W 2026 r. inwestycje energetyczne wzrosną do 3,4 bln dolarów. Tp kwestia bezpieczeństwa
Globalne inwestycje w sektorze energii wzrosną w 2026 r. do 3,4 bln dol., czyli o 5 proc. rdr, mimo destabilizującego wpływu konfliktu na Bliskim Wschodzie - wynika z raportu "World Energy Investment 2026" Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA).
fot: Krystian Krawczyk
Czekamy na pierwszą elektrownię jądrową
fot: Krystian Krawczyk
Globalne inwestycje w sektorze energii wzrosną w 2026 r. do 3,4 bln dol., czyli o 5 proc. rdr, mimo destabilizującego wpływu konfliktu na Bliskim Wschodzie - wynika z raportu "World Energy Investment 2026" Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA).
Największa część nakładów - ok. 2,2 bln dol. amerykańskich - trafi do sektora czystej energii, obejmującego odnawialne źródła energii, energetykę jądrową, sieci elektroenergetyczne, magazynowanie energii, paliwa niskoemisyjne oraz efektywność energetyczną i elektryfikację.
"To potwierdza utrzymujący się trend przesuwania kapitału w stronę technologii niskoemisyjnych, który w ostatnich latach wyraźnie przyspieszył" - napisano.
Szczególnie silny wzrost inwestycji dotyczy energetyki odnawialnej, przede wszystkim fotowoltaiki, a także infrastruktury sieciowej i magazynowania, które odgrywają coraz większą rolę w stabilizowaniu systemów opartych na OZE. Nakłady na te obszary są coraz częściej postrzegane nie tylko przez pryzmat polityki klimatycznej, ale również jako element bezpieczeństwa energetycznego.
Jednocześnie ok. 1,2 bln dol. nadal trafia do paliw kopalnych - ropy, gazu i węgla - co pokazuje, że mimo transformacji energetycznej sektor ten pozostaje kluczowy dla globalnych dostaw energii.
IEA podkreśla, że raport publikowany jest w okresie największej w historii presji na globalne bezpieczeństwo energetyczne. Około trzy czwarte inwestycji planowanych na 2026 r. zostało jednak "zablokowanych" wcześniej - decyzje inwestycyjne zapadły jeszcze przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie, co ogranicza krótkoterminowy wpływ kryzysu na poziom wydatków.
Konflikt, następujący krótko po kryzysie energetycznym z lat 2021-2023, dodatkowo wzmacnia koncentrację decydentów na bezpieczeństwie dostaw.
"Tym razem skutki zaburzeń są jednak silniej odczuwalne w Azji i na samym Bliskim Wschodzie niż w Europie. Podważone zostało zaufanie do transportu surowców przez cieśninę Ormuz, przez którą wcześniej przechodziła większość eksportu energii z regionu Zatoki Perskiej" - napisano.
W odpowiedzi zarówno eksporterzy, jak i importerzy energii zwiększają nacisk na dywersyfikację i odporność systemów. W regionie Bliskiego Wschodu przyspieszono poszukiwania nowych tras eksportowych oraz przygotowania do odbudowy zniszczonej infrastruktury. Według IEA, uszkodzonych zostało ponad 30 obiektów energetycznych - od rafinerii po instalacje LNG - a koszty napraw mogą sięgnąć dziesiątek miliardów dolarów.
Mimo wyższych cen ropy inwestycje w jej wydobycie mają spaść trzeci rok z rzędu, poniżej 500 mld dol. W regionie Bliskiego Wschodu ograniczają je spadki dochodów eksportowych i opóźnienia projektów. Jednocześnie firmy naftowe dostosowują strategie, zakładając utrzymywanie się cen na relatywnie wysokim poziomie, co może sprzyjać inwestycjom w projekty krótkoterminowe, np. w sektor łupkowy w USA, oraz w nowe moce wydobywcze poza regionem.