Traczyk z COIG: W oddali zobaczyłem ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś najgorszego

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom. 

WTC ponad 25 lat temu

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom. 

Wieżowce World Trade Center runęły. Zginęło blisko 3 tys. osób, w tym obywatele wielu krajów oraz strażacy i policjanci ratujący ludzi. Wśród ofiar znalazło się sześcioro Polaków. Świadkami tych tragicznych wydarzeń byli też nasi rodacy. Do jednego z nich, Zbigniewa Traczyka, byłego pracownika Centralnego Ośrodka Informatyki Górnictwa w Katowicach, udało nam się przed laty dotrzeć. Mówił nam wówczas, że wtedy, w Nowym Jorku, otrzymał drugie życie. O tamtych wydarzeniach opowiadał spokojnie, bez emocji, jakby relacjonował film katastroficzny. 

Jak domek z kart

Był słoneczny poranek, gdy o 8.46 w północną wieżę WTC uderzył pierwszy z uprowadzonych samolotów Boeing 767 linii American Airlines. Szesnaście minut później w drugą wieżę wbił się kolejny Boeing 767 należący do United Airlines. Uderzenia wypełnionych po brzegi paliwem maszyn spowodowały olbrzymie wybuchy i pożar.

– Byłem wówczas w domu, wziąłem urlop. Nagle słyszę, dzwoni telefon. Odbieram, a to kolega z pracy informuje mnie, że jakaś awionetka uderzyła w bliźniacze wieże na Wall Street. Pomyślałem sobie, to ci dopiero. Lecz gdy podszedłem do okna i ujrzałem w oddali ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś o wiele gorszego. I nie myliłem się. Niebawem telewizyjne wiadomości podały całą, gorzką prawdę. Dosłownie zdrętwiałem z przerażenia – przyznał nasz rozmówca.

Trudno o racjonalne zachowanie w podobnych sytuacjach. Jedne myśli biją się z drugimi. Jechać do firmy, a może zatelefonować. Najpierw wypadałoby powiadomić rodzinę w Polsce, że wszystko jest OK, lecz po kwadransie na wszystko jest już za późno. Nowojorska komunikacja przestaje działać, nie można się z nikim porozumieć telefonicznie. Jedynie mail do Polski jakimś cudem przeszedł, dowiedział się później.

Biura banku, w którym pracował, znajdowały się na Manhattanie dwie ulice dalej od WTC, ale w podziemiach jednej z wież była zainstalowana druga serwerownia należąca do jego firmy, zapasowe centrum przetwarzania danych. 

– Często się tam chodziło. Pamiętam wnętrze tego wieżowca, stanowiącego zresztą własność miasta. Wielkiego wrażenia nie robiło, takie sobie, tanie, w sumie byle jakie. Miały tam swoje siedziby setki drobnych firm, głównie banków inwestycyjnych. Szkopuł jednak w tym, że to właśnie takie przedsiębiorstwa budowały od dziesiątek lat amerykańską potęgę gospodarczą. I nagle wszystko runęło jak domek z kart. Często wracam myślami do tamtych chwil. Ale odnoszę wrażenie, że gdybym znalazł się 11 września 2001 r. rankiem w podziemiach World Trade Center, umknąłbym śmierci. Takiej szansy nie mieli ludzie znajdujący się na wysokich piętrach. Jeśli od razu nie spłonęli żywcem, uciekali przez okno. Skakali, bo co im pozostało? Nie mam pojęcia, w jaki sposób zginął jeden z naszych pracowników. Miał pecha, został zaproszony na jakąś konferencję. Poszedł i przepadł bez wieści – opowiadał Zbigniew Traczyk.


Wymarła okolica

Tamtego dnia długo spoglądał z okna swego mieszkania na dymiące wieże. Dzieliło go od nich czterdzieści kilometrów, ale przy bezchmurnym niebie widoczność była bardzo dobra, zwłaszcza przez lornetkę. Wieczorem mieszkańcy osiedla, którzy ocaleli z katastrofy, zaczęli wracać do domów. Niektórzy robili wrażenie, jakby wyjechali na powierzchnię po szychcie w kopalni. O spotkaniu z nimi opowiadał podczas niedzielnej mszy miejscowy proboszcz. Ludzie opuszczali kościół w milczeniu. Musiało upłynąć kilka dni, zanim pojęli ogrom tragedii.

– Na Manhattanie pojawiłem się tydzień później. Nie dotarłem do miejsca, w którym stały wieże, bo drogi dojścia były zablokowane przez policję. Okolica tętniąca jeszcze nie tak dawno życiem przez okrągłą dobę sprawiała wrażenie wymarłej. Wszędzie unosił się fetor spalenizny. Bank, w którym odpowiadałem za bezpieczeństwo danych, poniósł straty rzędu 10 mln dolarów. Tyle kosztował zatopiony w podziemiach WTC sprzęt, ale nie utraciliśmy najważniejszego – danych. Bez nich musielibyśmy pakować manatki. Większość firm mieszczących się w bliźniaczych wieżach nie przetrwała, ponieważ nie posiadała zapasowych serwerowni. Ich dane przepadły bezpowrotnie. Na takie ryzyko amerykański biznes nie był wówczas przygotowany. Nie pomogły milionowe odszkodowania i nowi menedżerowie. Interes zwyczajnie przestał się kręcić i skutki tego trwają do dzisiaj – wspominał Zbigniew Traczyk, który w katowickim COIG-u odpowiadał za bezpieczeństwo danych.

Jak ustalono, w zamachu al-Kaidy na Nowy Jork śmierć poniosło 2749 osób. Bardzo duże straty dotknęły służby miejskie. W trakcie akcji ratunkowej poległo ponad 300 strażaków i policjantów. W miejscu tragedii stoi dziś symboliczny pomnik. Wcześniej ogłoszono konkurs na projekt memoriału. Okazał się jednym z największych przedsięwzięć tego typu. Spośród blisko 5200 zgłoszeń zwyciężył projekt Michaela Arada – „Reflecting Absence”. Kluczową rolę odgrywają w nim woda, rytm i symboliczna pustka. W miejsce strzelistych konstrukcji pojawiła się przestrzeń ciszy i refleksji. W pierwszą rocznicę zamachu również w Warszawie, w Parku Skaryszewskim, odsłonięto płytę poświęconą pamięci jego ofiar.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląsk ma ogromny potencjał ludzi i gospodarczy – te atuty trzeba wykorzystać

Monika Rosa: Branże przemysłu ciężkiego pozostawiły po sobie wysoką kulturę pracy i wiedzę techniczną, którą posiadają mieszkańcy regiony i te atuty  stanowią doskonałą płaszczyznę w kierunku rozwoju nowych kompetencji.

Przejazdy kolejowe powinny być monitorowane, a wszyscy kierowcy popełniający wykroczenia karani

Poprawienie bezpieczeństwa na przejazdach drogowo-kolejowych wymaga zainstalowania tam urządzeń monitorujących, dzięki którym kierowcy popełniający wykroczenia byliby automatycznie karani - przekazał prezes Urzędu Transportu Kolejowego Ignacy Góra.

Od rana dziewięć odwołanych pociągów Kolei Śląskich, kilkanaście opóźnionych

W piątek rano do godz. 7. odwołanych zostało dziewięć pociągów Kolei Śląskich, kilkanaście było poważnie opóźnionych - wynika z bieżącej informacji przewoźnika o utrudnieniach. W piątek do godz. 12. trwa protest związku zawodowego maszynistów.

Bezpłatna diagnostyka onkologiczna w zabrzańskim szpitalu. Zdążyć przed nowotworem!

Szpital Specjalistyczny w Zabrzu Sp. z o.o. zaprasza do udziału w akcji profilaktycznej, w ramach której wykonywane będą badania medyczne ukierunkowane na wczesne wykrycie nowotworów głowy i szyi. Wydarzenie zaplanowano w ramach XIV Europejskiego Tygodnia Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi.