W czwartek ostatnie świadczenia dla byłych stoczniowców
fot: szczecin.pl
Nie pomogły protesty <i>(na zdjęciu w Szczecinie)</i>, większość ze zwolnionych stoczniowców będzie bezrobotna, bez zasiłku i innych świadczeń
fot: szczecin.pl
29 maja zakłady przestały produkować statki, a majątek został wystawiony na sprzedaż.
W stoczni w Gdyni zatrudnionych było prawie 5200 osób, a w Szczecinie około 4 tys. Zwolnienia zaczęły się w styczniu, ale największa grupa, łącznie w obu zakładach ponad 4500 osób, została zwolniona w ostatnim dniu funkcjonowania zakładu.
Po odebraniu świadectw pracy, osiem tysięcy byłych stoczniowców przystąpiło do Programu Zwolnień Monitorowanych. Dzięki temu przez pół roku otrzymywali świadczenia w wysokości ok. 2,5 tys. zł brutto miesięcznie, mogli korzystać ze szkoleń zawodowych i otrzymać pomoc w szukaniu zatrudnienia.
Za organizowanie szkoleń i poszukiwanie pracy dla zwolnionych stoczniowców odpowiada firma DGA. Kierownik projektu z firmy DGA, Anna Zarzycka powiedziała we wtorek, że \"93 proc. byłych stoczniowców odbyło jakieś szkolenie, głównie w celu podniesienia swoich dotychczasowych kwalifikacji\". Osoby planujące rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej korzystały ze szkoleń z zakresu kadr, księgowości i finansów. - Ale były też osoby, które korzystały ze szkoleń w dziedzinie florystyki czy masażu - dodała.
Powiedziała, że z drugiego szkolenia stoczniowcy będą mogli skorzystać już \"pod konkretną ofertę zatrudnienia i wymagania określonego pracodawcy\". Program wsparcia potrwa do 30 czerwca 2010 r.
Poinformowała, że w Gdyni spośród ok. 4500 osób uczestniczących w PZM pracę znalazło ok. 440 osób, w Szczecinie na 3500 osób zatrudnienie znalazły 334 osoby. - Ale z naszych rozmów ze stoczniowcami wynika, że ok. 40 proc. z nich ma perspektywy na podjęcie pracy i nie oczekuje wsparcia z naszej strony w pośrednictwie - dodała.
Zaznaczyła, że firma DGA otworzyła w swoich biurach na terenie stoczni w Gdyni i w Szczecinie Centra Ofert Zatrudnienia. Byli stoczniowcy mogą w nich korzystać ze wszystkich ofert dostępnych (i zweryfikowanych - przyp. red.) na rynku pracy, m.in. z prasy, internetu i urzędów pracy.
Jeżeli byli stoczniowcy nie znajdą zatrudnienia, w ciągu miesiąca po odebraniu ostatniego świadczenia, powinni zarejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotni. Nie mają oni prawa do zasiłku, otrzymają tylko ubezpieczenie zdrowotne.
Poinformowała, że do tej pory w urzędach pracy w Gdyni, Gdańsku, Wejherowie i Pucku zarejestrowało się ponad 520 osób. Natomiast w urzędach w Szczecinie, Goleniowie, Gryficach, Pyrzycach i Stargardzie Szczecińskim zarejestrowały się 463 osoby. Przyznała, że w Szczecinie rynek pracy wygląda \"znacznie gorzej\" niż w Gdyni.
Wiceprzewodniczący NSZZ \"Solidarność\" w Stoczni Gdynia SA, Aleksander Kozicki powiedział we wtorek, że \"problem stoczniowców tak naprawdę dopiero się zaczyna i jesteśmy na progu klęski społecznej\". - Ludzie dostają doła, zaczynają się niesnaski w rodzinach, niektórzy potrzebują wsparcia psychicznego - dodał.
Przewodniczący Związku Zawodowego \"Stoczniowiec\" Leszek Świętczak uważa, że \"problem zacznie się w marcu, kiedy stoczniowcom skończą się zaoszczędzone pieniądze\". Podkreślił: - Jest tragedia, nie ma żadnych ofert pracy dla stoczniowców, zwłaszcza dla osób powyżej 50-tki.
Według Jacka Kantora, przewodniczącego Solidarności 80 ze Stoczni Szczecińskiej Nowa \"w przypadku stoczniowców, którzy żyli oszczędnie, pieniądze z Programu Zwolnień Monitorowanych pozwolą im jeszcze przez jakiś czas na szukanie nowej pracy\". - Jednak u zdecydowanej większości byłych pracowników stoczni zaczynają się problemy, szczególnie dotyczy to kolegów z krótszym stażem pracy, bo im pieniądze z PZM już wcześniej się skończyły - mówił.
Krzysztof Fidura, lider NSZZ \"Solidarność\" w Stoczni Szczecińskiej Nowa powiedział we wtorek, że związek zwrócił się już do rządu i przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka o sprawdzenie możliwości skorzystania z funduszy europejskich przy dalszej pomocy dla stoczniowców.
- Po Nowym Roku sytuacja może być dramatyczna. Nie będzie już żadnych świadczeń, nie będzie też prawa do zasiłku. Większość stoczniowców nie znalazła dotychczas żadnego zatrudnienia, nie ma możliwości przeszkolenia 4 tys. osób, a majątek stoczni nadal jest niewykorzystany - wyjaśnił Fidura.
- Będzie to ostatnia przewidziana ustawą kompensacyjną forma sprzedaży składników majątku obu stoczni - poinformowała firma Bud-Bank Leasing, zarządca kompensacji. To, czego nie uda się sprzedać podczas aukcji, przejmie syndyk.
26 listopada podczas internetowego przetargu, część majątku zakładu w Gdyni wylicytowały firmy Energomontaż Północ Warszawa i Stocznia Nauta Gdynia na łączną sumę około 90 mln zł. Łącznie ogłoszonych było 18 przetargów na majątek o wartości ok. 300 mln zł.
27 listopada konsorcjum osób fizycznych wylicytowało część majątku stoczni Szczecin na kwotę ponad 10 mln zł, a Szczecińska Stocznia Remontowa Gryfia na sumę 211,6 tys. zł. Łącznie ogłoszonych było 13 licytacji na majątek o wartości ponad 119 mln zł.
6 listopada 2008 r. Komisja Europejska uznała, że udzielona zakładom w Gdyni i Szczecinie przez polski rząd pomoc publiczna jest nielegalna. Zgodnie z planem uzgodnionym z KE, podzielony na części majątek stoczni został wystawiony na sprzedaż, a pracownicy zwolnieni.
Szczegóły związane z wyprzedażą majątku zostały zawarte w tzw. specustawie stoczniowej, która weszła w życie 6 stycznia br.