USA: rewolucyjne prognozy w sprawie gazu łupkowego

fot: Krystian Krawczyk

FATCA (Foreign Account Tax Complience Act) nakłada obowiązek ujawnienia danych o rachunkach osób podlegających opodatkowaniu przez amerykańską skarbówkę. Dotyczy to także Polaków

fot: Krystian Krawczyk

USA, które przeżywają rewolucję gazu łupkowego, mogą wkrótce zacząć eksportować surowiec na dużą skale. Planują budowę nowych i rozbudowę istniejące terminali LNG, dzięki czemu eksport gazu z tego kraju w 2020 r. może osiągnąć 190 mld m. sześć. rocznie.

Dla porównania, Polska zużywa rocznie 14 mld metrów sześciennych gazu.

James Henderson, autor raportu Oxford Institute for Energy Studies dotyczącego amerykańskiego rynku gazu przypomina, że jeszcze na początku lat 90. ubiegłego wieku Ameryka Północna była kontynentem, który nie musiał importować gazu ziemnego. Zmieniło się to w pierwszej dekadzie XXI wieku. Stany Zjednoczone stały się krajem, w którym import LNG rósł najszybciej i do marca 2006 r. w kraju powstało pięć terminali do regazyfikacji tego surowca. W planach była budowa ponad 60. Gdyby powstały, USA mogłyby importować 700 mld metrów sześc. rocznie.

Te plany zweryfikowała rewolucja gazu łupkowego. O kilku lat wydobycie tego surowca w USA szybko wzrasta, zmniejszając jednocześnie zapotrzebowanie na import. Dlatego - zdaniem Hendersona - w najbliższych latach USA mogą stać się znaczącym eksporterem błękitnego paliwa, co trwale zmieni światowy rynek gazu. Wiele zależeć będzie jednak od rządzącej krajem administracji, która na eksport musi wyrazić zgodę. Za otwarciem na nowe rynki opowiadają się firmy wydobywające surowiec, natomiast przeciwny jest przemysł, który z gazu ziemnego korzysta, obawiając się, że zgoda na eksport błękitnego paliwa doprowadzi do znaczącego wzrostu cen gazu na rynku amerykańskim i uderzy w konsumentów. Obecnie cena gazu w USA jest kilkakrotnie niższa niż w Europie i Azji. Tymczasem zapotrzebowanie na import tego surowca rośnie szczególnie w regionie Azji i Pacyfiku - w ciągu pierwszej dekady tego wieku zwiększyło się z 19 do 112 mld metrów sześc.

O ile Kanada, która również posiada duże złoża gazu łupkowego, planuje budowę terminali eksportowych LNG na zachodnim wybrzeżu, Amerykanie chcą głównie modernizować istniejące terminale importowe LNG na wschodnim wybrzeżu tak, aby mogły surowiec eksportować. Planują też budowę nowych. Największym wyznaniem dla inwestorów w USA jest jednak uzyskanie niezbędnych pozwoleń regulatorów rynku - Federalnej Komisji Regulacji Energetyki (FERC - Federal Energy Regulatory Commission), który wydaje pozwolenie na budowę takich instalacji oraz Departamentu Energii, która wydaje zgody na eksport surowca.

Najbardziej zaawansowanym projektem jest należący do Cheniere Energy terminal LNG Sabine Pass. Zlokalizowany nad Zatoką Meksykańską, został zbudowany, by regazyfikować importowany gaz, ale obecnie przystosowywany jest do eksportu surowca. Pierwszy etap jego budowy zakończył się w 2008 r., a w 2009 r. rozpoczęto kolejny, jednak prace wstrzymano po tym, gdy stało się oczywistym, że import gazu do USA nie będzie już potrzebny. Terminal, do którego rocznie jest w stanie przybić 400 gazowców, jest teraz prawie niewykorzystywany. Inwestorzy planują jednak, że już w 2015 r. będzie można z niego wyeksportować pierwszy gaz, a do 2018 r. osiągnie przepustowość na poziomie 21,6 mld metrów sześc. rocznie (w czterech instalacjach od skraplania gazu).

Przebudowa Sabine Pass rozpoczęła się w tym roku. Kontrakty na dostawy gazu zostały już podpisane - z BG, hiszpański Gas Natural, koreańskim Kogas i indyjskim Gail. Umowy zostały oparte o cenę gazu w spocie (Henry Hub), powiększoną o 15 proc. i stałą opłatę tak, by pokryć koszty operacyjne instalacji skraplających. Co ciekawe, kontrakty zostały tak skonstruowane, że jeśli ceny gazu spotowego w USA wzrosną do określonego poziomu, wówczas kontrahenci nie będą zmuszeni kupić gazu, a jedynie uiścić zapisaną w umowie stałą opłatę. Obecnie trwają rozmowy z francuską firmą Total dotyczące budowy w ramach Sabine Pass piątej instalacji skraplającej gaz ziemny.

Cheniere Energy planuje także rozbudowę drugiego terminala LNG - w zatoce Corpus Christi u wybrzeży Teksasu, w odległości 70 mil od ogromnego złoża gazu niekonwencjonalnego Eagle Ford. Mają tam powstać trzy instalacje skraplające, które umożliwią eksport ok. 18 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Właśnie trwa proces oceny wniosku o pozwolenie na budowę przez FERC. Inwestycja ma ruszyć w 2013 r., a eksport rozpocznie się przed końcem 2017 roku.

Oprócz Corpus Christi sześć innych projektów budowy instalacji skraplania gazu trafiło do Federalnej Komisji Regulacji Energetyki. Inwestorzy terminala we Freeport podpisali już umowy z japońskimi firmami - Osaka Gas i Chubu Electric - na dostawy ok. 6 mld m sześc. Terminal ma być rozbudowany, docelowo do ok. 18 mld metrów sześc. Jego budowa ma rozpocząć się w 2013 r., a zakończyć w 2017-2018 r.

Terminal regazyfikujący Cameron LNG w Luizjanie zaczął działać w 2008 r. Za jego pomocą do USA można sprowadzić 15 mld metrów sześc. gazu rocznie. Jest podłączony do pięciu międzystanowych gazociągów. Budowa instalacji skraplającej o przepustowości 16,5 mld metrów sześc. ma rozpocząć się w 2013 r. i potrwać do grudnia 2017 r. Inwestycja ma być realizowana przez firmy: Sempra, Mitsubishi (Japonia), Mitsui (Japonia) oraz GDF Suez (Francja).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Zbigniew Bryja: Każdy z nowych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź