Umowa społeczna i wątpliwości nierozwiązane

fot: Maciej Dorosiński

Podpisana 28 maja ub. roku umowa społeczna określa zasady i tempo wygaszania polskich kopalń węgla kamiennego w perspektywie 2049 roku

fot: Maciej Dorosiński

Związkowcy chcą wyjaśnić wszystkie kwestie dotyczące umowy społecznej, jej ewentualnej korekty i nowych inwestycji w kopalniach.

Echa ubiegłotygodniowego spotkania górniczych związkowców z premierem Mateuszem Morawieckim nie milkną. Czy rzeczywiście związkowcy upierają się przy notyfikowaniu umowy społecznej w pierwotnej formie? I czy brakuje złóż, gdzie można by efektywnie i bezpiecznie wydobywać węgiel?

Po ubiegłotygodniowym poniedziałkowym spotkaniu z górniczymi związkowcami przedstawiciele rządu długo nie komentowali przebiegu rozmów. Premier Mateusz Morawiecki głos zabrał dopiero w miniony czwartek.

– Przywódcy górniczych związków zawodowych powiedzieli mi: „Chcemy notyfikowania i podpisania umowy społecznej”, a w umowie społecznej zawarte jest właśnie stopniowe schodzenie z produkcji węgla kamiennego – mówił Morawiecki na antenie Polsat News.

– Górnicy doskonale wiedzą, że tego węgla coraz bardziej brakuje, że jest on na niższych pokładach, zametanowany, coraz bardziej obarczony wysokim ryzykiem – dodał premier.

Inny kontekst
Jak zaznaczył Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej Solidarności oraz szef tego związku w Polskiej Grupie Górniczej, deklaracje o notyfikacji umowy społecznej rzeczywiście padły, ale w innym kontekście niż przedstawił to szef rządu.

– Pan premier nie powiedział całej prawdy o tym, jak przebiegała rozmowa. Na samym wstępie podkreśliliśmy, że chcemy wyjaśnić wszystkie kwestie dotyczące umowy społecznej, jej ewentualnej korekty i nowych inwestycji w kopalniach. Pytaliśmy też o bezpieczeństwo energetyczne – możliwości jego oparcia na węglu i zastąpienia gazu przez węgiel jako paliwo przejściowe. Zapytaliśmy też premiera o inwestycje w górnictwo w perspektywie 15 lat, bo tylko taki czas sprawia, że są one opłacalne. Na żadne z tych pytań nie otrzymaliśmy pozytywnej odpowiedzi. Usłyszeliśmy jedynie, że mamy wydobywać więcej węgla przez najbliższe dwa lata, a potem zgodnie z umową społeczną wydobycie ma już być zmniejszane. Takie rozwiązanie jedynie skróciłoby żywotność kopalń. Ze strony premiera nie było żadnej woli ani deklaracji, żeby inwestować w polski węgiel. Dlatego uznaliśmy, że w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie notyfikowanie umowy społecznej w pierwotnej formie, która zakłada zmniejszanie produkcji węgla, ale też daje gwarancję pracy ludziom i kopalniom do ustalonych wcześniej dat – podkreślił Hutek.

Zgody nie ma
– Jeśli dobrze zrozumieliśmy premiera, to rząd chciałby notyfikować umowę społeczną, a w najbliższych latach zwracać się do Unii Europejskiej o jej derogację, aby doraźnie w miarę potrzeb zwiększać wydobycie. Na takie rozwiązanie nie ma zgody, bo to doprowadzi do wcześniejszego zamknięcia kopalń. Dlatego jeśli rząd chce więcej węgla, to powinniśmy przygotować korektę umowy społecznej oraz program inwestycyjny. Mamy spotkać się ponownie w najbliższej przyszłości, ale żeby takie spotkanie miało jakikolwiek sens, to powinniśmy się spotkać ze wszystkimi członkami rządu, którzy są odpowiedzialni za energetykę. Bo teraz każdy mówi co innego. W tym samym dniu, kiedy premier mówił o naszym spotkaniu, w innym programie minister Moskwa mówiła o tym, że trzeba inwestować w nowe złoża i pokłady węgla – wskazał szef górniczej Solidarności.

Hutek odniósł się również do słów premiera, z których wynika, że brakuje nowych złóż, gdzie można by w sposób efektywny i bezpieczny wydobywać węgiel.

– Podczas spotkania nie doszliśmy do żadnej konkluzji, że brakuje takich nowych złóż. Wręcz przeciwnie, przekazaliśmy informację premierowi, gdzie takie złoża – po które nie trzeba schodzić niżej i które nie są zametanowane – się znajdują. Z mojej wiedzy wynika zresztą, że spółki węglowe przygotowały plany dotyczące inwestycji w takie złoża w perspektywie 10 lat, które pozwalałyby zwiększyć wydobycie. W przypadku PGG taką możliwość mają kopalnie Ziemowit, Sośnica, Ruda, Bolesław Śmiały i ROW.

Krzysztof Stanisławski, przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo, obawia się, że obecne zwiększenie wydobycia skończy się przyspieszoną likwidacją kopalń.

– Z jednej strony rząd niby podejmuje jakieś działania, żeby ustabilizować sytuację w energetyce węglowej i górnictwie, np. przez cały czas toczą się prace związane z utworzeniem Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego – choć trudno powiedzieć, jaki będzie ich finał. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli chodzi o kluczowe decyzje, to my jako górnictwo wciąż dryfujemy w nieznanym kierunku – podkreśla Stanisławski.

Jak zaznacza, póki co umowa społeczna i program wygaszania górnictwa, który zakłada dotowanie kopalń w zamian za systematyczne zmniejszanie produkcji węgla, nie zostały ratyfikowane.

Łamiemy zapisy umowy
– Zapominamy o tym, że prawo unijne nie dopuszcza już możliwości dotowania górnictwa. Traktaty europejskie pozwalały na takie rozwiązanie, ale te zapisy obowiązywały do 2018 r., do momentu, kiedy Niemcy zlikwidowali swoje górnictwo. Premier obiecał, że uzgodni taką możliwość poprzez dokonanie zmian na poziomie traktatów, ale jak na razie nic takiego się nie stało. Mało tego, my zwiększając teraz wydobycie, jawnie łamiemy zapisy umowy społecznej, co będzie skutkowało uznaniem pomocy społecznej za niedozwoloną – wskazuje związkowiec.

– Niestety coraz bardziej realne stają się obawy, że na krótki czas zwiększymy wydobycie, a potem będziemy musieli oddać pomoc publiczną dla kopalń. Póki co, biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na węgiel oraz jego ceny, to jest to możliwe i górnictwo mogłoby to udźwignąć. Jednak w momencie, kiedy przyjdzie kryzys i ceny spadną, to już nie będzie wyjścia i rozpocznie się pospieszna likwidacja górnictwa. To będzie oznaczało konieczność zamknięcia nawet ośmiu kopalń w jednym momencie. Dlatego oczekuję, że w najbliższym czasie zostanie nam przedstawiony konkretny program dotyczący tego, jak ma wyglądać przyszłość górnictwa, który będzie gwarantował terminy zamykania kopalń co najmniej takie, jakie zapisaliśmy w umowie społecznej. To i tak bolesne rozwiązanie, ale przypominam, że zgodziliśmy się na nie, żeby zapewnić stabilne funkcjonowanie kopalń – argumentuje przewodniczący MZZ Kadra Górnictwo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Domański: Opór prezydenta wobec ustawy o windfall tax jest niezrozumiały

Opór prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządowej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych jest absolutnie niezrozumiały - ocenił we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Masz dzieci? Masz wydatki i to wysokie. W 2025 r. wzrosły dochody gospodarstw domowych

Sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w 2025 r. wobec roku poprzedniego. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 10,5 proc. do 3 tys. 500 zł, podczas gdy wydatki zwiększyły się o 7,3 proc. do 2 tys. 15 zł na osobę - podał we wtorek GUS.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce zmniejszył zatrudnienie

W I półroczu br. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym w Polsce spadło do poziomu sprzed 9 lat - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Do spadku przyczyniły się przede wszystkim redukcje w branży komponentów i akcesoriów.

Górnicze dziedzictwo jako narzędzie edukacji. Muzeum Saturn zaprasza na cykl szkoleń

Jak wykorzystać dziedzictwo przemysłowe jako narzędzie edukacji, animacji i budowania lokalnych partnerstw? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwać będą uczestnicy cyklu szkoleń „Górnicza tożsamość Zagłębia”, organizowanego przez Muzeum Saturn w Czeladzi.