Urlop za 2020 rok - co się stanie, jeśli nie zdążymy go wybrać?

fot: Pixabay.com

Pracodawca ma obowiązek oddelegować zatrudnionego na zaległy urlop wypoczynkowy z 2020 r. przed 30 września 2021 r.

fot: Pixabay.com

Pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę mogą wykorzystać zaległy urlop wypoczynkowy z 2020 roku w kolejnym roku kalendarzowym. Ustawodawca określa jednak, że powinno się to stać do terminu ustalonego w Kodeksie pracy, który upływa wraz z końcem września. W przeciwnym razie pracodawca powinien liczyć się z karą grzywny nałożoną podczas kontroli PIP. Co się stanie, jeśli zaległego urlopu nie uda się wybrać przed 30 września?

Zaległy urlop z 2020 roku - przepada czy nie?

Według art. 168 Kodeksu pracy zatrudniony powinien wykorzystać zaległy urlop wypoczynkowy do 30 września kolejnego roku kalendarzowego. Jest to ostateczny termin udzielenia zaległego urlopu, który zobowiązuje pracodawcę do wysłania zatrudnionego na dni wolne. Za urlop zaległy uznaje się dni wolne niewykorzystane przez pracownika w tym roku kalendarzowym, w którym nabył on do nich prawo. Wobec tego ile dni urlopu może wykorzystać pracownik w 2021?

Osoby zatrudnione na umowę o pracę uzyskują wraz z 1 stycznia prawo do 20 lub 26 dni urlopu wypoczynkowego w zależności od stażu pracy. Przyjmując, że wraz z końcem 2020 roku dana osoba nie wykorzystała 5 dni urlopu wypoczynkowego, w 2021 roku będzie mogła skorzystać z 25 lub 31 dni urlopu. Urlop zaległy z 2020 roku zasili bowiem pulę dni wolnych w roku 2021.

Bazując na powyższym przykładzie, pracownik z 5 dniami zaległego urlopu powinien wykorzystać je do 30 września 2021 r. Pracodawca, który nie wyśle zatrudnionego na zaległy urlop wypoczynkowy, może zostać obciążony karą grzywny w wysokości od 1000 zł do 30 tys. zł. Co się stanie, jeśli zaległego urlopu nie uda się wybrać przed 30 września? Pracownik w dalszym ciągu zachowuje do niego prawo. Według przepisów, przedawnienie roszczeń następuje dopiero po upływie 3 lat. Oznacza to, że pracownik zachowuje prawo do wykorzystania zaległego urlopu wypoczynkowego jeszcze na kilka lat po jego wypracowaniu. 

Jak skorzystać z zaległego urlopu?

Pracodawca ma obowiązek oddelegować zatrudnionego na zaległy urlop wypoczynkowy z 2020 r. przed 30 września 2021 r. Dni wolne mogą zostać ustalone w porozumieniu z pracownikiem, jednak nie musi się tak stać. Pracodawca może wysłać podwładnego na przymusowy urlop wypoczynkowy obejmujący zaległe dni wolne z 2020 r. Nie oznacza to jednak, że zatrudniony nie może wyjść z inicjatywą wybrania zaległego urlopu. Ma prawo złożyć wniosek urlopowy w dziale kadr, oczekując na jego rozpatrzenie. W zależności od formy obiegu dokumentów w firmie, pracownik składa wnioski urlopowe na Inewi w formie elektronicznej bądź wypełnia tradycyjny druk w formie papierowej. W formularzu uzupełnić należy własne dane, informacje dotyczące adresata, a także prośbę o udzielenie urlopu we wskazanym terminie. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku, zatrudniony może skorzystać z dni wolnych.

W interesie pracodawcy leży, by pracownik wybrał zaległy urlop z 2020 r. przed końcem września. Upływ tego terminu nie niesie jednak negatywnych konsekwencji dla zatrudnionych. Zachowują oni swoje prawa do zaległych dni wolnych i mogą je wybrać jeszcze przez 3 lata od powstania prawa do urlopu. Dopiero po tym czasie dochodzi do przedawnienia roszczeń i utraty możliwości wykorzystania zaległych dni wolnych. Pracodawca, który nie wyśle pracownika na zaległy urlop przed 30 września, musi liczyć się z karami finansowymi nakładanymi podczas kontroli PIP.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.