Transport: koleją z Chin do Polski taniej i szybciej

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Grupa PKP CARGO realizuje blisko 60 proc. przewozów kolejowych węgla kamiennego w Polsce

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Transport towarów koleją z Chin do Polski jest szybszy niż statkiem i tańszy niż samolotem, dlatego rośnie nim zainteresowanie. Polska ma szansę stać się hubem obsługującym wymianę handlową między Chinami a Europą zachodnią.

- Czas przewozu towarów z Chin koleją jest znacznie krótszy w porównaniu do transportu morskiego i jednocześnie znacznie tańszy od transportu lotniczego. Dlatego przewozami kolejowymi interesują się przede wszystkim te firmy, którym zależy, aby ich towary w jak najkrótszym czasie znalazły się w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej - powiedziała PAP członek zarządu PKP Cargo Connect Iwona Skurzewska.

Pociągi z Chin do Polski jadą od 11 do 14 dni zaś transport morski trwa od 35 do nawet 50 dni. Na jednym pociągu z Chin przyjeżdża około 50 kontenerów 40-stopowych. Jeden taki kontener jest mniej więcej odpowiednikiem samochodu ciężarowego typu TIR.

Z Chin do Polski i dalej do Europy wożone są towary wysoko przetworzone, szeroko rozumiana elektronika np. komputery, tablety, telefony i odzież. W drugą stronę jedzie między innymi alkohol (piwo, wódka, wino), artykuły spożywcze (słodycze, olej, soki, owoce), samochody i części samochodowe. Z Polski w pociągu jadą także kontenery-chłodnie, w których utrzymywana jest stała temperatura na całej trasie przejazdu. To pozwala na bezpieczny przewóz artykułów spożywczych.

Obecnie Grupa PKP Cargo obsługuje ok. 20 pociągów tygodniowo kursujących między Chinami a Polską. - Dostajemy sygnały od klientów, że zapotrzebowanie na te transporty będzie nadal rosnąć - podkreśliła Skurzewska.

Dodała, że zaletą transportu ładunków kontenerami jest to, że można w nich przewozić w zasadzie wszystkie rodzaje towarów. - Kontenery te są bardzo dobrze zabezpieczone, do ich ochrony wykorzystuje się najnowsze technologie - podkreśliła Skurzewska.

Pociągi z Chin mogą jechać dwoma trasami. - Jedna prowadzi trasą kolei transsyberyjskiej, a druga prowadzi przez Kazachstan. Do Polski pociągi z Chin wjeżdżają przez przejście graniczne Terespol-Brześć - dodała.

W większości wypadków kontenery przywożone koleją do Europy z Chin przejeżdżają przez centrum logistyczne Grupy PKP Cargo w Małaszewiczach, położone niedaleko granicy polsko-białoruskiej.

- Tam następuje przeładunek na wagony normalnotorowe(w Rosji szerokość torów jest większa niż w Europie-PAP), którymi kontenery mogą bezpośrednio dojechać np. do Niemiec, Holandii, Czech lub Austrii. PKP Cargo kompleksowo obsługuje takie połączenia. Zapewniamy ich pełną obsługę logistyczną w zakresie przewozu, przeładunku, składowania, kwestii celnych i innych formalności - zaznaczyła Skurzewska.

- Główna część transportowanych przez Grupę PKP Cargo towarów z Chin jedzie do Niemiec i Europy Zachodniej - dodała.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Badania jaskiń podważają podręcznikowy obraz Tatr

Czy lodowce rzeczywiście wyrzeźbiły tatrzańskie doliny? Nowe badania polsko-amerykańskiego zespołu naukowców pokazują, że odpowiedź może być zaskakująca. Analiza osadów zachowanych głęboko w tatrzańskich jaskiniach wskazuje, że około 80 proc. współczesnej głębokości dolin po północnej stronie Tatr istniało już 1,6 mln lat temu – zanim doszło do największych zlodowaceń plejstocenu.

Urlopowe remonty? No niestety, to polska tradycja

Blisko 60 proc. ankietowanych wskazało, że przynajmniej część urlopu przeznacza na naprawy, odświeżanie lub remont mieszkania - wynika z raportu UCE Research i platformy Fachurra.pl. W ocenie ekspertów wpływ na te decyzje mają rosnące w ostatnich latach koszty usług remontowo-budowlanych.

Przydomowa retencja to przyszłość

Zakaz tzw. greenwashingu z lekkim opóźnieniem

Sejmowe komisje uznały w środę, że opracowany przez UOKiK projekt zakazujący tzw. greenwashingu, czyli reklamowania produktów jako przyjaznych dla środowiska, choć nie potwierdza tego stosowny certyfikat, wymaga "przemyślenia" przez wnioskodawcę. Rozpatrzenie projektu przeniesiono na wrzesień.

Gliwice domykają obwodnicę. Zgłosiło się 10 wykonawców

Zakończyło się przyjmowanie ofert w przetargu na budowę brakującego fragmentu południowej obwodnicy Gliwic między ul. Rybnicką a ul. Bojkowską. Do postępowania zgłosiło się 10 firm, a ich propozycje cenowe mieszczą się w przedziale od nieco ponad 29 mln zł do niemal 40 mln zł – informują w gliwickim magistracie.