Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.10 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

303.20 PLN (+0.73%)

ORLEN S.A.

136.00 PLN (+2.26%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.18 PLN (+1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.57 PLN (+2.82%)

Enea S.A.

26.20 PLN (-0.38%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

31.40 PLN (-1.88%)

Złoto

4 817.30 USD (+1.37%)

Srebro

76.43 USD (+2.91%)

Ropa naftowa

95.48 USD (-1.61%)

Gaz ziemny

2.68 USD (-1.90%)

Miedź

5.77 USD (+0.32%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.22%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.10 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

303.20 PLN (+0.73%)

ORLEN S.A.

136.00 PLN (+2.26%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.18 PLN (+1.64%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.57 PLN (+2.82%)

Enea S.A.

26.20 PLN (-0.38%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

31.40 PLN (-1.88%)

Złoto

4 817.30 USD (+1.37%)

Srebro

76.43 USD (+2.91%)

Ropa naftowa

95.48 USD (-1.61%)

Gaz ziemny

2.68 USD (-1.90%)

Miedź

5.77 USD (+0.32%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.22%)

Trzysta koni i wio do mety!

fot: ARC

Dawid Tomala w swoim warsztacie w czasie pracy nad składaniem kolejnego samochodu rajdowego

fot: ARC

Motoryzacją interesował się od dzieciństwa. Zawsze chciał być kierowcą rajdowym. W wieku 22 lat postanowił kupić starego peugeota 106 za jedyne 450 zł. Miał silnik 1,0 o mocy 45 koni. Po małym liftingu usiadł za kółkiem i pojechał na swój pierwszy rajd. Niebawem wyruszy na kolejny, lecz tym razem samochodem audi quattro.

Rozmontować cały samochód na drobne części i złożyć z powrotem? Czemu nie? Dla Dawida Tomali z Lędzin to żaden problem. Robił to już nieraz. Właśnie skończył składać swój najnowszy nabytek. To samochód marki Audi Quattro 80 Coupe B2.

- Kupiłem wersję drogową z myślą o przystosowaniu go do rajdów. Rozmontowałem auto w 70 proc. Podłoga musiała zostać rozcięta, ponieważ trzeba było znaleźć miejsce na napęd na cztery koła. Musiałem wymienić skrzynię biegów, zregenerować tylne zawieszenie i wymalować je farbą proszkową. Całe zawieszenie zrobione jest na nowych częściach. Silnik pojemności 2,2 ma teraz moc 300 koni. Podnosiłem go kilka razy z ojcem. Ciężar niesamowity, ale gdy się pracuje w warunkach garażowych, to nie ma innego wyjścia, trzeba nosić. Ale cieszę się. Mam prawdziwie rajdowe auto. Teraz będę nim startował w klasie 4, naturalnie po przeprowadzeniu testów na sprawdzonym terenie – chwali się Dawid.

Zanim jednak Dawid zasiadł za kierownicą audi, wpierw jeździł na rajdy wspomnianym Peugeotem 106. Mieszka niedaleko toru Fiata. Kilkakrotnie miał okazję obserwować popisy kierowców rajdowych.

Honda to już było coś
- Ryk silnika i duże prędkości – tak to określę. Ten mój peugeot to ani jedno, ani drugie. Już po kilku jazdach na torze przekonałem się, że trzeba pomyśleć o czymś konkretnym. Kupiłem więc kolejny samochód – hondę crx z 1999 r. – 124 konie. To już było coś. Z rajdu na rajd starałem się udoskonalać jakieś szczegóły to wymieniłem fotele, to kierownicę, to znowu hamulce. Wreszcie dołożyłem klatkę bezpieczeństwa, chroniącą przed wypadnięciem i wymaganą przez organizatorów zawodów w wyższych klasach – wyjaśnia Dawid Tomala.

Z nowym silnikiem o mocy 160 koni zdobył tytuł mistrza w swojej kategorii (k3) na rajdzie Samochodowych Mistrzostw Tychów. Wówczas uświadomił sobie, jak wielkie znaczenie mają zebrane doświadczenia.

- Nie do końca istotne jest to, co potrafi auto. Trzeba umieć przełamać się samemu, pozbyć się niepotrzebnych lęków i obaw. Ogromną rolę odgrywa pilot. Trzeba go sobie dobrać. To nie może być ktoś pierwszy lepszy. Tu liczy się przytomność umysłu, umiejętność posługiwania się mapą i sprzętem technicznym. Poza tym każdy rajd jest inny. Inna jest trasa, inne przeszkody do pokonania. Dla kierowcy to kolejne doświadczenie i trening, który uczy czegoś nowego. Tak na dobrą sprawę to mało jest w naszym regionie torów treningowych. Nie za bardzo wiadomo, gdzie sprawdzić samochód przed rajdem. Jak ktoś nie dysponuje garażem z kanałem, to niech nawet nie myśli o tej dyscyplinie. Trzeba bowiem pamiętać, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Nie można na nim oszczędzać ani pieniędzy, ani czasu – tłumaczy kierowca z Lędzin.

Swąd spod maski
Prawdziwy rajdowiec musi być też przygotowany na różne niespodzianki. Pewnego razu Dawid Tomala pędził jak szalony do mety i nagle samochód odmówił mu posłuszeństwa. Poczuł swąd dochodzący spod maski. Otworzył ją i dostrzegł, że przeciera się kabel prowadzący do akumulatora. Odchylił go lekko od masy, po czym przekręcił klucz w stacyjce. Wóz ruszył i Dawid szczęśliwie dotarł do mety. W końcowej klasyfikacji okazało się, że triumfował w całej serii zawodów Szombierki Rally Cup 2017.

Najbliższy sezon to dla Dawida Tomali uczestnictwo w rajdach klasy 4.

- Lada dzień wyjadę swoim nowym nabytkiem na trasę i wszystko stanie się jasne. Czy zawieszenie się nadaje, jakie będą najlepsze opony, czy wystarczy mocy. Wiadomo, inny jest układ masy samochodu, bo silnik pracuje z przodu, chociaż po zainstalowaniu napędu na cztery koła, masa rozłożyła się częściowo na tylną oś. Myślę, że dobrze ustawiłem geometrię zawieszenia. Jakby coś, to poprawię, a potem w trasę – śmieje się Tomala.

Jedno jest pewne. Na szychtę do kopalni Ziemowit na pewno nie pojedzie swoim wyścigowym cackiem. Jak sam powiada, samochód rajdowy przeznaczony jest do udziału w zawodach. Do jazdy po ulicy rajdowiec musi zaopatrzyć się w inny pojazd. To się nazywa profesjonalizm.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wygrali licytację, by zwiedzić kopalnię

W Zakładzie Górniczym Janina w Libiążu gościli Barbara i Michał – zwycięzcy jednej z dwóch licytacji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Dzięki ich ogromnej hojności i otwartym sercom, mogliśmy wspólnie wesprzeć szczytny cel, a w zamian uchylić rąbka tajemnicy podziemnego świata jednej z kopalń  - podkreślają przedstawiciele Południowego Koncernu Węglowego.

Jastrzębie-Zdrój otrzymało dofinansowanie na Łaźnię Moszczenica

Część postindustrialnego obiektu Łaźni Moszczenica, wraz z przyległym terenem, będzie zagospodarowana na cele społeczne, edukacyjne, gospodarcze oraz kulturowe. Projekt otrzymał właśnie dofinansowanie na ponad 29 mln zł.

Kochamy wielkanocne tradycje

Na granicy Chorzowa i Katowic topiono marzanny, pleciono palmy i malowano jaja. Śmiechu było przy tym co niemiara. Pomyśleć, że takie zwyczaje kultywuje się jeszcze w samym centrum wielkiej aglomeracji.  Do skansenu w Chorzowie zjechali mieszkańcy ze wszystkich stron naszego regionu. Przywieźli z sobą marzanny ubrane w pstrokate spódnice i koszule. Byli i tacy, którzy klecili kukły

Tak święcono pokarmy na katowickim Nikiszowcu

W Wielką Sobotę, 4 kwietnia, na katowickim Nikiszowcu odbyło się czwarte święcenie pokarmów w strojach ludowych. W Kościele św. Anny pojawiły się tłumy wiernych i turystów.