Transport: powstaną (u nas) automatyczne wypożyczalnie aut

Firma car2go, największy na świecie operator krótkoterminowych wypożyczalni miejskich samochodów (carsharing) zapowiada, że w lecie przyszłego roku powinna rozpocząć działalność w Polsce. Operator chce zacząć od Warszawy, trwają też rozmowy w innymi miastami.

- Prowadzone są rozmowy z różnymi miastami w Polsce i w innych krajach regionu, jak np. Czechy i Węgry. Rozpoczęcie działalności w Warszawie uzależnione jest od wyników przetargów, ale mam nadzieje, że w stolicy będziemy mogli wystartować późnym latem 2015 r. - poinformował PAP w czwartek Wojtek Dzięgielewski, manager ds. rozwoju biznesu car2go Europe GmbH.

Według przedstawionych przez niego planów na początek w stolicy pojawiłoby się 350 samochodów na wynajem marki Smart w wersji dwuosobowej, napędzanych silnikami spalinowymi. Dostępne one byłyby wprost z ulicy bez stałych stacji bazowych (system free floating).

Jak dodał Dzięgielewski, firma prowadzi rozmowy także z innymi polskimi miastami, m.in. z Wrocławiem i Łodzią.

Firma car2go to największy na świecie operator krótkoterminowych wypożyczalni miejskich samochodów. Należy do niemieckiego koncernu Daimler AG, producenta samochodów Mercedes-Benz i Smart. System obecnie funkcjonuje w 30 miastach w Europie, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Do tej pory z usługi, która działa od 2009 r. skorzystało na całym świecie ponad 1 mln osób. Do ich dyspozycji jest 12,5 tysięcy dwumiejscowych smartów.

Wypożyczalnia niewielkich aut działa podobnie do znanych w naszym kraju miejskich wypożyczalni rowerów. Wystarczy zarejestrować się w programie, za pomocą specjalnej aplikacji zlokalizować najbliższy samochód i otworzyć go przy użyciu otrzymanej wcześniej karty. Później można zostawić pojazd niemal w dowolnym miejscu. Opłata za wynajem naliczana jest minutowo. Na razie nie są znane ceny usługi car2go na polskim rynku. W europejskich miastach wynosi ona około 30 eurocentów za minutę i 14,9 euro za godzinę użytkowania.

Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie poinformował PAP, że jest duże zainteresowanie uruchomieniem usługi carsharingu w stolicy - w ciągu roku odnotowano kilkanaście zapytań ze strony firm zainteresowanych tą usługą.

- Zainteresowanie wdrożeniem usług w Warszawie wykazało kilkanaście firm, w związku z tym trwają uzgodnienia zmierzające do wyłonienia jednego lub więcej operatorów w sposób transparentny - zaznaczył.

Według niego obecnie trwają uzgodnienia zmierzające do ustalenia kryteriów i przygotowania niezbędnych procedur. W pierwszym kwartale przyszłego roku nastąpi ogłoszenie postępowania, by usługi mogły ruszyć jeszcze w tym samym roku.

Jak podkreślił rzecznik ZTK, większość rozwiniętych miast na świecie zauważyło, że dostępność usług carsharingu powiększa możliwość alternatywnych dla własnego samochodu sposobów poruszania się po mieście (obok komunikacji miejskiej, rowerów i taksówek) i przyczynia się do zmniejszenia ogólnego wskaźnika motoryzacji, czyli ilości samochodów w stosunku do liczby mieszkańców. Miasta zatem na rozmaite sposoby zachęcają do korzystania z carsharingu i wspierają operatorów, którzy spełniają kryteria przez nie ustanowione.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.