Ubezpieczenia: rewolucja w OC?

fot: Andrzej Bęben/ARC

Ubezpieczyciele są już prawie gotowi do uruchomienia systemu bezpośredniej likwidacji szkód

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wkrótce łatwiej będzie naprawić auto po stłuczce z cudzej winy. Ubezpieczyciele są już prawie gotowi do uruchomienia systemu bezpośredniej likwidacji szkód (BLS) - pisze Puls Biznesu.

Obejmujący cały rynek ubezpieczeniowy system BLS prawdopodobnie zacznie działać już w kwietniu. Taką datę podaje prezes grupy ubezpieczeniowej Uniqua Andrzej Jarczyk.

Potwierdzają to ustalenia "PB" w Polskiej Izbie Ubezpieczeń (PIU), która zajmuje się BLS. Celujemy z zakończeniem prac właśnie w kwiecień - mówi gazecie osoba zaangażowana w przygotowywanie systemu.

Ale oficjalnie PIU woli nie podawać dat. - Po zakończeniu testów wszystkich narzędzi i dopracowaniu kształtu umowy będziemy mogli podać oficjalny termin wejścia w życie BLS - ucina analityk PIU Marcin Tarczyński.

BLS to nowa usługa ubezpieczeniowa, która będzie zaszyta w polisach OC. Umożliwi klientom zgłaszanie szkód komunikacyjnych do towarzystwa, w którym mają obowiązkowe ubezpieczenie. Zakład zaś wypłaci odszkodowanie i naprawi auto, a następnie zwróci się do ubezpieczyciela sprawcy o zwrot wydatków.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.