Tychy: związkowcy z Fiata domagają się podwyżek

fot: Andrzej Bęben/ARC

Rok 2003: początek produkcji pandy...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Związkowcy z tyskiej fabryki Fiata domagają się podwyżki płac - po 420 zł brutto dla każdego pracownika. Przekonują, że firma przynosi zyski i powinna się nimi podzielić z zatrudnionymi. W środę przy bramie zakładu zorganizowali informacyjny wiec dla załogi.

Jak podaje Solidarność, zarząd spółki uzależnia wzrost wynagrodzeń od zgody pracowników na wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy do 12 miesięcy. Związkowcy się na to nie zgadzają.

Przewodnicząca Solidarności w Fiat Auto Poland (FAP) Wanda Stróżyk przekonywała, że w Fiacie zbiorowych podwyżek płac nie było od wielu lat, mimo że spółka co roku osiąga spore zyski.

- W latach 2011-2013 to było blisko pół miliarda zł. W tym roku prognozy też są optymistyczne. Uważamy, że firma powinna podzielić się zyskami z pracownikami. Na pewno na to zasługują. Władze koncernu co chwilę podkreślają, że jesteśmy najlepszym zakładem, a jednak wciąż zarabiamy kilkakrotnie mniej od pracowników Fiata we Włoszech - zaznaczyła.

Związkowcy sprzeciwiają się uzależnieniu wzrostu wynagrodzeń od zgody na wprowadzenie 12-miesięcznych okresów rozliczeniowych czasu pracy. Taki warunek w rozmowach ze stroną społeczną miał przedstawić zarząd spółki. Według "S", oznaczałoby to pozbawienie pracowników jakichkolwiek dodatkowych pieniędzy za pracę w nadgodzinach czy w soboty.

- Możliwa byłaby sytuacja, że przez pół roku pracownicy tyraliby po kilkanaście godzin dziennie, a zamiast pieniędzy dostaliby dni wolne do odebrania w kolejnych miesiącach. Na to nie ma i nie będzie naszej zgody - podkreśliła Stróżyk.

Możliwość wydłużenia okresów rozliczeniowych czasu pracy do 12 miesięcy została wprowadzona w ubiegłym roku w nowelizacji Kodeksu pracy. Przeciwko zmianom protestowały związki zawodowe.

- Wydłużenie okresu rozliczeniowego w naszej firmie na pewno nie służy ochronie miejsc pracy. Po tym, jak w ubiegłym roku zarząd zwolnił ponad 1400 osób, pozostali niemal cały czas pracują w nadgodzinach i w soboty. Pracy mamy aż za dużo. W naszej ocenie chodzi jedynie o maksymalizację zysków kosztem pracowników - wskazała przewodnicząca.

Rzecznik FAP Bogusław Cieślar przekazał, że w tym roku odbyło się kilka spotkań ze związkami działającymi w spółce i zapowiadanie są kolejne rozmowy.

- Tematem dialogu ze związkami zawodowymi są m.in. możliwości podwyżek płac, a także uelastycznienie czasu pracy, co dla pracodawcy ma istotne znaczenie na trudnym rynku europejskim, gdzie dynamicznie zmieniają się warunki, a dokąd trafia ponad 99 proc. produkowanych w Tychach samochodów - podkreślił.

Jak podał rzecznik, średnia płaca brutto w FAP to - z nadgodzinami - ok. 5700 zł brutto. W czerwcu pracownikom wypłacono premię efektywnościową (średnio 700 zł), a w lipcu nagrodę za efektywną pracę w pierwszym półroczu (średnio 1100 zł) i premię urlopową w wysokości 50 proc. płacy - podał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kolejny wiadukt w Katowicach do remontu. Miasto ogłosiło przetarg

Samorządowa spółka Katowickie Inwestycje zamawia remont wiaduktu drogowo-tramwajowego w ciągu ul. 1 Maja nad Aleją Murckowską, czyli drogą krajową nr 86. Miejski remont ma być skoordynowany z inwestycją PKP Polskich Linii Kolejowych dot. równoległego wiaduktu kolejowego nad DK86.

20 nowych tramwajów do końca sierpnia na śląskich torach

Tramwaje Śląskie dostały 136 mln złotych z KPO. Pozwoli to na zakup 20 nowoczesnych wagonów. 

Niebezpieczne manewry na S1. Co skłania kierowców do zawracania przed tunelami?

Obejście Węgierskiej Górki na drodze ekspresowej S1 to jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. Są tam imponujące estakady, mosty i tunele. I właśnie przed tunelami na tej trasie część kierowców „głupieje” – zawraca i jedzie pod prąd. Dlaczego tak się zachowują? - Znamy prawdopodobną przyczynę – informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

20. Marsz Autonomii z poparciem dla języka śląskiego

W sobotę, 11 lipca, jubileuszowy Marsz Autonomii przejdzie ulicami Katowic.