Tusk: Węgiel to nie kłopot
– Węgiel nie musi być i nie będzie polskim kłopotem. Zrobimy wszystko, co możliwe, żeby był szansą dla Polski, gwarancją bezpieczeństwa energetycznego kraju. To być może będzie oznaczało zwiększenie wydobycia.
Sprawy węgla należy widzieć w powiązaniu z energetyką, ograniczaną limitami emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Premier Buzek zaoferował służyć nam pomocą w rozwiązywaniu tego palącego problemu. Chcemy wydobywać więcej węgla i chcemy inwestować. Zależy nam, by wydobywanie węgla było efektywniejsze i tańsze. Dzięki temu będzie można też zarabiać na samym węglu. Żeby go skutecznie sprzedawać i spalać w polskich elektrowniach, musimy błyskawicznie zacząć działać, jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla, ponieważ przekroczenie limitów emisji spowodowałoby utratę opłacalności produkcji.
Niech górnictwo przestanie być kotwicą antyinflacyjną. Analitycy wyliczyli, że 15-procentowa podwyżka cen węgla przyniesie tylko dwuprocentowy wzrost cen energii. Kiedy uwolnione zostaną ceny węgla?
– Znam te wyliczenia. Musimy najpierw mieć mechanizm zabezpieczający i pewność, że uwolnienie cen nie spowoduje zachwiania rynku. Cóż z tego będą mieć górnicy, że za węgiel dostaną więcej pieniędzy, skoro wydadzą ich też znacznie więcej nie tylko na rachunki za energię, ale także na inne towary i usługi.
Po 25 latach pod ziemią górnik nie nadaje się do pracy. Niektórzy politycy PO dużo mówili o emeryturach pomostowych, a nam zależy na utrzymaniu dotychczasowych uprawnień. Jakie są zamierzenia rządu w tej sprawie?
– Nikt nie kwestionuje, że górnicy powinni być objęci emeryturą pomostową z zachowaniem 100. procent świadczeń. Trzeba jednak dobrze przygotować projekt ustawy, która musi objąć kilka grup zawodowych i uwzględniać realia ekonomiczne. Emerytury pomostowe trzeba przygotować, ale nie dlatego, że ktoś jest silniejszy i głośniej krzyczy. Niech nigdy nie będzie tak, że premierowi, ministrom czy posłom spodnie się trzęsą, bo przyszli silni ludzie pod Sejm i zapomną o tych najsłabszych, którzy nigdy nie przyjdą.
W „Gazecie Wyborczej” napisano, że jest już gotowe zarządzenie w sprawie wyboru rad nadzorczych i zarządów spółek skarbu państwa. Czy to oznacza, że jest już lista nazwisk i rusza wymiana kadr w firmach, w których państwo ma udziały?.
– To nie o wymianę chodzi. Jeśli rząd uzna za stosowne i niezbędne uwolnienie danej spółki od politycznego gorsetu, to podejmie taką decyzję. We władzach spółek znaleźli się ludzie z nadania partyjnego poprzedniej ekipy. Jeżeli są kompetentni, to nie ma problemu. Nam zależy, by w przyszłości nie było nawet pokusy obsadzania rad nadzorczych czy zarządów według klucza partyjnego. Dlatego tak ważne jest szybkie przygotowanie do prywatyzacji przynajmniej części spółek skarbu państwa. Nie chodzi przy tym o największe, strategiczne podmioty. Prywatyzacja spółek skarbu państwa jest jedyną, skuteczną metodą uwolnienia ich od upolityczniania.
Czy proces odpolitycznienia obejmie także spółki węglowe?
– Nie ma powodów do rewolucji kadrowej. Mamy zaufanie do zarządów spółek węglowych, ale jeśli się to zmieni, to będziemy szybko reagować.