W Budryku pięści poszły w ruch
fot: Jarosław Tondos
Sytuacja w kopalni robi się coraz bardziej napięta
fot: Jarosław Tondos
Grupa strajkujących górników z Budryka w Ornontowicach nie wpuściła do kopalni większości tych pracowników, którzy chcieli podjąć pracę. Doszło do przepychanek przy bramie kopalni.
- Wywiązała się szamotanina, w ruch poszły pięści. Protestujący, na wyraźne polecenie swoich liderów, uruchomili też gaśnicę przeciwko pracownikom chcącym wejść na teren kopalni - relacjonował rzecznik Budryka, Mirosław Kwiatkowski.
Przedstawiciele komitetu strajkowego potwierdzają, że inni pracownicy nie zostali w środę wpuszczeni do zakładu. Tłumaczą to podjętą we wtorek wieczorem decyzją o przywróceniu okupacyjnej formy protestu. Jak mówią, wejście do kopalni oznacza teraz przyłączenie się do strajku. Nie chcą natomiast mówić o przebiegu porannych incydentów.
Według Kwiatkowskiego, próbę wejścia do kopalni podjęło ok. 500 osób - pracowników zakładu i firm kooperujących. Zdaniem dyrekcji, protestujących było kilkudziesięciu, według komitetu strajkowego - grubo ponad 100. Gdy doszło do awantur, pracownicy zrezygnowali z próby wejścia, zapowiadając jednak jej ponowienie.
Jak powiedział Kwiatkowski, jeszcze przed incydentem, za zgodą strajkujących, do kopalni weszło ponad 100 osób. Przeszło 40 z nich zjechało na dół. To jednak za mało, aby można było kontynuować rozpoczęte we wtorek przygotowania do wznowienia wydobycia węgla. Pracownicy ci wykonują jedynie prace zabezpieczające i kontrolują wyrobiska.
Dyrekcja kopalni liczyła, że w środę uda się nadal przygotowywać zakład do wznowienia pracy, mimo trwającego strajku. We wtorek rano, gdy przed bramę kopalni drugi dzień z rzędu przyszli pracownicy niepopierający protestu, strajkujący otwarli bramy i umożliwili tej części załogi wejście i nie utrudniali podjęcia pracy. Podobnie było na kolejnych zmianach. Górnicy zjechali na dół i rozpoczęli przygotowania do wydobycia.
Według komitetu strajkowego, strajk okupacyjny na powierzchni prowadzi obecnie ok. 170 górników, a pod ziemią ponad 130, z których 30 od ponad dwóch tygodni prowadzi głodówkę. Pięć innych osób głoduje na powierzchni.