazania.

Wspomniał o najtragiczniejszym wypadku w kopalni Dukla, w Dolni Suchej, w 1961 r., w wyniku którego zginęło 108 górników. Mówił też o wybuchu metanu w kopalni Barbara w 1990 r. Śmierć poniosło wówczas 30 górników.

- I wreszcie ta ostatnia tragedia, z 18 grudnia 2018 r. Pociągnęła za sobą śmierć 12 polskich górników i jednego Czecha. Wciąż wydobywamy węgiel choć bliski miał być koniec górnictwa. Okazuje się, że wciąż jest to przemysł potrzebny nam wszystkim, m.in., żeby można było zapewnić nam ciepło – mówił ks. Martin Šmíd.

Po zakończeniu oficjalnej części uroczystości ich uczestnicy świętowali w miejscowych gospodach. Program rozrywkowy w parku im. Bożeny Niemcowej potrwał do późnych godzin wieczornych.

Warto wiedzieć, że nasi południowi sąsiedzi obchodzą górnicze święto we wrześniu, na pamiątkę nadania przez króla Vaclava I praw górniczych miastu Jihlawie, w 1249 r. Wciąż żywa jest tradycja obchodów Dnia św. Prokopa, również uważanego za górniczego patrona. W grudniu zaś tradycyjnie obchodzona jest Barbórka.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.