fot: Jarosław Galusek
Janusz Lewandowski konstatował w Katowicach, iż należy spodziewać się próby „obrony przyzwoitego budżetu UE"...
fot: Jarosław Galusek
Jednym z najistotniejszych elementów zbliżającej się polskiej prezydencji w Unii Europejskiej będzie uczestnictwo w kreowaniu jej budżetu, stanowiącego bodaj najważniejszy przejaw europejskiej wspólnoty. Oto spostrzeżenia na ten temat Janusza Lewandowskiego, komisarza UE ds. budżetu i programowania finansowego.
- Unia Europejska została zbudowana na dobrą pogodę. Dopiero teraz uczy się, jak radzić sobie z tą złą, czyli w warunkach spotęgowanego kryzysu polityczno-gospodarczego. Obrała przy tym inną metodę, niż Stany Zjednoczone, które pompowały pieniądze w gospodarkę, dbając przede wszystkim o miejsca pracy. W Europie zwyciężyła - nazwałbym ją - koncepcja zaciskania pasa po stronie wydatków publicznych, podporządkowana ich zrównoważeniu. Ten problem dotyczy właściwie wszystkich. Średnie zadłużenie w strefie euro sięga 84 proc. PKB, zatem mamy do czynienia z sytuacją poważną. Decyzja polityczna o obronie euro została podjęta wiosną 2010 roku w reakcji na kryzys grecki. A skoro tak, to w tej chwili należy się raczej liczyć z przedsięwzięciami ratunkowymi - jakkolwiek nie byłyby drogie - a nie z pozostawieniem Grecji i innych krajów w zbliżonym położeniu samym sobie - mówi Janusz Lewandowski.
Zarazem wyjaśnia jednak niuanse tej europejskiej solidarności.
- To, co przepływa w stronę m. in. Grecji, czy Irlandii, to pożyczki, zaciągane w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Nie jest to zatem żywy pieniądz, płynący od na przykład niemieckiego, czy holenderskiego podatnika w stronę pozostających w kłopotach beneficjentów. W grę wchodzą pożyczki z gwarancjami UE, a zwłaszcza jej sześciu najbardziej finansowo wiarygodnych państw, które idą w kierunku krajów najbardziej potrzebujących wsparcia, czyli Grecji, Irlandii, a teraz Portugalii. Są one uwarunkowane spełnieniem jasno zarysowanych, surowych programów dostosowawczych w tych krajach. Powtarzam: są to pożyczki, zaciągnięte na poczet UE, albo ściślej biorąc, sześciu państw o najwyższych notowaniach na rynkach finansowych. Podkreślam ten mechanizm, gdyż zazwyczaj nie jest on przez polityków przejrzyście wyjaśniany - tłumaczył w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Janusz Lewandowski.
W tym kontekście unijny komisarz otwarcie sygnalizował, iż ekonomiczny i psychologiczny klimat tworzenia przyszłego budżetu europejskiego bez wątpienia nie jest korzystny.
- Nie jest korzystny dlatego, że doraźna akcja ratunkowa jest źle tłumaczona, co powoduje, iż nie jest rozumiana przez podatników z bogatych krajów. Osłabia to ich skłonność do bycia uczestnikami europejskiego budżetu. Ta okoliczność źle ciąży na rozmowach o przyszłości - ujętej w budżecie - europejskiej solidarności. Dzieje się tak w tle niesłychanie poważnych zadań. Myślę m. in. o europejskim bezpieczeństwie energetycznym z koniecznością budowy ponad granicznych łączników w tym obszarze, o istotnych potrzebach w zakresie transeuropejskich sieci transportowych, ale też o presji, związanej z ogromnym ciśnieniem imigracyjnym - tłumaczył Lewandowski.
Unijny komisarz konstatował w Katowicach, iż należy spodziewać się próby „obrony przyzwoitego budżetu UE z łagodnymi przesunięciami środków w stronę wschodniej Europy i lekką zmianą proporcji”. Ta ostatnia być może dotknie rolnictwa.
- Nie oznacza to jednakowoż żadnej złej wiadomości dla polskich rolników, pozostających poniżej europejskiej średniej dopłat - zastrzegał się Janusz Lewandowski.