Turystyka: alternatywa dla biur podróży?

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Janos Barits wyjaśnia, że firma cały czas bada rynek i potrzeby swoich klientów starając się wciąż poszerzać wachlarz swoich usług

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Samolot plus hotel, a do tego dodatkowe usługi takie jak np. transfer z lotniska, wynajem samochodu, dodatkowy bagaż - to koncepcja zorganizowanych wczasów przedstawiona przez firmę Wizz Tours podczas środowej (1 czerwca) konferencji prasowej w Katowicach.

Zdaniem Janosa Baritsa, dyrektora zarządzającego tej firmy, taka forma ma być - głównie za sprawą ceny - konkurencyjną alternatywą dla usług klasycznych "tour-operatorów".

130 destynacji (obsługiwanych wyłącznie przez linię Wizz Air) i ponad 30 tys. hoteli - to obecna oferta Wizz Tours. Pakiety są dostępne tylko za pośrednictwem internetu, i jak zapewnia Barits "ich ceny są tańszą opcją w porównaniu do cen podróży przy osobnej rezerwacji biletów i hotelu".

Platforma wizztours.com działa od 2 października 2015 r. i na chwilę obecną dostępna jest w 10 językach. Akceptuje płatności w pięciu walutach, których można dokonywać kartą kredytową i przelewem bankowym.

Od wczasów organizowanych przez klasyczne biura podróży oferta Wizz Tours różni się np. brakiem opiekuna czy rezydenta na miejscu pobytu. Klient otrzymuje w zasadzie tylko pakiet opłaconych usług i sam musi poradzić sobie z ich zrealizowaniem. Takie rozwiązanie przekłada się oczywiście na niższe ceny całego wyjazdu i nie powinno być w żaden sposób kłopotliwe dla turystów, którzy do tej pory całkowicie samodzielnie organizowali sobie wypoczynek. Dla tych którzy przyzwyczajeni są do bycia pod stałą opieką biura podróży może to jednak oznaczać trochę kłopotów np. językowych.

Janos Barits wyjaśnia jednak, że firma cały czas bada rynek i potrzeby swoich klientów starając się wciąż poszerzać wachlarz swoich usług.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.

Osoby między 18 a 20 rokiem życia zadłużone na niemal 100 mln zł

Niemal 100 mln zł to łączna kwota długów ponad 31 tys. osób między 18 a 20 rokiem życia - wynika z danych BIG InfoMonitor. Niemal połowa tej kwoty to zobowiązania pozakredytowe, np. mandaty za jazdę na gapę, czy nieopłacone rachunki za telefon lub internet.