fot: depositphotos
Skala zniszczeń wojennych generuje gigantyczne potrzeby finansowe
fot: depositphotos
USA i Ukraina mają całkowicie rozbieżne priorytety w sprawie kształtu umowy dotyczącej wydobycia surowców mineralnych - napisał w komentarzu dla PAP pełnomocnik rektora SGH ds. współpracy z USA prof. Paweł Pietrasieński. Dla pierwszych najważniejsze są cele komercyjne, dla drugich - gwarancje bezpieczeństwa.
Prezydent Donald Trump zapowiedział, że w piątek oczekuje wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu, podczas której ma dojść do podpisania umowy w sprawie wydobycia metali ziem rzadkich w Ukrainie. Umowa zakłada, że między Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą zostanie utworzony specjalny fundusz inwestycyjny do którego Ukraina wnosiłaby 50 proc. wpływów z “przyszłej monetyzacji“ państwowych zasobów minerałów, w tym ropy i gazu, oraz powiązanej z tym logistyki.
Prof. Pietrasieński w komentarzu dla PAP zwrócił uwagę, że choć o zawarciu porozumienia dużo się mówi, to do tej pory nie znamy jeszcze ostatecznego kształtu umowy ramowej pomiędzy USA i Ukrainą. Zwrócił też uwagę, że obie strony wysyłają sprzeczne sygnały co do zapisów negocjowanego dokumentu.
Jego zdaniem USA i Ukraina mają całkowicie rozbieżne priorytety w trwających negocjacjach: dla USA najważniejsza zdaje się być komercyjna strona umowy ramowej, natomiast dla Ukrainy najważniejsze są gwarancje bezpieczeństwa.
- A tych w dostępnych publicznie wersjach dokumentu na razie brak - zauważył naukowiec. Według niego trudny do zrozumienia jest także moment negocjowania umowy. - Mamy wojnę i póki co żadnych gwarancji osiągnięcia zakładanych celów pokojowych - ocenił.
Ekspert zwrócił również uwagę na fakt, że proponowana umowa ramowa ws. utworzenia funduszu inwestycyjnego, którego celem będzie odbudowa Ukrainy, nie jest jeszcze umową międzynarodową, więc w przypadku Ukrainy nie wymaga ratyfikacji przez parlament.
- Taka ratyfikacja będzie jednak konieczna, jeśli dojdzie do podpisania właściwej umowy. A jeśli nadal nie będzie w niej gwarancji bezpieczeństwa, to na pewno utrudni to proces ratyfikacyjny - zaznaczył.
Pietrasieński zwrócił uwagę, że kluczową sprawą przy wieloletnich inwestycjach o charakterze strategicznym - a takimi są przedsięwzięcia w infrastrukturę wydobywczą - jest zapewnienie finansującym te operacje podmiotom bezpieczeństwa inwestycyjnego.
- A na razie nie jest jasne, kto takich gwarancji miałby udzielić - wskazał ekonomista.
Zauważył też, że przewidywane koszty odbudowy gospodarki Ukrainy wciąż rosną: w najnowszym komunikacie Bank Światowy oszacował je na 524 mld dolarów, co oznacza, że Ukraina będzie musiała otworzyć się na inwestorów zagranicznych, a także stworzyć cały system zachęt inwestycyjnych, m.in. do inwestowania w sektorze wydobycia grafitu, litu, uranu i kilkunastu innych pierwiastków chemicznych znanych jako metale ziem rzadkich, których zasoby w Ukrainie szacuje się na poziomie 5 proc. światowych.
- W sytuacji coraz trudniejszego dostępu do nich przez USA, w tym polityce uniezależniania się od Chin, które kontrolują zdecydowaną część światowego wydobycia metali ziem rzadkich, nie dziwi fakt, że USA zainteresowane są dostępem do nich w Ukrainie - ocenił.
Według eksperta z ekonomicznego punktu widzenia nie jest jednak jasne co oznacza, że Ukraina miałaby przekazywać 50 proc. zysków z wydobycia zasobów naturalnych funduszowi inwestycyjnemu, w którym Stany Zjednoczone miałyby znaczną, ale nie stuprocentową, kontrolę.
- Nie wiadomo od czego miałyby być liczone te zyski (...) ale również co oznacza wspólne zarządzanie inwestycjami funduszu przez USA i Ukrainę - wskazał. Dodał, że należy poczekać, na “pełną“ umowę w sprawie deklaracji finansowych, jeśli te zostaną uwzględnione w jej ostatecznym kształcie.
Pełnomocnik rektora SGH podkreślił, że bardzo trudno jest mu skomentować dwustronny charakter zawieranej umowy, do której nie zaproszono największego dawcy pomocy dla Ukrainy, czyli Unii Europejskiej.