Tuczno: redukcje nie mogą być celem samym w sobie

1452776437 salek pawel mos

fot: Ministerstwo Środowiska

Wiceminister Paweł Sałek zasygnalizował, że Polska będzie chciała wykorzystać sukces paryskiego porozumienia i przełożyć jego zapisy na unijną politykę klimatyczną

fot: Ministerstwo Środowiska

- Sama redukcja emisji bez trwałego powiązania z rozwojem gospodarczym na dłuższą metę nie ma sensu - napisał Paweł Sałek, doradca prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, były minister środowiska.

Słowa te skierował do uczestników seminarium „Polityka klimatyczna świata w świetle porozumienia paryskiego z okazji 40-lecia pontyfikatu JPII, lasy dla Polski, Polska dla świata – Climate - The New Manhattan Project – leśnictwo”.

Wydarzenie te rozpocznie się w niedzielę, 14 października, w Tucznie w woj. zachodniopomorskim i potrwa do środy, 17. Udział w nim zapowiedzieli tacy goście, jak: kardynał Gerhard Mueller (b. prefekt Kongregacji Nauki Wiary), prof. Antonino Zichichi, prof. Axel Schwerk, prof. Christopher Essex, prof. Jana Szyszki, b. minister środowiska oraz Kazimierz Grajcarek z Solidarności.

Oto cała treść listu:

„Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro, który odbył się w 1992 r. pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych, zapoczątkował globalną politykę klimatyczną. To historyczne spotkanie przyjęło szereg międzynarodowych porozumień, w tym m.in. „Ramową konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC)” i „Konwencję o zachowaniu różnorodności biologicznej (CBD)”.

25 lat debat i negocjacji dotyczących ochrony klimatu pokazuje rozbieżności między państwami w sposobie osiągania zakładanego celu, którym jest powstrzymanie wzrostu średniej temperatury na Ziemi. Debata klimatyczna pokazała również ograniczenia, jakie wiążą się z wypracowaniem jednolitego dla całego świata sposobu powstrzymania zmian klimatu.

Zdarzały się okresy zbliżenia stanowisk i ustalania wspólnych celów. Udało się to w Kioto w 1997 r., kiedy podpisano protokół do Konwencji Klimatycznej. Pomimo ogromnego sukcesu tego porozumienia, protokół z Kioto nie spełnił pokładanych w nim nadziej. Przyczyn wymieniano wiele. W mojej ocenie błędem było przekonanie, że sama redukcja emisji CO2 w oderwaniu od potrzeb rozwojowych poszczególnych obszarów świata przyniesie efekty. Zawrócimy uwagę, że protokół zobowiązywał tzw. kraje rozwinięte do redukcji emisji, a z drugiej strony pozwalał, aby kraje rozwijające w np. Chiny i Indie bez ograniczeń mogły rozpędzić gospodarkę bez balastu ograniczeń emisyjnych.

Jak pokazuje doświadczenie, zobowiązania redukcyjne nie mogą być celem samym w sobie. Brak powiązania wysiłków redukcyjnych z rozwojem gospodarczym nie buduje trwałego sukcesu.

Punktem zwrotnym w debacie i niejako powrotem do korzeni Konwencji Klimatycznej było przyjęcie w 2015 r. porozumienia paryskiego. To chyba pierwsze w historii negocjacji klimatycznych porozumienie, które ustaliło, że przeciwdziałanie zmianom klimatycznym wymaga działań wszystkich rządów-państw. Porozumienie radykalnie zmieniło dotychczasowe podejście, w którym tylko kraje rozwinięte były zobowiązane do działań na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych. W tym przypadku wszystkie strony porozumienia zobowiązane są do regularnego przedkładania tzw. krajowych wkładów (NDCs – Nationally Determined Contributions), w których określą swoje dobrowolnie wybrane cele polityki klimatycznej. Porozumienie nie wskazało również metod i dróg do osiągnięcia zakładanych celów.

Dzięki staraniom m.in. Polski, porozumienie paryskie wyznaczyło również wspólny cel dla wszystkich państw – aby w drugiej połowie XXI wieku osiągnąć równowagę między globalnymi emisjami gazów cieplarnianych a ich pochłanianiem, m.in. przez lasy. W ramach wspólnotowej polityki klimatycznej Unia Europejska, deklaruje wolę bycia liderem w ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych, dążąc do pełnej dekarbonizacji i zeroemisyjnej gospodarki.

Koszty ambicji UE są policzalne choćby w obszarach gospodarki objętych coraz bardziej restrykcyjnym systemem handlu emisjami. System ten spowodował, że w okresie 2013- 2018 tylko w Polsce koszt zakupu uprawnień do emisji wyniósł blisko 2 mld euro. W związku z postępującymi regulacjami jesteśmy zmuszani do zakupu m.in. zielonej energii. Zważywszy na wkład UE do globalnej emisji na poziomie około 8 proc. to koszty, jakie skłonna jest ponieść z kieszeni podatników Komisja Europejska, wydaje się wysoki. Pozostaje pytanie, czy jest to koszt racjonalny ekonomicznie i czy w dłuższej perspektywie przyniesie UE zakładane korzyści rozwojowe. Bo, jak wspomniałem wcześniej, sama redukcja emisji bez trwałego powiązania z rozwojem gospodarczym na dłuższą metę nie ma sensu”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.