To są progi, których nie wolno przekraczać!

fot: Krystian Krawczyk

Nie tylko solą i węglem zachwycają się w Polsce turyści. Pod Chełmem Lubelskim białe korytarze w złożu kredy stały się atrakcją dla zwiedzających

fot: Krystian Krawczyk

Setki kilometrów podziemnych ścieżek, przystanie, sztolnie, szyby, maszynownie, stajnie, restauracje, boiska, sanatoria, puby, kina a nawet kaplice, do których ludzie zjeżdżają na górnicze msze - turystyka w polskich kopalniach notuje szczyty popularności. A zespół w Wyższym Urzędzie Górniczym głowi się nad tym, jak milionom żądnych wrażeń osób zagwarantować, że szczęśliwie wyjadą na powierzchnię.

Praktyczne wnioski, które gremium fachowców górniczych i naukowców przedstawi na zlecenie prezesa WUG do końca marca przyszłego roku, będą wiążące tylko dla 4 kopalń (w Bochni, Wieliczce i Zabrzu), bo tylko one w całej Polsce znajdują się dziś pod jurysdykcją WUG i podlegają rygorom prawa geologicznego i górniczego.

- Poprawa bezpieczeństwa w kopalni Guido, do której mieliśmy pewne zastrzeżenia podczas sierpniowej kontroli, nie będzie trudna ani czasochłonna - ocenia dr Marek Jarczyk, dyrektor Departamentu Górnictwa WUG i przewodniczący gremium. - Trzeba udoskonalić zarządzanie, podnieść profesjonalizm obsługi technicznej. Na pewno nie ma potrzeby zamykania kopalni! - uspokaja specjalista.

A jak przedstawia się rzeczywisty stan bezpieczeństwa turystów na niezliczonych trasach podziemnych, których teoretycznie strzegą powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego? Strach pomyśleć, ponieważ nie wie tego dziś nikt.

Na szczęście prócz opracowania podstawowych procedur dla "swoich" kopalń zespół WUG dostał też drugie zadanie:

- Przeanalizujemy obowiązujące przepisy. Może niezbędne byłoby całkiem nowe rozporządzenie ministra środowiska dotyczące ruchu turystycznego pod ziemią? Z Warszawy dochodzą słuchy, że władze nie wykluczają ujednolicenia i rozszerzenia nadzoru na wszystkie podziemne atrakcje w Polsce. Być może trzeba będzie zobowiązać organizatorów turystyki podziemnej do konsultowania swoich przedsięwzięć pod kątem bezpieczeństwa - mówi dr Jarczyk.

Zastrzega, że w takim przypadku siły WUG (w sumie 500 etatów, w tym 130 inspektorów górniczych) mogłyby okazać się za skromne.

- Nikt nie wyręczy dyspozytorów kopalń wykorzystywanych turystycznie. Nie da się też skopiować gotowych rozwiązań, bo każdy z zakładów górniczych ma niepowtarzalną specyfikę zagrożeń - stwierdza dr Jarczyk, dodając, że niektóre dotychczasowe przepisy mogą okazać się zbyt rygorystyczne.

W Wieliczce np. formalnie nie wolno stosować drewnianych obudów, ale tamtejsze drewno przez setki lat tak nasiąkło solanką, że jest dziś faktycznie niepalne. W Tarnowskich Górach, gdy przed 10 laty zabytkowa kopalnia uwalniała się spod rygorów prawa górniczego, argumentowano nie bez racji, że wentylacja jest grawitacyjna, w szybie nie działa maszyna wyciągowa, turyści schodzą na dół po schodach, a sztolnia nie wymaga przepisowej obudowy, bo jest krótka i mocno zabudowana gotyckim sklepieniem. Zespół WUG może więc zaproponować złagodzenie niektórych wymogów.

Ale jest również druga strona medalu: na wolnym rynku usług turystycznych praktycznie każdy może dziś kupić swoją "dziurę w ziemi", dołożyć atrakcje i wpuszczać do niej tysiące ludzi złaknionych wrażeń, uprzednio kasując bilety. Po ogłoszeniu prac zespołu WUG już rozległy się ciche pomrukiwania krajowego biznesu, że rygory górnicze są za drogie dla przedsiębiorców nad Wisłą i odbiorą im godziwy zysk.

Dr Jarczyk stawia sprawę twardo:

- Jeżeli się sprowadza ludzi pod ziemię, to pierwszym warunkiem jest zapewnienie im pełnego bezpieczeństwa! Nie ma mowy o jakiejkolwiek improwizacji! Jeśli bezpieczny biznes turystyki podziemnej miałby być nieopłacalny, to znaczy, że nie powinno się go było otwierać, a czynny - trzeba natychmiast zamknąć. Szef zespołu podkreśla, że w odniesieniu do podległych sobie tras górniczych (ilekolwiek będzie ich w przyszłości) WUG będzie umiał stanowczo wyegzekwować prawo w trosce o całych i zdrowych turystów pod ziemią.

I po chwili dodaje:

- Są progi, których nigdy nie wolno przekraczać!

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.