Ukraińskie porządki w stoczni
Zwodowany wczoraj w Stoczni Gdańsk CombiDock może niemal całkowicie zanurzać się i pracować jako dok pływający, transportować inne statki, a także zwykłe kontenery Z pochylni B3 Stoczni Gdańsk zjechał w piątek do kanału portowego CombiDock. To nietypowa jednostka: może transportować kontenery, ale także wielkie ładunki, np. inne statki czy platformy wiertnicze. Umożliwia to specyficzna konstrukcja, dzięki której CombiDock potrafi się zanurzyć, podpłynąć pod mniejszy statek i - wynurzając się - zabrać go na pokład - czytamy w \"Gazecie Wyborczej\" .
Było to pierwsze wodowanie w kolebce Solidarności od stycznia - czyli od chwili, gdy pełną kontrolę nad firmą przejęła spółka ISD - ukraiński koncern metalurgiczny.
- Wielki bałagan - tak najczęściej menedżerowie z Ukrainy opisywali kupioną firmę i od razu zapowiedzieli gruntowną restrukturyzację. Wielkie zmiany (np. systemu płac na promujący wyższą wydajność) oraz wielkie inwestycje (np. w linię do budowy wież elektrowni wiatrowych) są jeszcze przed nimi. Ale pierwsze kroki do likwidacji \"bałaganu\" zostały już zrobione.
Wszystkie tereny stoczni (m.in. pochylnie) zostały ogrodzone, a wstęp za bramę mają tylko posiadacze przepustek. Zlikwidowano także metalowe budy, nazywane \"kanciapami\". Teoretycznie były one podręcznymi magazynkami sprzętu, np. dla spawaczy. W praktyce były to miejsca, w których stoczniowcy spędzali przerwy, jedli posiłki, a czasem - zamiast pracować - odpoczywali lub nawet pili alkohol.
Zmiany dotyczą jednak nie tylko pracowników fizycznych, ale i menedżerów. Ukraińcy zmienili zarząd. Odwołali prezesa Andrzeja Jaworskiego (stocznią kierował od wiosny 2006 r.) i członka zarządu Elżbietę Zmysłowską, która zajmowała się finansami. Obecnie zarząd jest dwuosobowy, a tworzą go: Igor Jacenko (wcześniej był szefem działu prawnego ISD Polska) i prof. Boshidar Metschkow (naukowiec, specjalista od budowy statków i zarządzania stoczniami). Na stanowisku prezesa jest wakat, trwają poszukiwania odpowiedniego kandydata.