Unii brakuje wspólnej polityki energetycznej
Unia Europejska powstała na bazie węgla i stali. Obecnie jednak brakuje jej wspólnej polityki w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. W ciągu pół wieku nie zdołano nawet uzgodnić żadnych podstaw prawnych, aby teraz – w dobie, gdy ceny gazu i ropy zwyżkują coraz bardziej – można było podejmować wiążące decyzje związane z produkcją energii, rynkiem paliw i w ogóle zarządzaniu gospodarką energetyczną. One pojawią się w pewnym wymiarze wraz z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego.
Ale o tym, jaki będzie ostateczny kształt wspólnej polityki energetycznej Unii Europejskiej, przekonamy się pewnie nie wcześniej jak pod koniec bieżącego roku. Na razie państwa członkowskie traktują kwestie energii przez pryzmat narodowy. Trudno jest się przebić z hasłem „razem jesteśmy silniejsi” naprzeciw Gazpromu, Rosji, Algierii, czy też wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi. Silna jest również koalicja przeciwko uwolnieniu narodowych rynków energetycznych. Włosi i Bułgarzy zgodzili się na budowę gazociągu z Rosji, który na dobrą sprawę uśmierca unijny program Nabucco.
Polska może jednak więcej zyskać na wspólnej polityce energetycznej niż stracić, chociaż stracić mogą działające u nas koncerny. Na przykład na skutek unbundlingu, czyli wydzielenia sektorów sprzedaży energii elektrycznej i dystrybucji. Dobrze wiedzą o tym Francuzi i Niemcy, więc swoich koncernów bronią. Podczas, gdy tam zastanawiają się nad dzieleniem sektorów, u nas trzeba by najpierw wziąć się za oddzielenie polityki od energetyki.
Z surowców energetycznych należałoby uczynić dobro, a nie przedmiot gry politycznej. Koncerny energetyczne, paliwowe, a także przemysł węglowy powinny być sprywatyzowane i otworzyć się na pełną konkurencję na jednym rynku. Istnieje bowiem pilna potrzeba coraz większego inwestowania w nowoczesne technologie, a także w rozwój wszystkich źródeł pozyskiwania energii, nie tylko węgla. Pamiętajmy, że Unia stawia dziś na odnawialne źródła energii i tym wyzwaniom też musimy sprostać. Jedno jest pewne. Na razie w Brukseli nie ma pełnej wiary w „czysty węgiel”. Jeśli uda się to zmienić, to niewykluczone, że zostanie on odkryty na nowo jako konkurencyjne i pewne źródło pozyskiwania energii.