W Gazpromie taniej, w PGNiG niekoniecznie
fot: PAP
Moskwa chce, aby EuRoPol Gaz nie musiał zatwierdzać swych taryf przesyłowych u prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. W ten sposób zarząd EuRoPol Gazu mógłby ustalać wysokość taryf niezależnie od polskiego prawa
fot: PAP
Głęboki spadek cen ropy rozwiewa marzenia rosyjskiego Gazpromu, potentata na światowym rynku gazu, na dalsze krociowe zyski z jego sprzedaży. Gazprom Export zapowiedział, że w pierwszym kwartale 2009 r. jego odbiorcy z Unii Europejskiej zapłacą za 1000 msześc. gazu 350-400 USD. Obecnie, by kupić 1000 m sześc. tego paliwa, muszą wydać 460-520 USD. O kolejnej podwyżce cen gazu może w takiej sytuacji zapomnieć też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), dla którego dostawy od rosyjskiego giganta stanowią nawet 66,9 proc. ogólnej puli importowanego paliwa - napisał \"Puls Biznesu\".
Regulator dopilnuje
PGNiG ma wieloletni kontrakt z Gazpromem. Cena, w jakiej kupuje gaz, jest uzależniona od notowań produktów ropopochodnych, a te w ostatnich miesiącach wraz ze spadkiem cen ropy także poszły w dół. Czy w ślad za tym monopolista obniży ceny błękitnego paliwa swoim odbiorcom?
— Jeżeli spółka sama nie wystąpi z taką inicjatywą, Urząd Regulacji Energetyki (URE) ma prawo wezwać PGNiG do redukcji cen gazu — mówi Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf w URE.
Prawo energetyczne daje regulatorowi taką możliwość, jeżeli koszty zewnętrzne spółki, czyli w tym wypadku zakupu gazu z importu, maleją.
— Nie mamy natomiast prawa domagać się obniżek, jeśli zmieniają się koszty wewnętrzne funkcjonowania PGNiG — dodaje Tomasz Kowalak.
Nie ukrywa on, że PGNiG w negocjacjach z URE może dążyć do zachowania obecnej taryfy.
— Nie sądzę jednak, żeby PGNiG wezwane przez regulatora do obniżki cen zbytnio się opierało. Raczej się dostosuje, bo zarząd ma świadomość, że jeśli tego nie zrobi, to trudno mu będzie przeprowadzić kolejny wniosek taryfowy o podwyżkę — uważa Tomasz Kowalak.
Gdyby jednak PGNiG upierało się przy swoim, grozi mu sankcja wysokości 15 proc. ubiegłorocznych przychodów. W 2007 r. wyniosły one 16,6 mld zł.
Przypomnijmy, że od 1 listopada spółka wprowadziła podwyżkę taryfy. Średni wzrost opłat za gaz w Polsce wyniósł 7,99 proc. Taka taryfa obowiązywać ma jednak tylko do 31 marca 2009 r.
Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG do spraw finansowych, nie ukrywa, że spółce mimo spadku notowań ropy wcale nie będzie łatwo obniżyć cenę gazu.
Względność taryfy
W pierwszym kwartale 2009 r. odczuwać będziemy ciągle jeszcze skutki wysokich notowań ropy naftowej z 2008 r.
— Za wcześnie na oceny, jaka taryfa będzie obowiązywać w kolejnych kwartałach 2009 r. Wszystko zależy od notowań ropy i kursu dolara. Przy cenie 350 USD za 1000 m sześc. gazu [o takiej cenie po obniżce wspomina Gazprom Export —red.] i kursie dolara wynoszącym 2,8 zł nasza marża może wynieść 0 proc. Teraz sprzedajemy rosyjski gaz taniej niż go kupujemy — podkreśla Sławomir Hinc.
Nie tak dawno na łamach \"PB\" przedstawiciele PGNiG obliczali, że ostatnia podwyżka pozwoli spółce w sezonie zimowym zarobić ekstra nawet 700-750 mln zł.