Trzydzieści pięć kilo na głowę

fot: Maciej Dorosiński

W aparatach tlenowych powietrze wydychane przez ratownika przechodzi przez pochłaniacz, biegnie do worka oddechowego, obiega chłodnicę zawierającą wkład lodowy i wężem wdechowym wraca do jego płuc

fot: Maciej Dorosiński

Sprzęt ochrony osobistej wraz z roboczym aparatem regeneracyjnym BG4 EP to nawet 20 kilogramów ciężaru. Do tego dochodzi wyposażenie techniczne, narzędzia hydrauliczne, poduszki powietrzne, czyli dodatkowych 15 kilogramów jak nic. W sumie 35 kilogramów bagażu musi zabrać z sobą do akcji ratownik górniczy pracujący w temperaturach przekraczających nierzadko 45 stopni Celsjusza. W jaki sposób mu ulżyć?

Zdaniem Grzegorza Kinela, kierownika zmiany w Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, pole manewru konstruktorów tego typu sprzętu jest ograniczone.

- Najnowsze wynalazki zmierzają raczej do zapewnienia ratownikom większego komfortu pracy. Niestety, ciężary redukuje się najtrudniej, choć i w tej dziedzinie obserwujemy niewielkie postępy - wyjaśnia.

Blachy wyparł plastik
W ostatnich latach dobre efekty przyniosło zastąpienie butli tlenowych wykonanych ze stali kompozytowymi, pokrytymi włóknem węglowym. Ciężkie blachy, z których dotychczas wykonywano szereg elementów technicznych aparatów tlenowych, wyparł plastik. Zabiegi te przynosiły różne skutki. Dla przykładu w stosunkowo ciężkich aparatach W 70 pochłaniacz znajduje się w obudowie metalowej, co ułatwia oddawanie ciepła. Aparat BG4 EP wyposażony jest w lżejszy pochłaniacz plastikowy. Cóż jednak z tego, skoro tworzywo sztuczne utrudnia oddawanie ciepła?

Zdesperowani Ukraińcy wpadli na pomysł, aby zmniejszyć porcje lodu zakładanego do chłodnicy aparatu R30 własnej konstrukcji. Zredukowali jego objętość prawie o połowę - z 1,2 kg do 0,7 kg. Skróceniu uległa jednak wydajność urządzenia. W wielu sytuacjach założenie drugiej porcji lodu staje się nieodzowne.

- To jest typowa gra na "coś za coś". Należy zadać sobie pytanie, czy w ogóle warto w niej uczestniczyć - argumentuje Kinel.

W aparatach tlenowych powietrze wydychane przez ratownika przechodzi przez pochłaniacz, biegnie do worka oddechowego, obiega chłodnicę zawierającą wkład lodowy i wężem wdechowym wraca do jego płuc. Lód powoduje schłodzenie powietrza o prawie 20 stopni. W trudnych warunkach klimatycznych szybko się jednak topi. Oszczędzanie na lodzie nie ma zatem szczególnego uzasadnienia. Tym bardziej, że ważąca ponad jeden kilogram bryła zapewnia ratownikowi bezpieczną i komfortową pracę nawet do 3 godzin.

Żel zamiast lodu
Niedawno firma Draeger wypuściła na rynek aparaty, w których bryły lodu zastąpiono specjalnym żelem. Efekt? Nie zdołano wyeliminować nawet pół kilograma ciężaru.

Jedyny większy postęp, jaki uzyskali konstruktorzy, polegał na wprowadzeniu do użytku butli tlenowych pokrytych materiałem kompozytowym. Dawniej wykonywano je ze stali, obecnie ich wnętrze wyłożone jest aluminium. Dwulitrowa butla stała się tym samym o cały kilogram lżejsza.

I na tym koniec. Zdaniem ekspertów od ratownictwa dzisiejsza myśl techniczna na dalsze redukowanie ciężarów nie pozwala. Poza tym, czego jak czego, ale kilogramów z pleców i ramion górniczych zastępów ratowniczych w przyszłości raczej ubywać nie będzie. Wprost przeciwnie. Polskie górnictwo schodzi do coraz niższych pokładów, gdzie warunki klimatyczne są jeszcze trudniejsze.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zwiedzili EC Szombierki. To była gratka dla miłośników historii techniki i architektury

20 czerwca Bytomianie mieli okazję zobaczyć z bliska, jak postępują prace związane z rewitalizacją Elektrociepłowni Szombierki. Podczas II Dni Otwartych zorganizowanych przez Grupę Arche uczestnicy zwiedzili jeden z najcenniejszych zabytków poprzemysłowych w regionie i poznali plany dotyczące jego przyszłego zagospodarowania.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

Jacek Korski: Pamiątka z przeszłości, czyli historia niezwykła pewnego kombajnu

W poniedziałek 15 czerwca miałem okazję obserwować pod ziemią w Kopalni Guido w Zabrzu otwarcie i penetrację na zasadach akcji ratowniczej wyrobiska, w którym przypuszczano, że znajduje się prototypowy kombajn ścianowy KDS-1. Na zasadach akcji ratowniczej, bo tak stanowią przepisy górnicze. Takie działanie miało kilka pozytywów - pisze Jacek Korski.

Gotowi na wielką metropolię?

Czescy samorządowcy nalegają na szybkie powołanie do życia metropolii, która połączyłaby Katowice z Ostrawą. Ogłosili to podczas dorocznego, XXXII Spotkania Biznesu Czech, Polski i Słowacji, które odbyło się w ub. tygodniu w ostrawskim magistracie.