Jastrzębska Spółka Węglowa ratuje się zaskórniakami. Chodzi m.in. o utrzymanie płynności finansowej

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Umowa w sprawie finansowania została podpisana w środę (12 kwietnia)

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej podjął decyzję o sięgnięciu po środki zaoszczędzone w Funduszu Inwestycyjnym Zamkniętym (FIZ). Zostaną wykorzystane na pokrycie bieżącej działalności spółki – poinformowała JSW.

Jak wskazali przedstawiciele JSW, decyzja została podjęta po dokładnej analizie sytuacji finansowej spółki, z myślą o jej dalszym rozwoju i utrzymaniu płynności finansowej firmy.

– W związku z niekorzystną koniunkturą na rynku stali oraz niższym wydobyciem, które jest związane m.in. z zeszłorocznymi pożarami ścian w kopalniach Pniówek i Budryk, dbając o dobro firmy, postanowiliśmy sięgnąć po część naszych oszczędności zgromadzonych w Funduszu Inwestycyjnym Zamkniętym – wyjaśnia Ryszard Janta, prezes zarządu JSW.

– Jednorazowo chcemy wypłacić z FIZ około 200 mln zł i jednocześnie ustalamy limit kolejnych wypłat na 1,3 mld zł, z którego skorzystamy w zależności od przyszłej sytuacji finansowej spółki – dodaje.

Zgodę na umorzenie certyfikatów FIZ musi wyrazić jeszcze Rada Nadzorcza JSW. Jastrzębska Spółka Węglowa utworzyła FIZ w 2018 roku w celu ograniczenia wpływu ryzyka zmienności cen produktów na utrzymanie ciągłości prowadzenia działalności operacyjnej i inwestycyjnej przez spółkę, która – jak każde przedsiębiorstwo działające na rynku surowców – jest podatna na cykle koniunkturalne. Na koniec marca 2024 roku wartość aktywów netto Funduszu wynosiła ok. 5,7 mld zł.

Sięgnięcie po oszczędności to efekt problemów zewnętrznych oraz wewnętrznych spółki. W ostatnich miesiącach otoczenie rynkowe jest trudne dla JSW. Na wyniki spółki niekorzystnie wpływają niższe ceny węgla koksującego oraz mocna złotówka.

Oprócz tego spółka boryka się z coraz wyższymi kosztami produkcji. Według ostatnich danych wskaźnik MCC (Mining Cash Cost) wzrósł z 679,52 zł za tonę wydobytego węgla w ostatnim kwartale 2023 r. do 737,69 zł za tonę wydobytą w pierwszym kwartale. Zarząd spółki już zapowiedział, że wobec odpowiedzialności i wyzwań stojących przed grupą jej nowy zarząd planuje działania mające na celu poprawę rentowności oraz stabilizację sytuacji finansowej – w obszarze finansów JSW pracuje nad nowym modelem finansowym oraz nową polityką kosztową.

Jakby tego było mało, spółka boryka się również z problemami geologicznymi. Przypomnijmy, że w minionym roku zakłady JSW wyprodukowały 13,5 mln ton. Nie jest to zbyt duża liczba, biorąc pod uwagę wyniki sprzed kilku lat. Jak już wcześniej wskazał wiceprezes JSW ds. technicznych i operacyjnych Adam Rozmus, również w tym roku produkcja będzie na podobnym poziomie, a planów wyprodukowania 14 mln ton nie uda się zrealizować.

– W związku ze zdarzeniami, jakie miały miejsce na kopalni Pniówek w grudniu oraz z początkiem kwietnia w kopalni Budryk, prowadzimy szczegółowe analizy dotyczące prognozowanej produkcji w roku 2024. Na dziś szacujemy, że poziom produkcji w 2024 roku wyniesie około 13,5 mln ton – natomiast prośba, aby nie traktować tej liczby jako oficjalnych prognoz spółki – mówił Rozmus.

– Przewidujemy, że w trzecim i czwartym kwartale produkcja będzie wyższa niż w pierwszym półroczu tego roku. Podjęte przez nas działania dotyczące zwiększenia udziału węgla koksowego powinny przynieść efekt w postaci osiągnięcia poziomu uzysku powyżej 80 proc. – dodał wiceprezes JSW.

Warto również pamiętać o kolejnej kwestii, analizując finanse spółki – w minionym roku JSW, jako jedyne przedsiębiorstwo w Polsce, musiała zapłacić 1,6 mld zł tzw. składki solidarnościowej. W efekcie w 2023 roku JSW wypracowała skonsolidowany zysk netto w wysokości 997,1 mln zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

90 proc. kontroli wykazuje błędy. ZUS podsumował wyniki

Od stycznia do sierpnia 2026 roku kontrolerzy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych stwierdzili nieprawidłowości w ponad 90 proc. przeprowadzonych kontroli.

Kolej ma szansę wrócić do Piekar Śląskich. Na pociąg z Bierunia do Oświęcimia na razie nie ma pieniędzy

Odbudowa linii kolejowej nr 145 otworzy drogę do powrotu przewozów pasażerskich w Piekarach Śląskich, z kolei na połączenie z Bierunia do Oświęcimia nie ma obecnie zabezpieczonego finansowania - wynika z odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury na interpelacje posła Łukasza Ściebiorowskiego.

Niezależność, a nie drogi import. Węgiel i gaz to jedyny rozsądny wybór dla Polski

Prof. inż. Stanisław Tokarski: Uważam, że do 2035 r. nic takiego nie stanie się w krajowym systemie energetycznym, żebyśmy mogli zrezygnować ze źródeł kopalnych, jako paliw bilansujących system. 

Knurów Kopalnia. Już niebawem nowy przystanek kolejowy

PLK SA wybudują w Knurowie nowy przystanek kolejowy. Ma powstać do końca przyszłego roku.