Ukraina: 300 górników zablokowało drogę do granicy w Hrebennem

1452605028 blokada lwow npgu

fot: NPGU

Trzystu górników zablokowało we wtorek trasę do granicy z Polską w Hrebennem, walcząc o zaległe wypłaty z listopada i grudnia zeszłego roku.

fot: NPGU

Trzystu ukraińskich górników z kopalni Stepowa w obwodzie lwowskim we wtorek (12 stycznia) o godz. 9 rano (czasu polskiego) wyszło na trasę międzynarodową M09, blokując ruch ze Lwowa do przejścia granicznego z Polską w Rawie Ruskiej - Hrebennem. Ukraińskie służby drogowe podają, że blokada ma miejsce we wsiach Przemiwółki i Smereków, w odległości ok. 30 km od granicy państwa.

Protest - jak zapowiedziano dzień wcześniej na wiecu w Czerwonogrodzie - jest bezterminowy. Drogi blokowane będą tak długo, aż państwo przekaże 6 kopalniom państwowej spółki Lwowski Węgiel pieniądze potrzebne na wynagrodzenia za listopad i grudzień zeszłego roku.

Po wcześniejszych pikietach (m.in. przed Radą Najwyższą w Kijowie oraz blokowaniu dróg do mniej uczęszczanego punktu granicznego z Polską w Jagodzinie) górnikom wypłacono część pensji listopadowej.

W poniedziałek górnicy zapowiadali, że zablokują dwa przejścia graniczne, ustawiając blokady na drogach w odległości ok. 40 km od Lwowa. We wtorek najwidoczniej przyjęli łagodniejszy wariant blokady, przesuwając ją dwukrotnie bliżej w kierunku stolicy (przed Żółkwią). Zmierzający na zachód mają więc możliwość ominięcia zatoru, ale wiąże się to z dłuższym objazdem.

Według polskiej Straży Granicznej w Hrebennem maksymalny czas oczekiwania na wjazd do Polski wynosi we wtorek około 2 godzin.

Protest górników może być w kolejnych dniach zaostrzany przez zbliżanie blokad do granicy, aby skutecznie utrudnić ruch do Unii Europejskiej.

- Chcemy zwrócić w ten sposób uwagę prezydenta, premiera, ministra energetyki, ale także wspólnoty międzynarodowej na bałagan, korupcję i nieopowiedzialność panujące w ukraińskim sektorze paliwowo-energetycznym - mówił we wtorek Michaiło Wołyniec, szef największego Niezależnego Związku Zawodowego Górników Ukrainy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego