Trzysta koni i wio do mety!

fot: ARC

Dawid Tomala w swoim warsztacie w czasie pracy nad składaniem kolejnego samochodu rajdowego

fot: ARC

Motoryzacją interesował się od dzieciństwa. Zawsze chciał być kierowcą rajdowym. W wieku 22 lat postanowił kupić starego peugeota 106 za jedyne 450 zł. Miał silnik 1,0 o mocy 45 koni. Po małym liftingu usiadł za kółkiem i pojechał na swój pierwszy rajd. Niebawem wyruszy na kolejny, lecz tym razem samochodem audi quattro.

Rozmontować cały samochód na drobne części i złożyć z powrotem? Czemu nie? Dla Dawida Tomali z Lędzin to żaden problem. Robił to już nieraz. Właśnie skończył składać swój najnowszy nabytek. To samochód marki Audi Quattro 80 Coupe B2.

- Kupiłem wersję drogową z myślą o przystosowaniu go do rajdów. Rozmontowałem auto w 70 proc. Podłoga musiała zostać rozcięta, ponieważ trzeba było znaleźć miejsce na napęd na cztery koła. Musiałem wymienić skrzynię biegów, zregenerować tylne zawieszenie i wymalować je farbą proszkową. Całe zawieszenie zrobione jest na nowych częściach. Silnik pojemności 2,2 ma teraz moc 300 koni. Podnosiłem go kilka razy z ojcem. Ciężar niesamowity, ale gdy się pracuje w warunkach garażowych, to nie ma innego wyjścia, trzeba nosić. Ale cieszę się. Mam prawdziwie rajdowe auto. Teraz będę nim startował w klasie 4, naturalnie po przeprowadzeniu testów na sprawdzonym terenie – chwali się Dawid.

Zanim jednak Dawid zasiadł za kierownicą audi, wpierw jeździł na rajdy wspomnianym Peugeotem 106. Mieszka niedaleko toru Fiata. Kilkakrotnie miał okazję obserwować popisy kierowców rajdowych.

Honda to już było coś
- Ryk silnika i duże prędkości – tak to określę. Ten mój peugeot to ani jedno, ani drugie. Już po kilku jazdach na torze przekonałem się, że trzeba pomyśleć o czymś konkretnym. Kupiłem więc kolejny samochód – hondę crx z 1999 r. – 124 konie. To już było coś. Z rajdu na rajd starałem się udoskonalać jakieś szczegóły to wymieniłem fotele, to kierownicę, to znowu hamulce. Wreszcie dołożyłem klatkę bezpieczeństwa, chroniącą przed wypadnięciem i wymaganą przez organizatorów zawodów w wyższych klasach – wyjaśnia Dawid Tomala.

Z nowym silnikiem o mocy 160 koni zdobył tytuł mistrza w swojej kategorii (k3) na rajdzie Samochodowych Mistrzostw Tychów. Wówczas uświadomił sobie, jak wielkie znaczenie mają zebrane doświadczenia.

- Nie do końca istotne jest to, co potrafi auto. Trzeba umieć przełamać się samemu, pozbyć się niepotrzebnych lęków i obaw. Ogromną rolę odgrywa pilot. Trzeba go sobie dobrać. To nie może być ktoś pierwszy lepszy. Tu liczy się przytomność umysłu, umiejętność posługiwania się mapą i sprzętem technicznym. Poza tym każdy rajd jest inny. Inna jest trasa, inne przeszkody do pokonania. Dla kierowcy to kolejne doświadczenie i trening, który uczy czegoś nowego. Tak na dobrą sprawę to mało jest w naszym regionie torów treningowych. Nie za bardzo wiadomo, gdzie sprawdzić samochód przed rajdem. Jak ktoś nie dysponuje garażem z kanałem, to niech nawet nie myśli o tej dyscyplinie. Trzeba bowiem pamiętać, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. Nie można na nim oszczędzać ani pieniędzy, ani czasu – tłumaczy kierowca z Lędzin.

Swąd spod maski
Prawdziwy rajdowiec musi być też przygotowany na różne niespodzianki. Pewnego razu Dawid Tomala pędził jak szalony do mety i nagle samochód odmówił mu posłuszeństwa. Poczuł swąd dochodzący spod maski. Otworzył ją i dostrzegł, że przeciera się kabel prowadzący do akumulatora. Odchylił go lekko od masy, po czym przekręcił klucz w stacyjce. Wóz ruszył i Dawid szczęśliwie dotarł do mety. W końcowej klasyfikacji okazało się, że triumfował w całej serii zawodów Szombierki Rally Cup 2017.

Najbliższy sezon to dla Dawida Tomali uczestnictwo w rajdach klasy 4.

- Lada dzień wyjadę swoim nowym nabytkiem na trasę i wszystko stanie się jasne. Czy zawieszenie się nadaje, jakie będą najlepsze opony, czy wystarczy mocy. Wiadomo, inny jest układ masy samochodu, bo silnik pracuje z przodu, chociaż po zainstalowaniu napędu na cztery koła, masa rozłożyła się częściowo na tylną oś. Myślę, że dobrze ustawiłem geometrię zawieszenia. Jakby coś, to poprawię, a potem w trasę – śmieje się Tomala.

Jedno jest pewne. Na szychtę do kopalni Ziemowit na pewno nie pojedzie swoim wyścigowym cackiem. Jak sam powiada, samochód rajdowy przeznaczony jest do udziału w zawodach. Do jazdy po ulicy rajdowiec musi zaopatrzyć się w inny pojazd. To się nazywa profesjonalizm.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Gagarin na Śląsku. Odwiedzał kopalnie i górników

Chcesz zobaczyć jak Jurij Gagarin odwiedzał Śląsk i górników? Polska Grupa Górnicza w mediach społecznościowych udostępniła archiwalne zdjęcia z tej wizyty. PGG Szuka autora tych fotografii. 

Tragedia górnośląska w cieniu kopalnianych wież

Wystawa Instytutu im. Wojciecha Korfantego „Trauma Pokoleń. Tragedia Górnośląska” jest prezentowana w Świętochłowicach na terenie Wież KWK Polska (ul. Wojska Polskiego 16c, Świętochłowice).  do 2 października. 

Królowa Sportu znów zawładnie Kotłem Czarownic. Wielki finał sezonu na Stadionie Śląskim

W piątek, 18 września 2026 r., Superauto.pl Stadion Śląski w Chorzowie po raz 72. stanie się areną Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego – najstarszego nieprzerwanie organizowanego mityngu lekkoatletycznego w Polsce. Wydarzenie zaliczane do prestiżowego cyklu World Athletics Continental Tour Silver zakończy sezon lekkoatletyczny 2026 i zgromadzi czołówkę polskich i zagranicznych zawodników.

Znaleziono wstrząsające fotografie wykonane po pacyfikacji kopalni Wujek

Śląskie Centrum Wolności i Solidarności w Katowicach otrzymało niezwykle ciekawy dar. To fotografie wykonane krótko po pacyfikacji strajku w kopalni Wujek. Znaleziono je podczas likwidacji jednego z mieszkań.